Tak walczono w USA o związki partnerskie. Jakie wnioski może wyciągnąć Polska?
90 lat - tyle w Stanach Zjednoczonych trwała walka o równe prawa dla osób LGBT+, zakończona w 2015 roku decyzją Sądu Najwyższego o legalizacji małżeństw jednopłciowych. Co wydarzyło się w tym czasie i jaką lekcję może wyciągnąć Polska na podstawie wydarzeń zza oceanu? - Nie można liczyć na polityków - odpowiedział w audycji TOK FM "Tam się udało" prof. Tomasz Basiuk z Ośrodka Studiów Amerykańskich UW.
- Kluczowymi momentami w historii walki o prawa osób LGBT+ w Stanach Zjednoczonych było założenie w 1924 roku organizacji Society for Human Rights, zamieszki w nowojorskim klubie Stonewall w 1969 roku oraz epidemia AIDS;
- W 2015 roku Sąd Najwyższy zdecydował o zalegalizowaniu małżeństw tej samej płci we wszystkich 50 stanach;
- Jak wskazał na antenie TOK FM prof. Tomasz Basiuk, przykład USA pokazuje Polsce, że trwała zmiana jest możliwa dopiero po zdobyciu szerokiego poparcia społecznego. "Nie można liczyć na polityków" - ocenił ekspert.
W Stanach Zjednoczonych walka o prawa osób LGBT+ zaczęła się już ponad sto lat temu, bo w 1924 roku. To wtedy urodzony w Niemczech Henry Geber założył w Chicago organizację Society for Human Rights. Jak tłumaczył w audycji "Tam się udało" prof. Tomasz Basiuk, celem Gebera było jedynie budowanie widoczności osób homoseksualnych. - Po prostu o tym się nie mówiło, a jeśli już się mówiło, to w sposób prześmiewczy albo potępiający - podkreślił ekspert z Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Żywot Society for Human Rights był jednak bardzo krótki - organizacja została zlikwidowana po zaledwie roku działalności.
Kolejne wydarzenia ważne dla ruchu LGBT w USA rozegrały się w 1969 roku w klubie gejowskim Stonewall Inn w Nowym Jorku. Do najazdów policji na lokal dochodziło regularnie, jednak - ze względu na panującą wśród policjantów korupcję - nigdy bez uprzedzenia. 28 czerwca było inaczej. - Przyjechali z nagła, wzbudzili złość klientów i ci klienci - między innymi to były kobiety, a także drag queens - zareagowali, bijąc policjantów i podpalając ich radiowóz. Szereg różnych zbiegów okoliczności spowodował, że posiłki policji nie przyjechały od razu. Przerodziło się to w zamieszki, które trwały kilka dni - opisywał prof. Basiuk w rozmowie z Tomaszem Settą.
Następnie zaczęły powstawać kolejne organizacje walczące o prawa gejów i lesbijek, np. Gay Liberation Front, National Gay Task Force czy Lambda Legal. Ich opór doprowadził w 1973 roku do wykreślenia homoseksualność z listy chorób. - To był wynik aktywizmu, który - oczywiście - miał też miejsce w formie lobbingu wewnątrz Stowarzyszenia Psychiatryków Amerykańskich, ale bez wątpienia było to jakieś echo wydarzeń ze Stonewall - komentował gość TOK FM.
W 1981 roku w Nowym Jorku i Kalifornii odnotowano pierwsze przypadki tajemniczej choroby, którą na początku nazywano "gejowskim rakiem", a potem - AIDS. Zjawisko - mimo śmierci kolejnych młodych mężczyzn - było długo ignorowane przez opinię publiczną. - Na przykład "New York Times" przez dwa lata nie opublikował niczego na temat AIDS, chociaż jest gazetą wydawaną w Nowym Jorku, gdzie było jedno z epicentrów. Jednocześnie powstały organizacje oddolne, takie jak Gay Men's Health Crisis, która w 1987 roku zaczęła działać jako ACT UP. Raz w Katedrze Świętego Patryka przerwali mszę odprawioną przez kardynała Johna O'Connora, który był przeciwny rozdawaniu prezerwatyw w szkołach, a te oczywiście mogły zapobiegać rozprzestrzenianiu się HIV i AIDS - mówił prof. Tomasz Basiuk.
