Putin w sprawie broni jądrowej "pogroził Zachodowi palcem". "Zostawił sobie pole do targów"
Władimir Putin ogłosił podczas wystąpienia przed Zgromadzeniem Federalnym, czyli połączonymi izbami rosyjskiego parlamentu, że Moskwa zawiesza swój udział w amerykańsko-rosyjskim porozumieniu o redukcji zbrojeń strategicznych Nowy START. - To jest niefortunne i nieodpowiedzialne - oświadczył we wtorek sekretarz stanu USA Antony Blinken, który przebywa obecnie w Grecji. - USA będą uważnie przyglądać się faktycznym poczynaniom Rosji - dodał.
'Jedyne, co było tam prawdą, to jego strach'. W orędziu Putina ani słowa o wizycie Bidena w Kijowie
Nowy START to podpisany w 2010 r. rosyjsko-amerykański traktat o redukcji strategicznych zbrojeń ofensywnych, który ogranicza liczbę rozmieszczonych głowic do 1550 w każdym kraju. Limit rozmieszczonych rakiet i bombowców ustalono na 700 po każdej ze stron. Jednocześnie każda ze stron została upoważniona do przeprowadzenia na miejscu do 18 inspekcji rocznie, by wzajemnie kontrolować ograniczenia.
Na ten fragment wystąpienia zwracała uwagę w TOK FM Anna Łabuszewska, autorka bloga "17 mgnień Rosji" w "Tygodniku Powszechnym". - Putin pogroził Zachodowi palcem. Przypomniał, że wszyscy muszą liczyć się z tym, że potencjał jądrowy Rosji stanowi zagrożenie. Z drugiej strony to jest zostawienie sobie pola do targów z Zachodem - wyjaśniła gościni Jakuba Janiszewskiego w "Połączeniu".
Więcej światła na tę sprawę rzucił w "Światopodglądzie" w TOK FM Artur Kacprzyk, analityk ds. odstraszania nuklearnego Polskiego Instytut Spraw Międzynarodowych. - Rosjanie dalej będą mówić, że przestrzegają limitów. Jednak nie będą wymieniali się informacjami, wpuszczali zachodnich ekspertów - przewidywał ekspert.
Dodał, że Putinowi chodzi o "kreowanie wątpliwości". - Kreml chce też nastraszyć Amerykanów, żeby ograniczyli swoje wsparcie dla Ukrainy. Dlatego zawieszają swój udział w Nowym STARCIE, a nie wycofują. To próba wysłania sygnału dla administracji Białego Domu, że jeżeli zacznie się "zachowywać" i odpuści pomoc dla Ukrainy, to Rosja powróci do współpracy - wyjaśnił Kacprzyk.
Ekspert przypomniał, że choć broń jądrowa jest wykorzystywana w polityce, to jednak Rosja robi inaczej niż przewidują normy świata zachodniego. - Stany Zjednoczone i NATO posiadają taką broń, ale służy ona do odstraszania ewentualnej agresji. Tymczasem Putin po raz kolejny próbuje się nią posłużyć do wspierania swojej agresji w Ukrainie, więc tutaj chodzi o działania ofensywne - podsumował gość TOK FM.