,
Obserwuj
Świat

Polityczne trzęsienie ziemi we Francji. "Prezydent ma trzy wyjścia"

3 min. czytania
06.10.2025 18:13

- Między szachistami jest taki obyczaj, że kiedy szachista widzi, że partia jest nie do wygrania, to już jej nie przeciąga - tak dymisję premiera Francji Sebastiena Lecornu skomentował w TOK FM Marcin Giełzak z podcastu  "Dwie Lewe Ręce". Jakie są teraz najbardziej realne scenariusze? 

Emmanuel Macron
Emmanuel Macron
fot. JEAN-CHRISTOPHE VERHAEGEN/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Premier Francji Sebastien Lecornu podał się do dymisji; 
  • Jak ocenił w TOK FM  Marcin Giełzak z podcastu  "Dwie Lewe Ręce", Emmanuel Macron "ustanowił rekord". "Jeszcze żaden prezydent nie miał w toku jednej kadencji tylu premierów" - dodał. 
  • Jakie widzi teraz możliwe scenariusze? 

Premier Francji Sebastien Lecornu podał się do dymisji - poinformował w poniedziałek w komunikacie Pałac Elizejski, dodając, że prezydent Emmanuel Macron ją przyjął. Lecornu został powołany na stanowisko 9 września. Jest najkrócej rządzącym premierem w dziejach V Republiki, czyli od 1958 roku. Jego rezygnacja nastąpiła, zanim jeszcze odbyło się pierwsze posiedzenie nowego rządu, planowane na poniedziałek po południu.

-  Emmanuel Macron też ustanowił rekord - jeszcze żaden prezydent nie miał w toku jednej kadencji tylu premierów - skomentował w TOK FM Marcin Giełzak z podcastu  "Dwie Lewe Ręce". 

Jak od razu dodał, w tym przypadku "absolutnie kluczową sprawą" były pęknięcia, do których doszło wewnątrz samej koalicji. Tym bardziej, jak tłumaczył, że autorski rząd Emmanuela Macrona składa się nie tylko z samego obozu prezydenckiego, ale również z koalicyjnego ugrupowania, jakim są Republikanie, czyli partia centroprawicowa.

- Republikanie byli bardzo głęboko niezadowoleni z tego, jak ta koalicja wygląda. Uważali, że rząd jest zbyt prezydencki, że są stawiani przed faktami dokonanymi. Tym, co przelało szary goryczy był skład rządu. Dowiedzieli się, że prezydent wymusił kilku macronowskich lojalistów i tu jak płachta na byka zadziałała zwłaszcza nominacja Bruno Le Maire, który ma przydomek "Pan Tysiąc Miliardów" albo "Pan Bilion", bo o tyle zwiększył zadłużenie kraju. A jednak partia prawicowa to partia konserwatywna fiskalnie - tłumaczył. 

Na to, jak dodał, złożyły się także "drobniejsze, ale jakże irytujące zmiany", w tym np. wymiana rzeczniczki rządu rekrutującej się z partii Republikanie na ultralojalistkę macronowską. - To wszystko sprawiło, że Republikanie uderzyli pięścią w stół i powiedzieli: "Wstajemy od stołu", "Tak dalej być nie może", "Zagłosujemy za odwołaniem tego rządu" - dopowiedział. 

"Prezydent de facto ma trzy wyjścia"

W ocenie gościa TOK FM, dymisja premiera była jednak do przewidzenia. - Między szachistami jest taki obyczaj, że kiedy szachista widzi, że partia jest nie do wygrania, to już jej nie przeciąga. Nie chce tych dodatkowych kilku ruchów, po których i tak będzie szach mat, tylko dziękuje, podaje rękę przeciwnikowi i mówi: "Na tym kończymy". Do takiego też wniosku doszedł Sebastien Lecornu, który widział już dzisiaj, że nie ma sensu składać projektu budżetu i kontynuować zabiegów, by uzyskać poparcie w parlamencie - dodał w rozmowie z Wojciechem Muzalem. 

Marcin Giełzak dopytywany, jakie są teraz najbardziej realne scenariusze, odpowiedział krótko: "Prezydent de facto ma trzy wyjścia". - Z czego wiemy, że jedno odrzuca w przebiegach, czyli podać się do dymisji i rozpisać nowe wybory prezydenckie. Drugie wyjście? To powołać jeszcze raz rząd, ale tym razem naprawdę coś zmienić - wskazał.

Przypomniał w tym kontekście, że prezydent trzy razy próbował powołać rząd w oparciu o własny obóz polityczny i trzykrotnie mu się to nie udało. Stąd, jak tłumaczył, musiałby powierzyć misję tworzenia rządu komuś innemu - komuś,  kto z definicji musiał być przedstawiony jako rząd tymczasowy, rząd techniczny. 

- Ostatnia opcja: prezydent może wedle swojego widzimisię rozwiązać parlament. I to chyba może być moment, żeby zwrócić się do Francuzów i powiedzieć: "Sami widzicie z tego parlamentu już nic się nie wyciągnie. Spróbujmy innego - skwitował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP

Redakcja poleca