Tak Putin będzie rozgrywał Trumpa ws. Ukrainy. "Powinniśmy być zaniepokojeni"
W Stanach Zjednoczonych trwa liczenie głosów w wyborach. Wszystko wskazuje na to, że nowym prezydentem będzie Donald Trump, który w swoim przemówieniu - po zamknięciu lokali - ogłosił już zwycięstwo. To będzie powrót tego polityka do Białego Domu po czterech latach. Jednak, jak mówiła w 'Poranku Radia TOK FM' dr Agnieszka Bryc, tym razem będziemy mieć do czynienia z zupełnie inną prezydenturą.
Donald Trump, przypomnijmy, był prezydentem w latach 2017-2021. - On był wtedy znacznie bardziej stabilny, bardziej przewidywalny. Nie było też tak wielu kryzysów na świecie - o tak eskalującym charakterze, jak dzisiaj. Jeśli zatem ktoś uważa, że ta pierwsza prezydentura będzie rzutowała na to, jak Trump będzie sprawował władzę podczas drugiej prezydentury, to może się bardzo pomylić - przestrzegała ekspertka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
"Wraca prezydent ze słabością do dyktatorów"
To szczególnie ważnej dla naszej części Europy, w kontekście chociażby wojny w Ukrainie, której konsekwencje są nieprzewidywalne. - A my jesteśmy państwem przyfrontowym tej wojny, którą Trump - wydaje się - będzie bagatelizował. I mamy prezydenta [chodzi dalej o Trumpa - red.], który ma bardzo kruche ego, a to przez cztery lata jego poprzedniej prezydentury było dość sprawnie wykorzystywane i manipulowane przez prezydenta Putina - mówiła dalej Bryc.
W jej opinii Donald Trump "ma wyraźną skłonność i słabość do takich dyktatorów jak Władimir Putin". Udowodnił to choćby wtedy, gdy Federacja Rosyjska zakończyła proces aneksji należących do Ukrainy obwodów donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Jak przypomniała dr Bryc, Trump skomentował wówczas, że to 'sprytny' ruch rosyjskiego dyktatora. - I powiedział to z podziwem - mówiła. - Takie rzeczy są istotne. Bo to są niby drobne sprawy, ale pokazują sposób myślenia, którym my - w naszej części Europy - powinniśmy być zaniepokojeni - podsumowała gościni TOK FM.
Wybory w USA spowodują rozbiór Ukrainy? 'Nie można udawać, że nic się nie dzieje'
Rządy "twardej ręki"
Na inny wątek - związany też z wojną w Ukrainie - zwróciła uwagę Anna Maria Dyner, analityczka Polityki Insight. Ostatnio dużo uwagi poświęcamy temu, że żołnierze Korei Północnej już starli się z żołnierzami z Ukrainy w obwodzie kurskim. - Wydawałoby się, że to powinno zmienić nastawienie państw zachodnich, ale to nie zmieni podejścia Trumpa, bo on cały czas - także w tej kampanii - deklarował, że dobrze się zna z Kim Dzong Unem i będzie chciał wrócić do rozmów z Koreą Północną, choć w pierwszej kadencji mu to nie wyszło - mówiła.
Ekspertki podkreślały zgodnie, że Donald Trump "ma bardziej autorytarną wizję sterowania Ameryką", wpisuje się w logikę rządzenia twardą ręką i bliżej mu do takich przywódców jak Putin czy Kim Dzong Un niż do liderów demokratycznych. - Jeśli więc czegoś nie zrobimy [jako Europa - red.] i nie przestawimy myślenia, to zderzymy się z bardzo ponurą rzeczywistością. Bo Rosjanie cały czas podkreślają, jakie mają cele strategiczne i naprawdę nie jest to funkcjonowanie dobrosąsiedzkie z resztą państw europejskich - podsumowała Dyner.