Kolejny amerykański talk show znika z anteny. Czym Jimmy Kimmel rozsierdził Trumpa?
"Jimmy Kimmel Live!" - bardzo popularny w USA program typu talk show, prowadzony przez Jimmy'ego Kimmela, został w środę zdjęty z anteny na czas nieokreślony przez stację ABC. Powodem był komentarz komika, dotyczący zabójstwa skrajnie prawicowego aktywisty Charliego Kirka. Co dokładnie powiedział Jimmy Kimmel, że tak naraził się Trumpowi?
- W swoim ostatnim programie Kimmel ostro skrytykował amerykańską prawicę za wykorzystywanie zabójstwa Charliego Kirka w celach politycznych oraz porównał reakcję Trumpa do zachowania "czterolatka opłakującego złotą rybkę";
- Decyzja ABC o zawieszeniu programu spotkała się z entuzjastyczną reakcją Trumpa, który dodatkowo zasugerował możliwość odebrania licencji telewizjom krytycznym wobec niego;
- W obronie Kimmela wystąpił m.in. Barack Obama, oskarżając administrację Trumpa o "przeniesienie cancel culture na nowy, niebezpieczny poziom".
Jimmy Kimmel to jedna z najpopularniejszych osobowości telewizyjnych w Stanach Zjednoczonych. W swoim emitowanym od 22 lat programie w humorystyczny sposób komentował bieżące wydarzenia. W poniedziałkowym odcinku, który okazał się ostatnim, prowadzący wypowiedział się na temat zabójstwa skrajnie prawicowego aktywisty Charliego Kirka, oskarżając na antenie amerykańską prawicę o instrumentalizowanie tragedii w celach politycznych.
- W ten weekend osiągnęliśmy kolejne szczyty (absurdu - PAP), wraz z kliką MAGA, która za wszelką cenę próbuję przedstawić tego młodziaka, który zamordował Charliego Kirka, jako kogoś innego niż jednego z nich i robi wszystko, aby zarobić na tym kapitał polityczny - ocenił podczas swojego show Kimmel.
Oberwało się także samemu Trumpowi. - Biały Dom opuścił flagę do połowy masztu, co spotkało się z krytyką, ale na ludzkim poziomie widać było, jak mocno prezydent to przeżywał - powiedział Jimmy Kimmel. Na "dowód" pokazano fragment wywiadu z Trumpem, podczas którego prezydent zostaje zapytany, "jak się trzyma" w związku ze śmiercią Kirka. Prezydent odpowiada, że czuje się "bardzo dobrze", po czym płynnie przechodzi do opowieści o budowie nowej sali balowej w Białym Domu.
- To nie jest sposób, w jaki dorosły opłakuje morderstwo kogoś, kogo nazywa przyjacielem. To jest sposób, w jaki czterolatek opłakuje złotą rybkę - skomentował nagranie Kimmel.
Trump grozi mediom, Obama ostrzega
Po upływie kilku dni rzecznik stacji ABC poinformował, że program komika "Jimmy Kimmel Live!" zostanie zdjęty z anteny na czas nieokreślony. Donald Trump określił tę decyzję jako "wspaniałą wiadomość dla Ameryki" i zasugerował, że Federalna Komisja Łączności może cofnąć licencję stacjom telewizyjnym, które występują "przeciwko niemu".
W obronie Kimmela stanął m.in. jeden z poprzedników Trumpa - Barrack Obama. "Po latach lamentów nad kulturą unieważniania (cancel culture) administracja podniosła ją na nowy i niebezpieczny poziom, grożąc systematycznie podjęciem kroków przeciw firmom medialnym przez regulatorów (tego rynku), jeśli nie uciszą lub nie zwolnią dziennikarzy i komentatorów, których nie lubi - napisał Obama na platformie X.
Zwłaszcza że "Jimmy Kimmel Live!" nie pierwszym programem, którego prowadzący"podpadł" Trumpowi. W lipcu stacja CBS ogłosiła zakończenie programu prowadzonego przez Stephena Colberta od maja przyszłego roku. Ogłoszenie pojawiło się niedługo po tym, jak ten skrytykował CBS za wręczenie Trumpowi, jak to określił, "dużej łapówki". W ten sposób odniósł się do przekazanych przez Paramount - spółkę matkę stacji - 16 milionów dolarów na poczet przyszłej biblioteki prezydenckiej Trumpa w ramach ugody pozwu dotyczącego edycji wywiadu z ówczesną wiceprezydentką Kamalą Harris w 2024 r.
Posłuchaj:
Źródła: PAP/x.com