Putin ma problem z pieniędzmi. Stracił kontrolę nad gospodarką? "Idealny sztorm"
Z każdym dniem rubel tracił względem dolara coraz mocniej. Apogeum nastąpiło w środę, kiedy za jednego dolara w Rosji płacono niemal 114 rubli. Dla porównania w połowie roku kurs był nieco powyżej 80 rubli.
Jak ocenił w TOK FM Wacław Radziwinowicz, samo w sobie nie jest to sensacją. - Sensacją jest, że rosyjska waluta, mimo sankcji, wojny i wszelkich przeciwności losu, bardzo długo - i to nieprzerwanie - utrzymuje się na dosyć przyzwoitym poziomie i jest skutecznie przez rząd broniona. To jest rzecz niesamowita - mówił dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
Zastrzegł przy tym od razu, że trudno określić, jaki jest dzisiaj prawdziwy kurs rubla w stosunku do dolara, bo zachodnie waluty nie są notowane na rosyjskiej giełdzie. - To jest zakazane - podkreślił w rozmowie z Filipem Kekuszem.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
„Rząd gra przeciwko rublowi”
W ocenie gościa „TOK360” do osłabienia rosyjskiej waluty przyczyniły się rosnące napięcia między Rosją a państwami zachodnimi, a przede wszystkim sankcje USA nałożone przed kilkoma dniami na Gazprombank - główny bank obsługujący rosyjski sektor energetyczny (to zakłóciło niektóre płatności za eksport energii).
W efekcie interweniować musiał Bank Rosji, by uspokoić i ustabilizować rynek. Zdecydował o wstrzymaniu zakupów walutowych do końca roku. A codziennie, jak przypomniał dziennikarz „Gazety Wyborczej”, skupował z rynku dolary za 4 mld rubli.
Jak od razu zastrzegł, w Rosji mówi się o tym krótko: „sytuacja idealnego sztormu”. - Widziałem wiele dziwnych wahań na rynku rosyjskim. Zazwyczaj ktoś gra przeciwko rublowi, w tej sytuacji dosyć łatwo jest zrozumieć kto, bo to rząd - tłumaczył. Wskazał przy tym, że jest w wojennej Rosji zasada, która sprawdziła się już w 2023 roku i 2024 roku, a dotyczy przekazania przez państwo ogromnych pieniędzy w przemysł zbrojeniowy.
- To są biliony rubli, które pozwalają przemysłowi zbrojeniowemu rytmicznie pracować, wypłacać kooperantom pieniądze, dawać zaliczki, wypłacać pensje, premie itd. To jest koło zamachowe gospodarki. Ale po to, żeby na samym początku roku mieć te ogromne pieniądze, to trzeba je zgromadzić. Przy czym im niższy jest kurs rubla, a wyższy dolara, tym lepiej - dodał, wskazując, że podatki eksportowe są liczone w dolarach, a potem dopiero przeliczamy na ruble.
Kłopot władze miały jedynie z tym, jak zastrzegł, że zaczęło się to wymykać spod kontroli przez ostatnie dni. - Ale jakoś to opanowali. Będą dalej będą obniżać kurs rubla, ale już nie tak gwałtownie - dopowiedział.
„Jedna duża grupa strasznie oberwie”
Do akcji ruszyły też powiązane z Kremlem boty. Tłumaczyły, że właściwie gwałtowny spadek wartości rubla nie ma wpływu na rosyjską gospodarkę, podał portal Moscow Times, powołując się na dane zespołu Botnadzor. Z kolei prezydent Rosji przekonywał, że „wszystko idzie zgodnie z planem”, a „sytuacja jest pod kontrolą”. Zapewniał też, że „nie ma powodu do paniki”.
- Niski rubel ma dobry wpływ na fundusze państwa. Ale też nie zapominajmy o tym, że to się odbije na rynku konsumenta, bo wszystko, co tam jest ma wkład importowy. I tak np. w rosyjskim mleku jest 20 proc. importu, to jest dolar, w jajkach - 15 proc. i to jest też dolar - skomentował dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
Jak dodał, ci, którzy handlują sprzętem elektronicznym i artykułami gospodarstwa domowego, już zapowiedzieli 15-20 proc. podwyżki. - I to szybko, więc to uderzy w konsumentów. Choć oni się też specjalnie nie przejmują, bo bardzo szybko na fali rozpędzonej przez wojnę gospodarki rosną też płace. W efekcie jedynie jedna duża grupa, jak emeryci, strasznie oberwie - podsumował w TOK FM.
Waluta rosyjska osiągnęła historyczne minimum na poziomie 150 za dolara krótko po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Tak Putin będzie rozgrywał Trumpa ws. Ukrainy. 'Powinniśmy być zaniepokojeni'