Ostatnie dni kampanii w USA. "Przeraża mnie to, powiem szczerze"
Dr Renata Nowaczewska, historyczka i amerykanistka z Uniwersytetu Szczecińskiego, komentowała wypowiedź demokratycznej kandydatki na prezydentkę USA. Kamala Harris pytana, czy podobnie jak byli podwładni Donalda Trumpa, generałowie John Kelly i Mark Milley, uważa byłego prezydenta za faszystę, odpowiedziała twierdząco.
Gościnii Filipa Kekusza przywołała słowa byłej pierwszej damy Michelle Obamy: "Kiedy Republikanie schodzą bardzo nisko, my idziemy bardzo wysoko, czyli trzymamy standardy". - A tutaj w jej narracji (Kamali Harris - przyp. red.) pojawia się, no takie...straszenie kandydatem - powiedziała amerykanistka z Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Przeraża mnie to, powiem szczerze. Jakoś przyzwyczailiśmy się do Donalda Trumpa rzucającego inwektywami, starającego się przyklejać niewybredne łatki swoim kontrkandydatom. Szczególnie upodobał sobie ataki na kobiety - dodała.
Posłuchaj podcastu!
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dobrze sprzedaje się strach
Jak oceniła ekspertka, w ostatnich dniach kampanii wyborczej w USA nie ma miejsca "na programy, na argumenty. To jest czas na emocje i to będzie widać coraz bardziej, że te emocje będą odgrywały znaczenie".
Najczęściej będzie to straszenie. - Strach świetnie się sprzedaje. Mobilizuje bardzo mocno wyborców i to z obu stron. Będzie mobilizował wyborców Demokratów, żeby zagłosowali na Harris i będzie też mobilizował wyborców Trumpa - dodała.
Jak w USA wybierają prezydenta? 'Nie przewidywali istnienia partii politycznych'
Zaangażowanie milionerów w kampanię
Krytycznie oceniła zaangażowanie Elona Muska w popieranie Trumpa. - Co to mówi o demokracji amerykańskiej, kiedy najbogatszy człowiek rozdaje setki milionów dolarów i jakoś to wahadło w wyniku jego działań może się przesunąć na jego stronę (Trumpa - przyp. red.) - powiedziała Nowaczewska.
Amerykanistka mówiła także o działaniach innego milionera, Jeffa Bezosa, m.in. właściciela gazety The Washington Post. Miał on, jak powiedziała ekspertka, zablokować tradycję publikowania przez ten dziennik tekstów, które oceniają kandydata lub kandydatkę pod kątem, kto byłby lepszy. - No i mamy blokadę. Nie będzie tej publikacji. Zresztą tam naczelny nawet w związku z tym zrezygnował. Mówimy o wielkich pieniądzach wpływających na przyszłość nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale Europy i Świata - podkreśliła.