To ona powinna zastąpić Bidena. "O rany boskie..."
Pierwsza debata między Joe Bidenem i Donaldem Trumpem zakończyła się - według widzów stacji CNN - wygraną byłego prezydenta. 67 proc. respondentów wskazało jako zwycięzcę Donalda Trumpa.
- Trumpowi na pewno udało się trzymać przynajmniej w pewnym stopniu nerwy na wodzy - mówiła w "A teraz na poważnie" Marta Zdzieborska. - Ewidentnie było to zauważalne, że kryguje się, nie atakuje i nie przerywa Bidenowi podczas jego wystąpień, jego czasu antenowego. A to miało miejsce cztery lata temu podczas jesiennych debat telewizyjnych - dodała.
- Przed tegoroczną debatą wskazywano, że taka powinna być strategia Trumpa, czyli powinien trzymać emocje na wodzy, żeby nie zniechęcić niezdecydowanych i umiarkowanych wyborców, bo tego kawałka tortu w tej układance mu brakuje - oceniała była korespondentka z USA "Tygodnika Powszechnego", dziennikarka "Press".
Biden 'zacinał się', Trump kłamał i nie odpowiadał. Komu bardziej zaszkodziła debata?
Jak poszło jego oponentowi? - Niestety nie udało się pokazać, że jednak ma dużo energii, jest zdolny do płynnej wypowiedzi i wiek nie jest przeszkodą. To, że się zacinał, mylił się, podawał nieprawidłowe liczby, przyćmiło często bardzo merytoryczne wypowiedzi na temat gospodarki czy też polityki zagranicznej - zaznaczyła rozmówczyni Mikołaja Lizuta.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Biden bez zastępstwa
O kampanii w USA mówił też dr hab. Radosław Rybkowski w "Połączeniu". Prowadzący Jakub Janiszewski pytał go, kto mógłby wysforować się na przywództwo Partii Demokratycznej. - Nie bardzo widać osobę, która funkcjonuje, ona w tym momencie musi być dobrze rozpoznawalna w mediach. W poprzednich wyborach było wiadomo, że oprócz Hillary Clinton jest ten i ten, oprócz Joe Bidena jest Bernie Sanders, teraz nie ma na zapleczu kogoś, kto jest w stanie powiedzieć: Biden się źle czuje, ja go zastępuje - stwierdził politolog.
Jak dodawał, "standardowym sposobem myślenia w demokracji amerykańskiej byłby wiceprezydent". Tu jednak wtrącił Janiszewski, jest "jeszcze gorzej". - Co tylko świadczy o słabości Demokratów. Nie zauważyli, że wiceprezydent mógłby ustąpić, jeżeli widać, że nie spełnia pokładanych nadziei do dania energetycznego kopa, dodatku do pary, która startuje w wyborach prezydenckich - oceniał Rybkowski.
- Do głowy przychodzi mi jedna osoba, która mogłaby wskoczyć i porwałaby demokratycznych wyborców: Michelle Obama - zaznaczył politolog. - O rany boskie. Czy ona kiedykolwiek wyraziła zainteresowanie tym stołkiem? - spytał gospodarz audycji.
- Nie, oczywiście, że nie. Ale podejrzewam, że miałaby większe szanse na zdobycie głosów niż w zupełnie innej sytuacji Hillary Clinton - odparł Rybkowski.