advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Papież "jak coś chlapnie, to trudno tego bronić". O. Gużyński analizuje ostatnie wpadki Franciszka

5 min. czytania
10.09.2023 07:57
Papież Franciszek na spotkaniu z młodymi Rosjanami mówił, że są potomkami "wielkiej Rosji", a potem w Mongolii chwalił Czyngis-chana. - To jest nieprzemyślane, niekonsekwentne i podszyte awersją do świata zachodniego - ocenił w rozmowie z tokfm.pl dominikanin o. Paweł Gużyński.
|
|
fot. Ng Han Guan / AP Photo

Jeszcze nie zdążyło ucichnąć oburzenie, które papież Franciszek wywołał swoją wypowiedzią o 'wielkiej Rosji', a już zdołał sprowokować kolejny międzynarodowy skandal. Podczas pierwszej, historycznej pielgrzymki do Mongolii oddał hołd przed wielką statuą Czyngis-chana, twórcy imperium mongolskiego. W swoim przemówieniu zaś nawiązał do 860. rocznicy urodzin tego imperialnego przywódcy.

- Ogarnianie przez wieki ziem tak odległych i zróżnicowanych uwypukliło niezwykłą zdolność waszych przodków do uznania doskonałości ludów, które tworzyły ogromne terytorium imperium i do oddania ich na służbę wspólnego rozwoju - mówił papież. Jego zdaniem to przykład, który 'należy docenić i ponownie zaproponować w naszych czasach' a także 'odtworzyć warunki tego, co kiedyś było pax mongolica'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Uraziło to wiele narodów i mija się to w sposób oczywisty z prawdą historyczną. Bo imperium mongolskie krwawo podbijało inne ziemie, a jego przywódca jest odpowiedzialny za śmierć setek tysięcy ludzi.

Pojawiają się więc pytania, czy to, że papież wychwala kolejnego imperialistę to przypadek? Papież Franciszek nie zna historii, a może ją lekceważy? A może to problem komunikacyjny, papież bowiem ciągle podkreśla, że został źle zrozumiany, a jego wypowiedź o Rosji prostował także Watykan.

"Czasem jak coś chlapnie, to trudno tego bronić"

Zdaniem dominikanina o. Pawła Gużyńskiego papież ma niewątpliwie problem z precyzją mówienia. - Czasem jak coś chlapnie, to trudno tego bronić. Powinien rozumieć, że słuchają go ludzie w różnych częściach świata i obudowywać wszystko odpowiednim kontekstem. Na pewno jednak także my powinniśmy podjąć wysiłek, aby go zrozumieć, bo często to problem tego, że on mówi z zupełnie innego punktu widzenia - podkreślił w rozmowie z tokfm.pl.

Jak tłumaczył, spojrzenie na świat papieża Franciszka jest bardzo mocno uwarunkowane tym, że jest on z krwi i kości mieszkańcem Ameryki Południowej. - Ja na przykład nie mam wątpliwości, że papież nie popiera Rosji w tej wojnie. Tylko jest takim hippisem z Ameryki Południowej, któremu się wydaje, że ten świat funkcjonuje inaczej. I że powinien wyglądać inaczej, a źródłem tego złego stanu rzeczy jest przede wszystkim zachodni imperializm. On postrzega Amerykę Południową jako niszczoną przez amerykański i europejski kapitalizm, także pod względem klimatycznym - wyjaśnił o. Gużyński.

Według zakonnika papież "chce więc przywrócić w różnych częściach świata własną tożsamość, żeby miały siłę przeciwstawiać się tym wpływom". - To jedzie do Mongolii i wyciąga elementy tamtejszej tożsamości narodowej i kogo tam spotyka? No kogo tam można największego spotkać, no Czyngis-chana! - wskazał ze śmiechem. - I podkreśli, że tu byliście wielcy, byliście silni, dokonywaliście różnych rzeczy itd. Gra na tego typu nutach - wskazał.

Czy możliwe jest więc, że papież pojedzie do jakiegoś kraju - np. do Chin i pochwali jednego z tamtejszych przywódców? - Bazując na tym doświadczeniu, które mamy, jest to możliwe, że jakby zdarzył się cud i władze chińskie otworzyły dla niego drzwi, to znowu znajdzie jakieś elementy w historii chińskiej, które wyciągnie i które nas zaszokują. Niestety takie niebezpieczeństwo w tym momencie jest - ocenił nasz rozmówca.

"Dlaczego papież nie widzi ofiar po stronie Czyngis-chana czy Rosji?"

