,
Obserwuj
Świat

Ile zapłacimy za wojnę Trumpa? "Problem nie tylko z cenami"

3 min. czytania
02.04.2026 17:17

Rynki nerwowo reagują na zapowiedzi Donalda Trumpa o eskalacji działań wobec Iranu. - Ponownie zrozumiały, że jednak ta wojna nie zakończy się w najbliższym czasie - mówił w TOK FM dr Marek Rozkrut. Jak podkreślił ekonomista EY "wzrost cen będzie coraz bardziej odczuwalny". 

Donald Trump wygłosił orędzie do narodu w sprawie wojny na Bliskim Wschodzie
Donald Trump wygłosił orędzie do narodu w sprawie wojny na Bliskim Wschodzie
fot. Ahn Young-joon/Associated Press/East News
  • Prezydent USA wygłosił orędzie, w którym zapowiedział intensywne ataki na Iran w kwietniu;
  • Ceny ropy i gazu rosną w odpowiedzi na słowa Donalda Trumpa;
  • Ekonomista Marek Rozkrut wskazywał w TOK FM na długoterminowe skutki gospodarcze przedłużającego się konfliktu.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w orędziu do narodu, że w ciągu następnych dwóch-trzech tygodni "będzie mocno atakować Iran, a kraj powróci do epoki kamienia". Dodał, że Amerykanie są blisko zrealizowania głównych celów strategicznych operacji w Iranie. - Zakończymy to bardzo szybko. Jesteśmy bardzo blisko - przekonywał. Zaznaczył, że "w międzyczasie trwają rozmowy" i podkreślił, że w Iranie doszło do zmiany reżimu, co - jak przekonywał - nie było celem operacji.

Trwający od końca lutego konflikt na Bliskim Wschodzie skutecznie odciął około 20 proc. światowych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG), co spowodowało, że ceny tego paliwa w Europie i Azji osiągnęły w marcu najwyższe poziomy od trzech lat. Chociaż większość gazu z Biskiego Wschodu trafia do Azji, to dalsze zakłócenia w tym regionie mogą wpłynąć na zaostrzenie konkurencji o ograniczone globalne zasoby LNG.

Po zapowiedziach Trumpa ceny gazu w Europie znów rosną. Benchmarkowe kontrakty w Amsterdamie (TTF) sięgają 50,09 euro za MWh. To wzrost o ponad 5 procent, po wcześniejszym skoku o ponad 7 proc. Jednocześnie jeszcze w poprzednich dniach ceny wyraźnie spadały, co pokazuje dużą nerwowość rynku.

Podobnie reaguje rynek ropy. Baryłka ropy WTI kosztuje ponad 104 dolary, a Brent przekracza 107 dolarów.

"Problem nie tylko z cenami, ale też z dostępnością surowców"

- Optymizm rynków przed wystąpieniem Trumpa mocno mnie zaskakiwał. Chyba niestety powinniśmy się przyzwyczaić, że coś zapowiada, a za chwilę mówi co innego - komentował w magazynie "EKG" dr Marek Rozkrut, partner i główny ekonomista EY. Jak wyliczył, mamy wzrost cen ropy i spadki na rynkach kapitałowych. - Podobnie rośnie oprocentowanie obligacji długoterminowych dlatego, że rynki ponownie zrozumiały, że jednak ta wojna nie zakończy się w najbliższym czasie. Przesuwamy się, przesuwamy, ale horyzont cały czas pozostaje odległy - mówił.

Jak podkreślił ekspert, "odporność gospodarki na tego typu szoki jest mocna w krótkim okresie". - Gdyby wojna skończyła się za tydzień, to jej skutki dla gospodarki, także europejskiej, byłyby bardzo ograniczone. Mielibyśmy oczywiście przejściowy wzrost inflacji przede wszystkim w tych krajach, gdzie ceny nie są silnie regulowane. To byłoby kilka dziesiątych punktu procentowego słabszego wzrostu gospodarczego - powiedział.

Zastrzegł od razu, że taki optymistyczny scenariusz jest jednak "mało prawdopodobny". - Przedłużenie konfliktu o kilka miesięcy zmienia sytuację. Wyczerpują się pewne zapasy i jest problem nie tylko z cenami, ale też z dostępnością surowców - analizował gość TOK FM. Dodał, że zresztą "już widzimy wydłużenie czasu dostaw, jest wzrost kosztów produkcji". Rozmówca Macieja Głogowskiego zaznaczył przy tym, że z tego powodu "wzrost cen będzie coraz bardziej odczuwalny". 

Redakcja poleca

Co to oznacza z perspektywy Polski? Jak ocenił ekspert: rachunek za energię przyjdzie z opóźnieniem. A to dlatego, że udział kosztów energii w wydatkach gospodarstw domowych należy u nas do najwyższych w Europie, ale jednocześnie mechanizmy regulacyjne spowalniają przenoszenie wzrostów cen na odbiorców. W praktyce oznacza to, że skutki mogą być bardziej widoczne w 2027 roku.

Na razie stosunkowo stabilna pozostaje sytuacja na rynku żywności. Rozkrut podkreślił, że globalne zapasy są dziś większe niż w momencie wybuchu wojny w Ukrainie, a ceny ryżu pozostają relatywnie niskie. Zastrzegł jednak, że jeśli konflikt się przedłuży i utrzymają się wysokie ceny gazu (kluczowego dla produkcji nawozów), to przełoży się to także na ceny żywności, choć z opóźnieniem, raczej w kolejnym roku.

Źródło: TOK FM, PAP