To najszczęśliwszy kraj na świecie. Czy słusznie cieszy się taką opinią?
Norwegia ponoć uważa się za najszczęśliwszy kraj na świecie i rzeczywiście ma ku temu pewne powody. Niewątpliwym szczęściem było odkrycie złóż ropy i gazu, które zbudowały stabilność i dobrobyt tego kraju, choć różnie to z węglowodorami na świecie bywało. Lista tych, których unieszczęśliwiły - jak choćby Libię, Wenezuelę czy Rosję jest dłuższa niż lista tych, których społeczeństwa na paliwowej hossie zyskały.
Norwegom udało się zachować stabilną scenę polityczną, uniknąć oligarchicznej gospodarki, koszmaru wojen wewnętrznych o wpływy w spółkach naftowych i wreszcie stworzyć fundusz, który zyskami z ropy zarządza, stanowiąc przy okazji bufor dla rozmaitych pokus politycznych, by się na tej kasie rozsiąść i kupować z niej głosy wyborców.
To niewątpliwy unikat w skali globu, pewnie nie tylko pod tym względem. Norwegia zdumiewa swoją stabilnością, koncentracją na zwykłości i zwyczajności, swoją ludowością po prostu. Ale też rozmaitymi projektami politycznymi, które dzisiaj mają budować markę narodową, jak norweską dyplomacją, próbą wchodzenia w roli globalnego mediatora w konfliktach zbrojnych, czy też wyjątkowym zaangażowaniem w pomoc humanitarną, a także otwartością na uchodźców wojennych.
To robi wrażenie, ale też rodzi całą masę pytań. Bo brzmi jakoś XX-wiecznie, jakbyśmy sobie opowiadali o świecie, który istniał jeszcze w latach 90., ale chwilę później już nie. Jakby dalej świat miał się rozwijać w duchu modernizmu z całą jego optymistyczną wizją dziejów, jakby nie wydarzył się kryzys klimatyczny, finansowy z pierwszej dekady XXI wieku, kryzys bezpieczeństwa w Europie z trzeciej dekady, jakby to wszystko miało Norwegów oszczędzić i ominąć.
Bo i pewnie w dużym stopniu ominęło, pytanie tylko na jak długo. To pytanie odżywa oczywiście przy okazji kolejnych wyborów politycznych, te z 8 września nie były wyjątkiem. Póki co wydaje się, że koniec norweskiego świata znowu należy odłożyć na później, ale widać pęknięcia. I to one są obecnie najciekawsze.
Źródło: Radio TOK FM