Poczobut mógł być wolny? "Nie jest na tyle ważny, żeby nie dało się tego wymusić na Putinie"
- Od ponad trzech lat niewinny człowiek siedzi w więzieniu tylko dlatego, że jest odważnym dziennikarzem i Polakiem, jednym z liderów mniejszości polskiej na Białorusi - tak o Andrzeju Poczobucie mówił w "TOK 360-Podsumowanie dnia" Rusłan Szoszyn, dziennikarz działu zagranicznego "Rzeczpospolitej".
W czwartek w Ankarze odbyła się największa od czasów zimnej wojny wymiana więźniów w Rosji i krajach Zachodu. Operacja wymiany objęła 24 osoby, które przebywały w więzieniach w siedmiu krajach. Z Polski przekazano aresztowanego w lutym 2022 roku agenta GRU Pawła Rubcowa, używającego nazwiska Pablo Gonzales. Wśród przekazanych więźniów nie było jednak polskiego dziennikarza Andrzeja Poczobuta, który od marca 2021 roku jest więziony na Białorusi.
Czy uwolnienie Poczobuta w ogóle jest możliwe? O to pytał swojego gościa Wojciech Muzal.
- O jego uwolnienie musieliśmy walczyć i domagać się od Niemców i Amerykanów, żeby taką osobę wpisać na taką listę. Przecież nie tylko Gonzales był więziony w Polsce, na pewno są też inni obywatele białoruscy, dywersanci, agenci Łukaszenki, na których można byłoby obywateli wymienić. Cała ta historia pozostawia pewien niesmak - ocenił Szoszyn.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Czy ten rosyjski szpieg był dla Rosji na tyle cenny, żeby Białoruś zdecydowała się na uwolnienie Poczobuta? - dopytywał prowadzący "TOK-360". - Patrzyłbym szerzej. Łukaszenka ułaskawił obywatela Niemiec, który prawdopodobnie padł ofiarą białoruskiego KGB i dlatego został tam zwabiony, żeby znaleźć się na liście do wymiany - mówił dziennikarz.
- Oskarżyli go, że położył na tory jakiś plecak. Niemcy naciskali na Putina, żeby nacisnął na Łukaszenkę i się udało. To prawdopodobnie była układanka Putina z Łukaszenką, żeby mieć takiego Niemca, bo Rosjanom pewnie nie wypadało - oceniał Szoszyn.
"Chodzi o skuteczność dyplomacji"
Zdaniem dziennikarza "Rzeczpospolitej", "kwestią dyplomacji" było proszenie Niemców o podniesienie tematu Poczobuta w rozmowie z Putinem.
Tymczasem politycy PiS, w tym Mariusz Kamiński, przypominają, że to oni negocjowali uwolnienie polskiego dziennikarza za rosyjskiego szpiega. Szef MSZ Radosław Sikorski stwierdził jednak, że zabiegi o jego (i pozostałych białoruskich więźniów politycznych) uwolnienie "toczą się innym trybem".
- Wierzy pan w skuteczność polskiego resortu? - pytał Muzal. - Poczobut siedzi od ponad trzech lat za kratami, ekipa PiS miała okazję się wykazać, przez ponad dwa lata bezskutecznie walczyli o jego uwolnienie. Nie przywiązywałbym wagi do opcji politycznej, chodzi o skuteczność dyplomacji - powtórzył Szoszyn.
- Były próby rozmowy przez Watykan czy Chiny. Ale nie wierzę, że Chińczycy będą bronić praw człowieka, ich interesuje wyłącznie gospodarka - stwierdził.
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" uważa jednak, że Putinowi zależało na wymianie. - Przedstawił tych zabójców, szpiegów, hakerów jako bohaterów Rosji. Prawdopodobnie zostaną odznaczeni w najbliższym czasie. Putinowi było to potrzebne w celach propagandowych. Nie sądzę, że Poczobut jest na tyle ważnym więźniem, że jego uwolnienia nie dałoby się wymusić na Putinie - zaznaczył.
- Podejrzewam, że on nawet nie bardzo kojarzy, kim jest Poczobut - dodał Szoszyn. - Gdyby Niemcy i Amerykanie naciskali na to w rozmowach z Rosjanami, podnieśli ten temat, poprosiłby Łukaszenkę - skwitował gość TOK FM.