Prigożyn uniknie kary i wywinie się po nieudanym puczu? "Nie czułbym się dobrze w jego skórze"
Przywódca Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn w sobotę wieczorem wycofał swoje oddziały, które maszerowały w kierunku Moskwy. Czy oznacza to, że jego postulaty zostaną spełnione? Przypomnijmy, że szef wagnerowców od dawna domagał się od Putina dymisji ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu i szefa Sztabu Generalnego generała Walerija Gierasimowa, których obwiniał za porażki na ukraińskim froncie.
- Chciał, żeby Putin na to miejsce postawił "Generała Armagedona" [Siergieja Surowikina - red.] i generała Michaiła Mizincewa, byłego wiceministra obrony. To są jego kumple, nie tylko towarzyscy, lecz także w interesach, bo robili wspólnie bardzo brudne interesy w Syrii, gdzie Grupa Wagnera też była czynna - mówił w "Pierwszym śniadaniu w TOK-u" Wacław Radziwinowicz z "Gazety Wyborczej".
Zdaniem rozmówcy Piotra Maślaka dni ministra obrony są już policzone. - Myślę, że Szojgu w końcu musi być zdymisjonowany - wskazał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Prigożyn się wywinie? "Znów zostanie towarem eksportowym"
Co stanie się z Prigożynem, który obnażył słabość rosyjskiej władzy? Według informacji Kremla przywódca Grupy Wagnera nie zostanie ukarany i ma teraz schronić się w Białorusi. Były szef sztabu generalnego armii brytyjskiej generał Richard Dannatt ostrzegł w niedzielę, że wagnerowcy mogliby zostać wykorzystani, aby stamtąd zaatakować Kijów.
W ocenie eksperta to jednak mało prawdopodobne. - Jeżeli chodzi o Prigożyna, to nie czułbym się dobrze w jego skórze. Ale myślę, że raczej będą w tej chwili myśleć o tym, żeby go rzucić na Afrykę, gdzie Rosja ma interesy. Wagnerowcy się tam bardzo przydadzą, doświadczenie Prigożyna, jego spryt. Więc może się jednak wywinie, ale znowu zostanie towarem eksportowym - prognozował Radziwinowicz.
Jewgienij Prigożyn zbudował w Afryce strefę wpływów rozciągającą się od Libii po Sudan, Mali i Republikę Środkowoafrykańską. We wszystkich tych państwach wagnerowcy rekrutowali najemników i wspierali geopolityczne cele Kremla. - Wśród usług, które świadczył Rosji w Afryce, są zamachy stanu. Jego ludzie interweniują w wielu krajach afrykańskich, szczególnie tam, gdzie są bogactwa naturalne typu diament czy złoto i dokonują państwowych przewrotów, następnie osadzają swoich ludzi przy władzy. A potem korzysta z tego i sam Prigożyn i jego zleceniodawcy z Moskwy - tłumaczył były długoletni korespondent "GW" z Rosji.
Prigożyn zaatakuje Kijów z terytorium Białorusi? Prof. Legucka nie wierzy w intrygę. 'Car jest nagi'