Francję czeka fala wstrząsów i niezadowolenia. Tak już nie da się rządzić
Rząd premiera Francji Francois Bayrou przegrał w poniedziałek wieczorem w parlamencie głosowanie nad wotum zaufania. Oznacza to, że rząd musi ustąpić. Według mediów Bayrou ma złożyć dymisję na ręce prezydenta Emmanuela Macrona we wtorek rano. Francuzi są źli, bo nie podoba im się polityka rządu. Dlatego przez kraj znowu może przetoczyć się fala protestów.
Rząd Francois Bayrou przegrał głosowanie nad wotum zaufania. Oznacza to, że musi ustąpić. Według mediów Bayrou ma złożyć dymisję na ręce prezydenta Emmanuela Macrona we wtorek rano. Wcześniej, podczas debaty, partie opozycyjne - Partia Socjalistyczna i skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN) zapowiedziały, że nie udzielą rządowi wotum zaufania.
Francję czeka teraz fala wstrząsów i niezadowolenia. Co to dokładnie oznacza, tego jeszcze nie wiemy, wiele zależy od tego, jaką frekwencję uzyskają protesty zapowiedziane na czwartek, 10 września. Niektórzy mówią, że zapowiada się fala żółtych kamizelek 2.0, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Można więc powiedzieć: oto klęska i śmierć makronizmu. Co powiedziawszy, można przystąpić do wylewania na Macrona kubłów pomyj, że zdemontował to, co zostało z francuskiego modelu państwa opiekuńczego. Do pewnego stopnia to będzie prawda. Reforma prawa pracy uławiająca zwalnianie pracowników i ograniczająca odszkodowania wypłacane przez sądy pracy, obniżenie podatków dla przedsiębiorstw, zaostrzenie kryteriów dostępu do świadczeń dla bezrobotnych a nade wszystko - znienawidzona reforma emerytalna.
Z drugiej strony były też rozmaitości lewicowe: bon dla młodzieży ułatwiający dostęp do tzw. dóbr kultury, darmowe prezerwatywy dla tych, którzy nie ukończyli 25 roku życia, specjalne premie dla pracowników służby zdrowia w czasie COVID-19 albo zakaz lotów na krótkich dystansach krajowych, jeśli alternatywą jest szybkie połączenie kolejowe. Trochę tego i owego.
Powszechna złość na Macrona i dramatyczny spadek poparcia dla jego bloku politycznego pokazuje jednak, że tak się już nie da rządzić. To nie działa i nikomu się nie podoba. Co gorsza - wcale nie dlatego, że ktoś ma na Francję lepszy pomysł. Raczej dlatego, że ogólnie w dzisiejszej polityce nie ma zbyt wielu dalekosiężnych pomysłów, dominuje zarządzanie kryzysowe. I to nie jest tylko francuski problem.
Źródło: TOK FM/ PAP