Putin może spać spokojnie i wpuszczać nam drony? "Rosjanie wiedzą, że nie będziemy do nich strzelać"
Donald Trump stwierdził we wtorek w siedzibie ONZ, że państwa NATO powinny strzelać do rosyjskich myśliwców, które naruszają ich przestrzeń powietrzną. - Rosjanie wiedzą, że my nie będziemy do nich strzelać, tylko dlatego, że tutaj wlecieli i są nawet przez chwilę w naszej przestrzeni powietrznej - tak o naruszaniu polskiej przestrzeni powietrznej mówił w TOK FM płk rez. Maciej Matysiak, były wiceszef SKW.
- Nie milkną echa po wypowiedzi prezydenta Czech Petra Pavla, który zasugerował, że państwa NATO mogłyby zestrzeliwać rosyjskie myśliwce naruszające ich przestrzeń powietrzną;
- Do pomysłu prezydenta Czech z delikatną rezerwą odniósł się premier Donald Tusk i szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski;
- Zdaniem gościa TOK FM płk rez. Macieja Matysiaka, byłego wiceszefa SKW, eksperta Fundacji Stratpoint, oczekiwania społeczne podbudowane są niestety hollywoodzkimi filmami o bohaterskich pilotach Top Gun;
- - Chcemy mieć akcję i reakcję, ale póki nie jesteśmy na wojnie, musimy dochować procedur - wyjaśnił gość "Wywiadu politycznego".
Coraz częściej dochodzi do naruszania przestrzeni powietrznej krajów członkowskich NATO przez Rosję. Z tego powodu część przywódców państw europejskich zastanawia się nad możliwością zestrzeliwania rosyjskich dronów czy myśliwców. Z taką inicjatywą wyszedł prezydent Czech. W poniedziałek pomysł Petra Pavla skomentował polski premier Donald Tusk. Jak zaznaczył, jesteśmy gotowi na każdą ewentualność, ale nie wszystkie kraje członkowskie są przekonane, że to słuszna droga, dlatego lepiej nie dążyć do eskalowania konfliktu. We wtorek sprawę skomentował także prezydent USA Donald Trump. Podczas spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w siedzibie ONZ, Trump został zapytany o to, czy sądzi, że państwa członkowskie NATO powinny strzelać do rosyjskich myśliwców, które naruszają ich przestrzeń powietrzną, odparł: Tak, tak myślę.
Jak mówił w TOK FM płk. rez. Maciej Matysiak, były wiceszef SKW, ekspert Fundacji Stratpoint, Polska powinna przyjąć wobec takich prowokacji postawę aktywną, ale z poszanowaniem prawa, bo formalnie nie jesteśmy na wojnie.
- Rozumiem oczekiwanie zdecydowania, podbudowane niestety hollywoodzkimi filmami o bohaterskich pilotach Top Gun, start, strzał, kowboj dobywa rewolweru, chcemy mieć akcje i reakcję, taki skrót myślowy nam się wytwarza, więc twierdzimy "zestrzeliwać", ale nie będziemy tego robić tak szybko. Natomiast i prezydent Czech i minister Sikorski w swoich wypowiedziach narracyjnych pokazali, że w ogóle NATO, my jesteśmy gotowi do reagowania aż do ostatecznych środków, co pokazaliśmy na bezzałogowce, które wtargnęły w naszą przestrzeń powietrzną, ale póki nie jesteśmy na wojnie, musimy dochować procedur - powiedział w "Wywiadzie politycznym" Matysiak.
Prowadząca audycję Karolina Lewicka zauważyła, że Rosja twierdzi, że NATO jest z nią w stanie wojny, skoro pomaga Ukrainie. Gość TOK FM odpowiedział, że "nie ma sensu słuchać retoryki rosyjskiej".
- Truizmem jest powiedzenie, że po czym poznać, że Putin kłamie? Bo porusza ustami. I to się kwalifikuje do całej retoryki Kremla. Taka jest narracja, nie należy tego brać pod uwagę, bo jest to narracja dezinformacyjna i ma wywołać falę u niektórych zwątpienia - wyjaśnił wojskowy.
Rozmówca Karoliny Lewickiej odniósł się też bezpośrednio do słów Donalda Tuska, który stwierdził, że do podjęcia decyzji o ewentualnym zestrzeliwaniu rosyjskich myśliwców, potrzeba jest zgoda wszystkich członków NATO. Jak wyjaśnił, nie jest to prawda.
- Nie musi być zgody całego NATO, bo każdy kraj ma tutaj swobodę podejmowania decyzji w ramach procedur, które obowiązują w czasie pokoju. Wojsko co do zasady samo nie decyduje, jest tylko narzędziem do wykonywania woli politycznej. I tak jest w każdym kraju NATO. Więc może dzisiaj nie ma atmosfery, żeby bardziej zaostrzać konflikt - powiedział gość TOK FM. I jak przypomniał, najlepszym tego przykładem jest sytuacja z początku września, kiedy Polska nie czekała na podjęcie decyzji o zestrzeleniu rosyjskich dronów.
Pułkownik rezerwy wyjaśnił, jak wyglądają procedury, kiedy w naszą przestrzeń wlatuje "obcy obiekt", zanim padnie komenda strzelać. - Rosjanie korzystają z tego i wiedzą, że my nie będziemy do nich strzelać, tylko dlatego, jeszcze raz podkreślam - w czasie pokoju - że tutaj wlecieli i są nawet przez chwilę w naszej przestrzeni powietrznej. Gdyby to była sytuacja wojny, wtedy nikt nikogo nie będzie pytał, ani ostrzegał, tylko będzie się otwierało ogień z broni naziemnej, samolotów, z czegokolwiek, czym dysponujemy - skwitował wojskowy.
Źródło: TOK FM