Finał Australian Open bez Igi Świątek. Polka przegrała po morderczej walce
- Iga Świątek po ciężkiej walce przegrała w półfinale Australian Open z Amerykanką Madison Keys.
- Wcześniej w finale Australian Open zameldowała się Białorusinka Aryna Sabalenka, która pokonała Hiszpankę Paulę Badosę 6:4, 6:2.
Świątek i Keys stworzyły świetne widowisko trwające dwie godziny i 35 minut. Polka tego dnia spędziła na korcie więcej czasu niż w dwóch poprzednich meczach łącznie.
Półfinał obie zawodniczki zaczęły nieco nerwowo i miały problem z serwisem, co skutkowało serią wzajemnych przełamań. Pierwsza podanie poprawiła Świątek. Od stanu 2:2 wygrała trzy gemy z rzędu. Keys co prawda doprowadziła do remisu 5:5, ale dwa kolejne gemy wygrała Polka i znalazła się w połowie drogi do finału.
Drugi set upłynął pod znakiem dominacji Keys. Amerykanka popełniła w nim tylko sześć niewymuszonych błędów, a Świątek miała problem z wygrywaniem choćby pojedynczych piłek. W efekcie po kilkunastu minutach Keys prowadziła 5:0.
Świątek ostatecznie uniknęła pierwszego od czerwca 2021 roku przegranego seta 0:6. Zdobyła jednego gema, ale na więcej rywalka jej nie pozwoliła.
Set trzeci miał jeszcze inny przebieg. W nim obie tenisistki długo wygrywały gemy przy swoim serwisie, choć obie miały okazje na przełamanie. Pierwszej udało się je uzyskać Świątek, która objęła prowadzenie 6:5.
Polka przyzwyczaiła do tego, że zwykle będąc w takim położeniu zamyka spotkanie. Wydawało się, że tak samo będzie i tym razem, bo nawet miała piłkę meczową. Keys wyszła jednak z opresji i doprowadziła do tie-breaka, który w przypadku decydującego seta trwa do dziesięciu punktów.
W nim od początku nieznaczną przewagę miała Świątek, która jednak nie potrafiła odskoczyć rywalce na więcej niż dwa punkty. 29-letnia Keys na wyżyny umiejętności wspięła się, gdy przegrywała 5:7. Od tego momentu oddała Polce jeszcze tylko punkt, a sama zdobyła pięć. Wykorzystała pierwszą piłkę meczową i pierwszy raz w karierze awansowała do finału w Melbourne. Wcześniej odpadała w półfinale w 2015 i 2022 roku.
To było szóste spotkanie tych zawodniczek i druga wygrana Keys.
Świątek przez Austalian Open przechodziła do tej pory jak burza. W pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4, a następnie Słowaczkę Rebeccę Sramkovą 6:0, 6:2, Brytyjkę Emmę Raducanu 6:1, 6:0 i Niemkę Evę Lys 6:0, 6:1. Łącznie w pięciu meczach Polka spędziła na korcie pięć godzin i 59 minut, a rywalkom oddała zaledwie 14 gemów. W ćwierćfinale wiceliderka światowego rankingu pokonała Amerykankę Emmę Navarro (nr 8.) 6:1, 6:2.
Australian Open. W finale także Aryna Sabalenka
Aryna Sabalenka, prowadząca w rankingu WTA i najlepsza w Melbourne w dwóch poprzednich edycjach, w swoim półfinale lekkie problemy miała tylko na początku spotkania. Często się myliła, nawet w dogodnych sytuacjach, i przegrywała 0:2. Badosa miała też piłki na 3:0, prowadząc 40:0, ale zmarnowała szanse.
- Nie wiem, jak udało mi się wygrać tego trzeciego gema. To był przełomowy moment - oceniła Sabalenka. Kilkanaście minut później to Białorusinka prowadziła 4:2 i już do końca meczu kontrolowała wydarzenia na korcie. To było ich ósme spotkanie i szósta wygrana Sabalenki. - Przyjaźnimy się i mam nadzieję, że dalej tak będzie. Zabiorę Paulę na zakupy i zapłacę za to, co wybierze - żartowała Sabalenka.
W sobotę Białorusinka stanie przed szansą wygrania Australian Open po raz trzeci z rzędu. Ostatnią tenisistką, która w Melbourne tego dokonała była Szwajcarka Martina Hingis (1997-1999).