Wybór Trumpa to "ostatni akord". Nie tylko UE stoi przed wyzwaniem. "Nie może się okazać miękiszonem"
Wybór Donalda Trumpa na prezydenta oznacza poważne zmiany także w polityce międzynarodowej Stanów Zjednoczonych. - To ostatni akord, jeżeli chodzi o trwanie liberalnego porządku - komentował w TOK FM prof. Roman Kuźniar.
Kierownik katedry studiów strategicznych i bezpieczeństwa międzynarodowego Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnił, że wcześniej nośnikiem liberalnego porządku był kolektywny Zachód, który po raz pierwszy w historii pojawił się po II wojnie światowej. - Teraz nie wiadomo, czy on się utrzyma w swoim mateczniku, czy pod wpływem wyboru Trumpa nawet i to się skończy - przyznał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Trump wraca do Białego Domu. 'Powalenie przeciwnika na łopatki'
W ocenie gościa "Wywiadu Politycznego" pewne jest natomiast, że wybór Trumpa na prezydenta to "podniesienie śluzy", danie przykładu wszystkim innym krajom na świecie, że prawo już się nie liczy. - Właściwie to można działać zgodnie z logiką tzw. wolnej amerykanki. "Catch as you can" - chwytaj tak, jak możesz. Nic się nie liczy ponad twoje umiejętności powalenia przeciwnika na łopatki - mówił też prof. Kuźniar.
Podkreślił, że to bardzo niebezpieczne, bo zmierza w kierunku dalszej brutalizacji życia międzynarodowego. Choć, jak od razu zastrzegł, nie podejrzewa Stanów Zjednoczonych, że te będą wszczynały kolejne wojny. - Trump jest podręcznikowym przykładem polityka, którą uwielbia politykę siły z wykorzystaniem wszystkich atutów, jakie Ameryka ma. Ale nie lubi forów wielostronnych, bo wtedy Stany są neutralizowane przez głosy innych. Jeżeli już z partnerami rozmawia to jeden na jeden - wyjaśnił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
'Rosja pokazała kły'
- A Europa dla Trumpa będzie partnerem czy problemem? - pytała Karolina Lewicka.
- W dalszym ciągu będzie nieważna. To może dobrze, bo Europę zmusi to do tego, by wyrastać z krótkich porteczek - odpowiedział ekspert z UW, oceniając, że "tam jednak słabo idzie". Tym bardziej, jak wskazał, że są tam nie tylko "przewlekłe kryzysy", a nie ma też silnych przywódców, w tym np. w Niemczech i we Francji.
Prof. Kuźniar uważa, że Unia Europejska, by przetrwać, będzie musiała się albo dopasować do standardów Trumpa, albo być silna i przeznaczać więcej pieniędzy na zbrojenia. Tym bardziej, że teraz nie da się wziąć Trumpa na przeczekanie, jak podczas jego pierwszej kadencji.
- Jesteśmy w gorszej sytuacji niż osiem lat temu. Rosja pokazała kły i okazuje się mocarstwem otwarcie wrogim, które używa siły w swoim otoczeniu, by realizować swoje cele. A że jednocześnie Trump ma wrogi stosunek do Unii Europejskiej i niechętny do Sojuszu Północnoatlantyckiego, to UE nie pozostaje nic innego jak zadbać o własne bezpieczeństwo - podkreślił gość TOK FM.
'Trump nie może się okazać miękiszonem'
Prof. Kuźniar zwrócił uwagę na to, że dla Trumpa z kolei wyzwaniem może być wprowadzenie w życie planu zakończenia wojny w Ukrainie. - On też będzie w trudnej sytuacji, bo przecież nie może okazać się miękiszonem wobec Rosjanina. W związku z tym będzie szukał jednak możliwości uzyskania czegoś (dla siebie) - zapewnił. A to tym bardziej, jak od razu dodał, że Ukraina nie zawiesi działań wojennych, po drugie: będzie dalej dostawać pomoc zachodnią; choć już bardziej okrojoną, bo pozbawiona będzie wsparcia USA.
- Dlatego, jeżeli będzie rzeczywiście chciał, tak jak obiecał, doprowadzić nie tyle do pokoju, a bardziej do zamrożenia konfliktu, to będzie musiał wzmocnić Ukrainę militarnie. Po to, żeby Rosjanie nie usiedli do stołu z pozycji siły. Innymi słowy: by wystarczająco bolał ich ten konflikt - przekonywał gość "Wywiadu politycznego".
'Te czasy się skończyły'. Jak wygrana Trumpa wpłynie na bezpieczeństwo Polski?
Na uwagę dziennikarki TOK FM, że Putin jest jednak sprytniejsze niż Trump, odpowiedział krótko. - To nie jest powiedziane, że tak właśnie będzie, bo Rosja także krwawi. Putin może więc dojść do wniosku, że to dobry pretekst, by zatrzymać ten konflikt i próbować się targować. Dlatego nie wykluczałbym, że ruch do przodu jest możliwy - stwierdził prof. Kuźniar.