Szybki efekt decyzji Bidena. "Od wczoraj wpłaty znacząco wzrosły"
Joe Biden zrezygnował w niedzielę z kandydowania na prezydenta USA. Ogłosił, że jego zdaniem najlepszą kandydatką jest wiceprezydentka Kamala Harris. - To, co się stało wczoraj, daje jej ogromną szansę. To swego rodzaju katapulta polityczna, która ma szansę wynieść Kamalę Harris na prawdziwą liderkę - oceniał w "Poranku Radia TOK FM" Ryszard Schnepf, były ambasador RP w USA.
Ostatecznie o tym, kto będzie kandydatem/kandydatką przesądzi Krajowa Konwencja Demokratów, która odbędzie się w drugiej połowie sierpnia w Chicago.
- Nie ma wątpliwości, że ma ogromny Harris potencjał - mówił Schnepf w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. I przypomniał, że w dyskusji podczas prawyborów pokonała samego Bidena.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Biden zrezygnował. Popłynęły pieniądze
Już można zauważyć konkretne efekty decyzji prezydenta Bidena. - Wydaje się, tak wskazują choćby dane związane ze zbieraniem środków, że uruchomiła się gwałtownie maszyna zbierania pieniędzy na kampanię wyborczą (Demokratów). Od wczoraj te wpłaty znacząco wzrosły - poinformował były polski ambasador w USA.
To nie Kamali Harris boi się Putin. 'Wrogiem numer jeden jest ktoś inny'
Decyzja Bidena o rezygnacji sporo zmienia w kampanijnej układance. Jak podkreślił Schnepf, do tej pory to 'Republikanie przejęli narrację". - Zwłaszcza po nieudanym zamachu na Donalda Trumpa. Byli w rozpędzie. W tej chwili jest nowy kandydat. To wymaga zmiany strategii ze strony Trumpa. Inaczej trzeba ułożyć linię ataku na nową kandydatkę. Demokraci będą teraz rozgrywający, może o to właśnie chodziło - podsumował gość "Poranka Radia TOK FM"