,
Obserwuj
Świat

Wielkie protesty w Gruzji. Ton nadają gruzińskie zetki. "Bliżej im do praw LGBT niż ruskiego miru"

Anna Siek
3 min. czytania
14.05.2024 18:54
Gruziński parlament przyjął kontrowersyjną ustawę o zagranicznych agentach. Nie pomogły trwające od tygodni masowe protesty. Jak relacjonowała w TOK FM przebywająca w Tbilisi Kaja Puto, większość społeczeństwa jest przeciwna polityce władz. Protesty rozlały się na inne gruzińskie miasta, choć służby są bardzo brutalne.
|
|
fot. Źródło: VANO SHLAMOV/AFP

Gruziński parlament przyjął we wtorek budzącą gwałtowne społeczne sprzeciwy ustawę o przejrzystości wpływów zagranicznych, zwaną też ustawą o zagranicznych agentach lub po prostu ustawą rosyjską. Za ustawą zagłosowało 84 posłów 150-osobowego parlamentu, przeciw opowiedziało się 30.

Kontrowersyjny projekt wzorowany jest na regulacjach, które obowiązują w Rosji. Ustawa przewiduje, że osoby prawne i media, które dostają ponad 20 proc. finansowania z zagranicy, podlegać będą obowiązkowej rejestracji i sprawozdawczości oraz trafią do specjalnego rejestru agentów obcego wpływu.

Od rana przed budynkiem parlamentu gromadziły się tłumy manifestantów. Protesty przeciwko kontrowersyjnej ustawie trwają od tygodni. - Od poniedziałku te protestu są bardzo mocno studenckie. Studenci zaczęli strajkować na wszystkich uniwersytetach w Tbilisi, zbierają się przed parlamentem. Od rana próbowali włamać się do parlamentu, blokować wejście parlamentarzystom. Przed 15 udało im się łomami rozwalić wejście. Nie ma informacji o aresztowanych, z tego, co wiem, to nie użyto kul gumowych, raczej wygląda to tak, że policja wyciąga ludzi z tłumu i prowadzi do policyjnych samochodów - relacjonowała w TOK FM Kaja Puto, która jest w stolicy Gruzji.

Pożar hali Marywilska 44 'za szybki i dziwny'. 'Co na tym Putin by ugrał?'

Wielkie protesty w Gruzji. Brutalne metody służb

Służby są bardzo brutalne wobec protestujących. Donoszą o tym - jak mówiła prowadząca "Światopodgląd" Agnieszka Lichnerowicz - organizacje pozarządowe. Puto podkreśliła, że stosowane są bardzo różne metody. - Znowu są brutalni w walce z tłumem, ostatni raz to było widoczne dwa tygodnie temu. Potem demonstracje przebiegały dość spokojnie. W czasie największej demonstracji, w której mogło wziąć udział nawet 300 tys. ludzi, prawie 10 proc. populacji Gruzji, też było spokojnie. Służby miały wtedy inne metody, takie z ducha rosyjskie - mówiła publicystka "Krytyki Politycznej".

Wobec aktywistów stosowano zastraszanie: dzwoniono do nich z pogróżkami, na ich domach wieszano plakaty ze zdjęciami i napisem "Zdrajca narodu". Jak wyliczała Puto, były też informacje o pobiciach i zastraszaniu rodzin przeciwników władzy.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty.

Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Obecnie władze wróciły do brutalności, ale nie są w stanie skruszyć oporu. - Ludzie się bardzo silnie mobilizują - podkreśliła gościni TOK FM.

Protesty gruzińskich zetek w Gruzji

Protesty nie ograniczają się jedynie do stolicy Gruzji. Manifestacje rozpoczęły się tez w innych miastach. - Jeszcze parę tygodni temu myślałam, że to raczej "bańkowe" wydarzenia, które interesują głównie media i organizacje pozarządowe, bo to one będą głównie miały problem z nowym prawem. Natomiast teraz mobilizacja jest ponad podziałami - relacjonowała.

Ton protestom nadają - jak dodała - gruzińskie zetki, które "są ukształtowane przez globalne zetkowe kody". - Bliżej im do praw LGBT niż ruskiego miru, nie siedzą w rosyjskim internecie, mają bardzo silną postawę proeuropejską, nie mówią po rosyjsku, irytują ich rosyjscy uciekinierzy (po wybuchu wojny w Ukrainie do Gruzji trafiło sporo Rosjan, którzy obawiali się wcielenia do wojska - red.) - opisywała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

Rosjanie stoją za ostatnimi pożarami w Polsce? 'Obiecują duże sumy'

Gruzińskie protesty to też pokaz samoorganizacji. - Gdy ma padać deszcz, to rozdawane są peleryny przeciwdeszczowe. Kiedy spodziewamy się gazu pieprzowego, to rozdawane są gogle. Symbolem manifestacji stały się bezdomne psy, zwłaszcza jeden, który ma trzy łapy i towarzyszy protestującym, stał się symbolem oporu przeciwko silniejszemu - relacjonowała z Tbilisi Kaja Puto.