,
Obserwuj
Świat

Ktoś zlecił zabójstwo Kennedy'ego? Ujawnili nowe dokumenty. "To się czyta z dużym trudem"

3 min. czytania
20.03.2025 20:25
- To się czyta z dużym trudem. Podejrzewam, że tak naprawdę każdy znajdzie tylko potwierdzenie tego, co sam uważa - mówił w TOK FM prof. Radosław Rybkowski. Ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego komentował odtajnienie dokumentów na temat zamachu na byłego prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego w 1963 roku.
|
|
fot. East News

Prezydent USA Donald Trump zezwolił we wtorek na publikację utajnionych dokumentów dotyczących zamachu na prezydenta Johna F. Kennedy'ego w 1963 roku. Organy władz federalnych przypisują morderstwo Lee Harvey’owi Oswaldowi. Wielu Amerykanów wątpi w oficjalną wersję wydarzeń. Członek gabinetu Trumpa, Demokrata Robert F. Kennedy Jr., bratanek prezydenta Johna F. Kennedy'ego, wyraził kontrowersyjne poglądy na temat rzekomego zaangażowania CIA w śmierć jego wujka. 

Ponad 1100 plików składających się z ponad 31 000 stron znalazło się na stronie internetowej U.S. National Archives and Records Administration. Wśród nich są m.in. notatki i wywiady, niektóre oznaczone jako "tajne".

"To się czyta z naprawdę dużym trudem"

- Tych dokumentów jest całe mnóstwo. Nawet specjaliści, którzy zajmowali się zamachem, mówią że to zajmie jakiś czas, zanim się przez nie przegryzą - mówił w audycji "TOK360" prof. Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak zwrócił uwagę, opublikowane dokumenty "mają różną skalę trudności w czytaniu". - Niektóre raporty są techniczne, bardzo szczegółowe. To się czyta z naprawdę dużym trudem, żeby zrozumieć, co wynika z protokołów, przesłuchań, różnego rodzaju dochodzeń prowadzonych przez różne amerykańskie agencje - wyjaśniał. - Podejrzewam, że w tych wszystkich informacjach tak naprawdę każdy znajdzie tylko potwierdzenie tego, co sam uważa - ocenił ekspert.

Zdaniem gościa Adama Ozgi odtajnienie dokumentów jest słuszne. - Uważam, że jeśli tylko tego rodzaju dokumenty nie zagrażają bezpieczeństwu narodowemu, a nie sądzę, żeby mogły zagrażać po 70 latach, to lepiej, żeby były otwarte. Aby historycy i ci wszyscy, którzy chcą, mogli do nich zajrzeć - powiedział.

Jak wskazywał specjalista, "do pewnego momentu nie należało ich upubliczniać, bo trzeba byłoby podać - nawet jeżeli wprost nie było napisane - kto był jakim informatorem i kto z którą agencją współpracował". - Nawet jeżeli to byli czynni, znaczący informatorzy, czy z Samych Stanów Zjednoczonych, czy z zagranicy, to zdecydowana większość z nich już dawno nie żyje. Odtajnienie tych dokumentów, nawet przy żmudnej rekonstrukcji, już niczego nie zmieni - dodał Rybkowski.

Wątek kubański

Dokumenty ujawniły też wgląd w działania USA w czasie zimnej wojny mające na celu przeciwdziałanie wpływom Fidela Castro w Ameryce Łacińskiej. Sugerują one, że chociaż mało prawdopodobne jest, aby Castro mógł sprowokować bezpośrednią wojnę z USA, mógł on nasilić wsparcie dla sił wywrotowych w regionie. Materiały nawiązują do "Operacji Mongoose", kierowanej przez CIA kampanii tajnych działań i sabotażu przeciwko Kubie, autoryzowanej przez prezydenta Kennedy'ego w 1961 roku. Miało to na celu obalenie reżimu Castro. 

- Amerykańskie zaangażowanie w walkę z komunizmem na Kubie, i nie tylko na Kubie, było ogromne. Kennedy był zdecydowanym wrogiem komunizmu, zdecydowanym obrońcą i piewcą demokracji - zaznaczył gość TOK FM.