Szwecja tonęła w pijaństwie. Wprowadzili państwowy monopol. I jak na tym wyszli?
Jak Szwecja, która przez laty słynęła z pijaństwa, radzi sobie z dostępem do alkoholu? - Sprzedaż napojów zawierających powyżej 3,5 proc. alkoholu jest dozwolona tylko i wyłącznie w państwowych sklepach. Tutaj kupowanie mocnego alkoholu na stacji benzynowej czy w niedzielę rano jest nie do pomyślenia - mówiła w TOK FM Katarzyna Tubylewicz, pisarka, publicystka i tłumaczka literatury szwedzkiej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda dostęp do alkoholu w Szwecji i jak działa tam państwowy monopol?
- Ile alkoholu pije się w Szwecji i jaka jest różnica względem Polski?
- Jakie jest szwedzkie podejście do alkoholu i z czego wynika?
Szwecja - podobnie jak Norwegia - słynie z dość restrykcyjnego podejścia do dostępu do alkoholu. Jak tłumaczyła w TOK FM Katarzyna Tubylewicz, korzenie tych rozwiązań sięgają dalekiej przeszłości, kiedy to kraj zmagał się z powszechnym pijaństwem.
- Szwecja ma i zawsze miała pogodę jeszcze gorszą od polskiej. To kraj, w którym zima jest długa i jest dużo ciemności. Szwecja historycznie była krajem biednym, chłopskim, w którym właśnie ten surowy klimat i ciemne dni poprawiano sobie piciem alkoholu - mówiła w rozmowie z Anną Piekutowską w "Poranku TOK FM". Opowiadała, że w Szwecji wcześnie rozpowszechniło się domowe pędzenie alkoholu, a powszechne pijaństwo dostrzegali odwiedzający Szwecję dyplomaci.
- Pisało się np. o tym, że piją nie tylko mężczyźni, ale także kobiety, co zresztą nie tyczyło się tylko Szwecji, ale w ogóle krajów skandynawskich - dodawała i wyjaśniała, że właśnie dlatego Szwecja, jak i Norwegia mają dziś państwowy monopol na sprzedaż alkoholu.
Alkohol w Szwecji i państwowy monopol
W Szwecji sprzedaż napojów zawierających powyżej 3,5 proc. alkoholu jest dozwolona tylko i wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget, czynnych od poniedziałku do piątku od 10 do 19, a w soboty do 15. - Tutaj jest w ogóle nie do pomyślenia, żeby kupować alkohol na stacji benzynowej czy iść w niedzielę rano do sklepu po coś mocniejszego - podkreślała.
Choć sklepy Systembolaget nie są bardzo liczne, są doskonale zaopatrzone. Gościni TOK FM zwracała uwagę, że w asortymencie są alkohole z całego świata, a co więcej - można sobie w nich również zamówić alkohol, który zostanie specjalnie sprowadzony. - Z drugiej strony te sklepy przez to, że są państwowe, działają na zasadach niekomercyjnych i mają np. też zadanie edukowania. Zatem w sklepach Systembolaget można się dowiedzieć, że alkohol jest szkodliwy - wyjaśniała Katarzyna Tubylewicz. Podkreśliła też, że alkohol w Szwecji mogą kupować osoby powyżej 21. roku życia i jest to kontrolowane.
Ile piją Szwedzi?
Fakt, że alkohol w Szwecji jest w jakiś sposób reglamentowany, nie oznacza, że się go tam nie pije. Jednak jeśli porównać statystyki spożycia alkoholu w Polsce i w Szwecji, to dane świadczą na korzyść Skandynawów. Gdy w Polsce spożycie przekracza średnią europejską i wynosi ok. 11,7 litra czystego alkoholu na osobę rocznie, w Szwecji jest to ok. 9 litrów. Z drugiej strony w Szwecji statystycznie aż 16 proc. społeczeństwa pije w sposób ryzykowny.
- To, co zdecydowanie różni Szwecję od Polski, to że tutaj nie ma tych takich miejsc, jakie wciąż istnieją w polskich miastach - gdzie widać nieprzytomnych ludzi leżących czy śpiących na ławkach czy w krzakach - podkreśliła rozmówczyni Anny Piekutowskiej.
Czy Szwecja zmienia podejście?
Katarzyna Tubylewicz przyznała, że w ostatnim okresie dopuszczono pewne wyłomy w reglamentowanej sprzedaży alkoholu. Chodzi o możliwość zakupu wina, piwa i mocnych trunków bezpośrednio z mikrobrowarów, winnic czy prywatnych gorzelni. - Tylko wokół tego jest bardzo dużo ograniczeń, przykładowo takie piwo i wino można kupić tylko podczas wizyty na degustacji i są to np. tylko dwie butelki - wyjaśniała Katarzyna Tubylewicz.
W jej ocenie nie widać na horyzoncie zmian w podejściu do sprzedaży alkoholu, bo jest ono ugruntowane również w polityce. - Szwecja jest bardzo przyzwyczajona do państwowego monopolu, wspiera to bardzo silny lobbing polityczny, dlatego że w tym kraju naprawdę wyraźna jest pamięć o ogromnych problemach z pijaństwem - podkreślała. Dodawała, że ruchy promujące trzeźwość, które rozwijały się w XIX wieku, były mocno powiązane z socjaldemokratyczną częścią sceny politycznej. I ten związek do dziś trwa.
Czy Szwedzi tęsknią za alkoholem?
Tubylewicz przyznała, że Szwedów w podróżach zagranicznych można poznać po tym, że robią zapasy alkoholu w strefach bezcłowych. Z drugiej strony w jej ocenie nie ma w tym kraju rozwiniętej szarej strefy nielegalnego pędzenia alkoholu. Istotne jest także to, że poza utrudnionym dostępem do alkoholu, jest on najzwyczajniej w świecie drogi. I to zarówno w sklepach, jak i w pubach czy restauracjach.
- Dla mnie jako osoby, która sama czasem pije wino do obiadu i tyle, ta szwedzka polityka ma sens, bo zmienia obraz miasta. Widzę to, jeżdżąc po Polsce, która wspaniale się rozwija i jest piękna, ale właściwie w każdym mieście, i to czasem w zaskakujących punktach, bardzo centralnych, widać ludzi na alkoholowym dnie. Ja tego nie widuję w Szwecji. Tani alkohol, możliwy do kupienia w nocy czy na stacji benzynowej - to po prostu w Szwecji nie istnieje - dodała.
Źródło: TOK FM / WHO / ourworldindata.org