Groziło mu 175 lat, teraz wychodzi na wolność. Przełom w sprawie założyciela WikiLeaks
W środę Assange ma stawić się przed sądem w Marianach Północnych - to amerykańskie terytorium na Oceanie Spokojnym. Tam podpisana ma zostać ugoda, na mocy której założyciel portalu WikiLeaks przyzna się do ujawnienia dokumentów, a sędzia ogłosi wymiar kary: pięć lat więzienia (które Assange już odsiedział na Wyspach Brytyjskich). Taki obrót spraw z ulgą przyjęli dziennikarze na całym świece.
Jak mówiła w TOK360 Rebecca Vincent z Reporterów bez Granic, "ten dzień to symbol zwycięstwa dziennikarstwa". - To, co działo się z Assange było zagrożeniem dla przyszłości dziennikarzy na całym globie - zauważyła, podkreślając jednocześnie, że "był on pierwszym dziennikarzem, który w ten sposób został oskarżony o szpiegostwo".
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
W jej ocenie, gdyby ekstradycja do USA doszła do skutku i gdyby faktycznie został on postawiony przed sądem, to mógłby usłyszeć wyrok 175 lat za opublikowanie informacji istotnych dla społeczeństwa. - Ten precedens mógłby wpłynąć na każdą medialną organizację na świecie. Na każdego, kto pracuje nad niejawnymi materiałami, co jest typową dziennikarską praktyką. Tak więc obserwujemy krok w dobrym kierunku - dopowiedziała.
Jak dodała, teraz dziennikarze - "szczególnie ci, którzy zajmują się kwestiami bezpieczeństwa narodowego - będą mogli czuć się nieco bezpieczniej".
List żelazny, tajne mediacje, szturm Anglików... Możliwe scenariusze zakończenia sprawy Assange'a
Batalia z Waszyngtonem
Kiedy ostatecznie ugoda zostanie podpisana, zakończy się wieloletnia historia ukrywania się aktywisty, która rozpoczęła się jeszcze w 2010 r. To właśnie wtedy demaskatorska strona ujawniła poufne akta dotyczące wojen w Iraku i Afganistanie. Pokazywały one m.in. nadużycia amerykańskiej armii.
Waszyngton ścigał Assange, twierdząc, że ten naraził na niebezpieczeństwo wielu wojskowych. Departament Sprawiedliwości za czasów Donalda Trumpa zarzucił mu z kolei szpiegostwo. Do tego dochodziły też zarzuty o napaść na tle seksualnym.
Assange najpierw ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie - spędził tam siedem lat. A po tym jak Ekwador zrezygnował z tej ochrony, trafił do brytyjskiego więzienia. To stamtąd toczył prawną batalię z Waszyngtonem, chcąc uniknąć ekstradycji. Za kratami spędził łącznie pięć lat.