Nieomylność zgubi Macrona? "Będzie popełniał daleko idące błędy"
W obliczu spektakularnej klęski swojego ugrupowania podczas minionych wyborów do Parlamentu Europejskiego prezydent Francji Emmanuel Macron podjął niespodziewaną decyzję rozwiązania parlamentu i rozpisaniu nowych wyborów.
Zaproszony do audycji "Poranek Radia TOK FM" Tomasz Orłowski, były ambasador Polski we Francji, razem z prowadzącą Karoliną Lewicką zastanawiali się, czy taki ruch Macrona jest spektakularnym podstawieniem nogi sobie samemu. - Raczej jestem sceptyczny wobec wariantu, aby ta "ucieczka do przodu" skończyła się dobrze. Jest zbyt wiele powodów, aby się obawiać i bardzo niewiele szans na sukces obozu prezydenckiego - powiedział gorzko dyplomata.
Posłuchaj audycji:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wybitna inteligencja Macrona może być przeszkodą
Broniąc decyzji o rozwiązaniu parlamentu, Macron powiedział, że po wyborach parlamentarnych w 2022 roku obóz prezydencki nie mógł "zbudować trwałej koalicji" w Zgromadzeniu Narodowym. Podkreślił, że w wyborach do PE niemal 40 proc. głosów uzyskało Zjednoczenie Narodowe (dawny Front Narodowy Marine Le Pen). Prezydent uznał, że wyniki te są faktem politycznym, którego nie można ignorować.
Karolina Lewicka, prowadząca poranną audycję, przytoczyła wypowiedź francuskiego publicysty, który stwierdził, że rozwiązanie parlamentu teraz było absolutnym błędem i pomaga prawicy, która obecnie jest "na fali". Zdaniem Francuza wstrzymanie się do końca letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu pomogłoby prezydenckiej formacji odbudować zaufania i popularność, bo teraz jest "czas Le Pen".
- Niestety jest to dość powszechna opinia. Jeżeli mamy niespełna 3 tygodnie do wyborów, w tym czas ze złożeniem kandydatur, to de facto nie będzie żadnej kampanii wyborczej. Jeżeli prezydent Francji powiedział "popełniłem błąd i nie słuchałem was", a potem w pośpiechu rozwiązuje parlament, to oznacza, że on dalej nie słucha - powiedział Orłowski. - Macron jest człowiekiem wybitnej inteligencji i nie ma co do tego cienia wątpliwości, ale ta inteligencja może bywać przeszkodą do widzenia realnego świata - dodał.
Jako przykład przeświadczenia o bezbłędności polski dyplomata podał próby negocjowania Macrona z Putinem w sprawie Ukrainy. Dyplomata chwalił francuskiego prezydenta, że chciał przekonać rosyjskiego dyktatora do zakończenia wojny, ale sposób, w jaki to robił, w jego odczuciu był ewidentnym błędem.
- Zawsze istnieje takie ryzyko, że politycy na eksponowanych stanowiskach uwierzą w swój dar przekonywania. Trzeba pamiętać, że prezydent V Republiki Francji ma mandat mocniejszy niż nawet prezydent USA. Francuski prezydent może rządzić bez parlamentu, bez wyborców, praktycznie sama. Osoba, która zajmuje to stanowisko i jest przekonana o swojej nieomylności, będzie popełniał daleko idące błędy - analizował ambasador.
Generał o czarnym scenariuszu wojny na Ukrainie. 'Rozzłoszczę Rosję'
'Macron jest przekonany o swojej nieomylności'
W środę 12 czerwca Macron nawoływał do połączenia sił umiarkowanych z różnych stron sceny politycznej w obliczu ofensywy radykalnej lewicy i skrajnej prawicy. Przekonywał, że w obliczu przedterminowych wyborów "spadają maski". Wskazał głównie na kryzys na prawicy, gdzie szef partii Republikanie - Eric Ciotti poparł sojusz wyborczy ze Zjednoczeniem Narodowym. Macron ostro zaatakował Ciottiego, mówiąc, iż zawarł "pakt z diabłem".
Zdaniem Orłowskiego tego typu działania są przesadną wiarą w możliwość kontrolowania sytuacji. Najlepszy przykład pychy oraz złego oszacowania ambasador podaje Wielką Brytanię za premiera Davida Camerona.
- Historia zna wiele przypadków, gdy polityka wymykała się spod kontroli, co dokładnie wydarzyło się premierowi Cameronowi, a rozpisanie referendum na temat przyszłości Wielkiej Brytanii było przykładem pychy. Był przekonany, że zarządza i że zastraszy część nieposłusznych mu deputowanych, a tymczasem skończyło się brexitem. Są sytuacje, gdy postawienie politycznych oponentów pod ścianę jest skuteczne, ale jest ryzyko, że samemu się można rozbić o tę ścianę. W moim odczuciu we Francji jest właśnie takie ryzyko - tłumaczył polski dyplomata.
Co się stanie, jeśli Ukraina przegra wojnę? Prof. Snyder wskazuje nieoczywiste skutki
Polski dyplomata: 'Gniew francuskiego elektoratu odgrywa dzisiaj kluczową rolę'
Zdaniem Orłowskiego ruch Macrona jest o tyle wyjątkowy, że dotychczasową praktyką po przegranych wyborach była dymisja premiera obozu rządzącego. Wedle nieoficjalnych opinii francuski premier Gabriel Attal był przeciwny decyzji rozwiązania parlamentu i zaproponował usunięcie się ze stanowiska, ale według polskiego ambasadora Macron może mieć w tym dalekosiężny plan.
- Moim zdaniem wiele wskazuje na to, że Macron widzi w Attalu swojego następcę na stanowisku francuskiego prezydenta. Innymi słowy, rozwiązując parlament, Macron wprowadził kraj do kampanii prezydenckiej, tyle że rok wcześniej niż planowano. Mam wrażenie, że Macron liczy na rozpoczęcie przygotowań do tego kto zostanie kolejnym prezydentem, ale po stronie obecnego obozu władzy są to raczej słabe notowania - przytoczył polski ambasador.
Orłowski przytoczył także pojęcie "gniewu elektoratu", które jego zdaniem odgrywa w obecnej sytuacji politycznej kluczową rolę.
- Ludzie są niezadowoleni, zawiedzeni i zwyczajnie rozzłoszczeni, a tymczasem w minionej kampanii wyborczej zostało to w ogóle pominięte przez obóz rządzący. Bezpieczeństwo Europy jest na dalszych miejscach większości francuskiego społeczeństwa. Wygraną wojny w Ukrainie czy mówieniem, że Le Pen popiera Putina, nie zdobędzie się serc francuskiego elektoratu. Niestety populistyczne hasła, jak choćby nieprawdziwy związek między brakiem bezpieczeństwa a wzrostem migracji, są dość popularne przy obecnej dynamice francuskich wyborców - podsumował.
'Nigdy jeszcze nie było tylu ataków'. Wicepremier ujawnia, kto za tym stoi