Republikanie i małżeństwa jednopłciowe. "To nie jest tak, że konserwatyści są przeciwni"
Wkrótce zagadnienia związane z prawami osób LGBT zaczęły przedostawać się do popkultury, (czego najbardziej znanym przykładem jest film "Filadelfia" z Tomem Hanksem w roli głównej), a jeszcze później do świata polityki. Tu gość TOK FM przypomniał o kampanii prezydenckiej z 2004 roku, kiedy to - obok Georga W. Busha i Johna Kerry’ego, w debacie zmierzyli się kandydaci na wiceprezydentów - Republikanin Dick Cheney i Demokrata John Edwards. W którymś momencie Edwards postanowił wytknąć swojemu rywalowi fakt, że jego córka - Mary Cheney - otwarcie mówi o tym, że jest lesbijką. - To był bardzo ciekawy moment, bo Edwards co prawda wyciągnął to Cheneyowi, a z drugiej strony zrobił to w tak uprzejmy sposób, że Cheney po prostu mu podziękował. Prowadzący debatę nawet dopytywał Cheneya, czy ten nie chce czegoś dodać. A Cheney powiedział, że nie i że jest wdzięczny Edwardsowi, bo te słowa były na tyle ciepłe, że właściwie stały się afirmacją zwykłego stanu rzeczy - przypomniał rozmówca Tomasza Setty.
W końcu nadszedł rok 2015, kiedy to Sąd Najwyższy (amerykański odpowiednik naszego Trybunału Konstytucyjnego) podjął decyzję o zalegalizowaniu małżeństw tej samej płci we wszystkich 50 stanach. Co ciekawe, argumentacja sędziów była osadzona w wartościach uważanych raczej za konserwatywne. Jak podnoszono, "zakaz małżeństw jednopłciowych stoi w sprzeczności z ładem społecznym, pozbawia społeczeństwa niezliczonych korzyści płynących z małżeństwa". - Republikanie, generalnie rzecz biorąc, jako partia, którą pamiętam jeszcze sprzed Donalda Trumpa i tej radykalizacji, która nastąpiła później, właściwie dość jednoznacznie opowiadali się za małżeństwami osób tej samej płci, zanim jeszcze ta decyzja sądu została podjęta. Więc to nie jest tak, że konserwatyści są przeciwni małżeństwom osób tej samej płci - skomentował prof. Tomasz Basiuk.
Walka o związki partnerskie w Polsce. Ekspert o "głównej lekcji" z USA
Tymczasem w Polsce osoby LGBT+ o możliwości zawarcia małżeństwa mogą tylko pomarzyć. W ostatnich dniach Lewica i PSL przedstawiły założenia rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu. Proponowane rozwiązania mają m.in. umożliwić osobom pozostającym w związku zawieranie umowy przed notariuszem, bez zmiany stanu cywilnego. Nie ma to już wiele wspólnego z ustawą o związkach partnerskich, której domagała się Lewica i o której dyskusja toczy się już od dwóch lat.
Jaką zatem lekcję możemy wyciągnąć jako Polacy z tego, co w kwestii praw osób LGBT działo się za oceanem? - Główna lekcja jest taka, co zresztą obserwujemy, patrząc na PSL, które staje okoniem, że po prostu nie można liczyć na polityków. Prawdopodobnie nie można liczyć też na sądy, bo te decyzje sądów będą ograniczone w skutkach i raczej nie możemy się spodziewać, że w krótkim czasie zostanie wprowadzone prawo pozwalające na małżeństwa jednopłciowe w Polsce - ocenił prof. Basiuk.
Gość TOK FM przypomniał, że w 2015 roku ówczesny prezydent USA Barrack Obama poparł małżeństwa osób tej samej płci wtedy, "kiedy przechyliła się szala opinii publicznej", co powinno dać nam do myślenia. - Podstawową lekcją jest to, że trzeba budować poparcie społeczne. Dopiero kiedy opinia publiczna przechodzi na "jasną stronę mocy", wtedy zmiana polityczna i prawna okazuje się dużo prostsza - podsumował ekspert.
Posłuchaj:
Źródło: TOK FM