Putin miesza wśród swoich generałów. Tylko po co? "Jest za późno, żeby to odkręcić"
Rosyjskie wojsko w Ukrainie ma nowego dowódcę. Szef rosyjskiego Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow zastąpił na tym stanowisku generała Siergieja Surowikina. Dlaczego Władimir Putin zdecydował się na taki krok? Zdaniem Witolda Jurasza, dziennikarza Onetu i autora książki 'Demony Rosji', możliwych scenariuszy jest kilka. Jednym z nich jest chęć wzmocnienia Gierasimowa, który - jak wskazał gość TOK 360 - "był bardzo mocno krytykowany przez środowiska hipernacjonalistyczne za to, że realnie nie dowodzi armią". Rozmówca Wojciecha Muzala argumentował, że Rosjanie mogą spodziewać się, że zajmą Sołedar, a dalej Bachmut i sukces będzie może przypisać sukces nowemu dowódcy. - Być może chodziło o to, żeby utrzeć trochę nosa Prigożynowi ('kucharzowi Putina', który stoi za grupą Wagnera) - wskazał Jurasz.
Były charge d'affaires RP na Białorusi od razu jednak dodał, że równie dobrze powodem zmiany może być coś dokładnie odwrotnego. - Żeby umoczyć Gierasimowa w wojnę, w której nawet ewentualne zdobycie Bachmutu nie daje efektu, którego oczekuje rosyjskie społeczeństwo - tłumaczył. - Takie osłabienie go może być na rękę Putinowi, bo w rosyjskiej pamięci historycznej jednak funkcjonuje przekonanie, że armii nie wolno ufać, bo armia jest w stanie się zbuntować - powiedział Jurasz. Dziennikarz podkreślił jednocześnie, że Putin może czuć się zagrożony zbyt mocnym generałem, bo w jego otoczeniu nie ma nikogo z sił zbrojnych.
"Jest za późno, żeby to wszystko odkręcić"
W ocenie Jurasza zmiana dowódcy nie przyniesie jednak spektakularnej zmiany na froncie na korzyść Rosji. - Gierasimow jest człowiekiem niewątpliwie wybitnie inteligentnym. Zresztą nawet gen. Załużny (naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy - red.) w wielkim wywiadzie dla tygodnika 'Time' powiedział, że czytał wszystkie jego książki. Problem jednak polega na tym, że Rosjanie toczą wojnę nie tylko niezgodnie z własnymi założeniami taktycznymi, ale także z tym, co pisał Gierasimow. Wydaje mi się, że to jest za późno, żeby to wszystko odkręcić i doprowadzić do zwycięstwa Rosji w tej wojnie - powiedział.
Dziennikarz Onetu podkreślił także, że Gierasimow to też człowiek pozbawiony skrupułów. - Na pewno nie zwraca uwagi na zbrodnie. Dał tego przykład w Czeczenii, gdzie rosyjski pułkownik Budanow porwał i kilkakrotnie zgwałcił, a potem udusił młodą Czeczenkę. Gierasimow był tym, który zamiatał tę sprawę pod dywan - podkreślił Jurasz.