To może zrobić Trump, jeśli przegra wybory. "O wiele groźniejsze"
Kamala Harris, jak pokazał opublikowany w niedzielę sondaż, ma szansę na wygraną w tradycyjnie prorepublikańskim stanie Iowa. - Czy to jest znużenie Trumpem? Czy to jest jakieś otrzeźwienie, a może po prostu wszystkie sondażownie amerykańskie idą jak barany stadem i boją się, nie daj Boże, nie doważyć, nie pokazać triumfu Trumpa? - zastanawiał się w 'Poranku Radia TOK FM' Bartosz Wieliński.
Jak przypominał wicenaczelny 'Gazety Wyborczej', sondażownie pomyliły się przecież w 2020 roku przeszacowując wynik Joe'a Bidena czy w 2016 roku, kiedy nie przewidziano wygranej Trumpa. - Nikt nie chce się pomylić po raz trzeci - mówił.
- Jest też prawdopodobny scenariusz, w którym sondaże tak bardzo przeszacowują Trumpa właśnie z obawy przed tym, żeby nie powtórzyć sytuacji z 2016 roku, z 2020 roku, że właściwie ich wartość poznawcza jest w tej chwili zerowa - oceniał Miłosz Wiatrowski-Bujacz z portalu Gazeta.pl.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zorganizowana rebelia zamiast pospolitego ruszenia
Co może wydarzyć się w najbliższych dniach? - Nad ranem z wtorku na środę polskiego czasu Donald Trump ogłosi swoje zwycięstwo, jestem co do tego przekonany. Pierwsze wyniki cząstkowe będą pokazywały, że to Trump jest 'do przodu' - uważa Wieliński. Zdaniem komentatorów 'Poranka Radia TOK FM' nie powinno dojść do zamieszek, jeśli Harris wygra z dużą przewagą. - Jeśli wygra różnicą 270-260 głosów elektorskich, będziemy mieli dużo bardziej zaawansowaną próbę zamachu stanu niż w 2020 roku - ocenił Wiatrowski-Bujacz.
Bo zwolennicy Trumpa obecnie są 'lepiej się do tego przygotowali'. - W sensie prawnym i organizacyjnym. To już nie będzie pospolite ruszenie, to może być o wiele groźniejsze. Zorganizowana rebelia - ostrzegał Wieliński.
Dominika Wielowieyska prosiła swoich gości, żeby 'doradzili Andrzejowi Dudzie, kiedy ma zacząć gratulować nowemu prezydentowi' Stanów Zjednoczonych. Bo kiedy wygrał Joe Biden, to wyszło mocno niezręcznie. - Nie chciałbym brać na siebie takiej odpowiedzialności, ale to ciekawe, jaki będzie kształt jego depeszy. W 2020 roku gratulował Bidenowi kampanii, sugerując, że dopiero sądy rozstrzygnął, kto jest prezydentem USA. To było absurdem, pokazującym słabość jego doradców - podsumował Wieliński.