Jak zaznaczył dominikanin, wyciąganie przez papieża wątków autorytarnych jest bardzo niebezpieczne. - Widać jak jego myślenie o imperializmie jest nieuporządkowane. Bo jeśli jeden imperializm krytykuje, to dlaczego nie widzi imperializmu, autorytaryzmu, ofiar po stronie Czyngis-chana, czy Rosji? To jest nieprzemyślane, niekonsekwentne i podszyte awersją do świata zachodniego - powiedział. Zdaniem o. Gużyńskiego można więc powiedzieć, że w jakiś sposób papież ignoruje wiedzę historyczną. - Swój punkt widzenia bierze za słuszny i dosyć niekrytykowalny. Nie ma tego ewidentnie przemyślanego do końca, to są jakieś strzępki intuicji - stwierdził w rozmowie z tokfm.pl

Według zakonnika zwrot papieża w stronę inną niż Europa jest jednak zamierzony. - Chce dowartościować inne miejsca. Dynamika rozwoju katolicyzmu w innych częściach świata jest dużo większa niż w Europie. W Europie Kościół się zwija, podczas gdy w innych miejscach się rozwija i papież jest tego świadom - podkreślił.

O. Gużyński przyznał jednak, że papież jako głowa Kościoła katolickiego powinien jednoznacznie potępiać zbrodnie. - Ewangelii nie powinno się redukować do żadnego doświadczenia społecznego czy kulturowego. Jej słowa powinny znaczyć we wszystkich miejscach świata to samo. Więc jeśli w Europie słusznie odczytujemy Ewangelię jako przesłanie zdecydowanie przeciwko tyranii, ciemiężeniu ludzi, to to samo powinna (ona) znaczyć w Mongolii i Rosji. I w związku z tym nie można usprawiedliwiać ludobójstwa czy działań imperialistycznych jakichkolwiek krajów. To powinno być oczywiste, a jednak nie jest - podkreślił.

O. Gużyński przekonuje: Katolik może się nie zgadzać z papieżem

Na pytanie jak do tego wszystkiego powinien się ustosunkować katolik, zakonnik odpowiada krótko: "Rozumnie". - Katolik powinien zawsze przede wszystkim odnosić się do Ewangelii. W ogóle Kościół w świecie, a w Polsce w szczególności cierpi na brak wiedzy o społeczeństwie, wyobraźni społecznej. Dlatego duża część Ewangelii jest błędnie interpretowana. I to jest czasami zupełny dramat - mówił o. Gużyński.

Rozmówca tokfm.pl wyjaśnił, że "rozumna" reakcja jest taka, że "jeżeli słyszę słowa papieża i coś mi w nich nie gra, to stawiam pytania, analizuję, poddaję krytyce". - Wiem, że z czymś takim nie kojarzy się katolik, ale tak powinno być - powiedział. I dodał, że "np. polscy biskupi wcale nie kochają specjalnie papieża Franciszka, mają do niego dużo zastrzeżeń, natomiast nie zdecydują się niczego zakwestionować". - Bo dla polskiego biskupa jest katastrofą i końcem świata, żeby on miał wejść w dyskusję ze słowami papieża - zauważył zakonnik.

O. Gużyński stanowczo odrzucił tezę, że krytyka papieża czy biskupów i podważanie ich wypowiedzi doprowadzi do tego, iż wierni uznają, że może w innych sprawach, np. aborcji, duchowni również nie mają racji. - Czy to, że rodzice w jakichś sprawach nie mieli racji, całkowicie niweczy ich autorytet? No nie, tak nie jest. Poza tym obawa, że jeżeli podejmiemy krytykę, to ona dotknie także spraw doktrynalnych czy pewnych pryncypiów moralnych, to nie może być powód, że nie kwestionujemy pewnego rodzaju postaw - podkreślił.

Jak dodał, sam dwukrotnie stawał przed kościelną komisją, która miała na celu zbadanie jego ortodoksji i nie udowodniono mu, że swoimi wypowiedziami naruszył jakikolwiek dogmat. - 70 proc. rzeczy, które ludzie uważają za nienaruszalne w Kościele, takimi nie są i można by je po prostu zmienić. Wiele problemów wynika z niewiedzy religijnej - zaznaczył o. Gużyński. I podkreślił, że papież również jest nieomylny tylko w kwestii depozytu wiary dotyczącego moralności i zbawienia. - Z całą pewnością nie jest nieomylny w sprawach oceny zjawisk społecznych i międzynarodowych na świecie - podsumował rozmówca tokfm.pl.