Rosja tylnymi drzwiami wraca na salony. "Korzysta z arsenału kulturalnego"
- Rosyjska didżejka ma zagrać w Warszawie. Ponad tysiąc osób podpisało petycję przeciwko występowi artystki, która fotografowała się z podobizną Putina i nie potępiła inwazji na Ukrainę;
- Estera Flieger mówiła, że Rosja od dawna gra swoją kulturą, która dla Zachodu jest bardzo atrakcyjna;
- Zdaniem dziennikarki naiwne jest rozdzielanie świata polityki i kultury, a takie myślenie pokutuje na Zachodzie;
- Zdaniem gościni TOK FM Zachód po zaakceptowaniu Rosji w sferze kultury, może powrócić do robienia z nią interesów.
Rosyjska didżejka Nina Kraviz, która niegdyś sfotografowała się z tekturowym Władimirem Putinem i chwaliła jego działania, 25 kwietnia wystąpi w warszawskim klubie Smolna. Zapowiedź wywołała sprzeciw, pojawiła się petycja o odwołanie wydarzenia (podpisało ją ponad tysiąc osób). Klub się na to nie godzi, argumentuje, że decyzja o zaproszeniu Kraviz podyktowana była jej osiągnięciami artystycznymi, a nie poglądami.
- Rosja zawsze wygrywała na myśleniu romantycznym o rosyjskiej duszy - mówiła w "Popołudniu Radia TOK FM" Estera Flieger z "Rzeczpospolitej". - Zachód myślał sobie: och, to jest ten wspaniały, wielki naród Dostojewskiego, Czajkowskiego. To się sprowadzało do niesamowicie romantycznego wyobrażenia, że tych Rosjan trzeba jakoś zrozumieć. Oni może są, jacy są, ale trzeba zrozumieć. Wielki naród, wielka literatura, wielka kultura - zaznaczyła.
- Rosja z tego arsenału kulturalnego w pełni korzystała, jakoś ten Zachód urabiając i grając na tym romantycznym wizerunku. To jest oczywiście bardzo niebezpieczne. Rosja gra kartami, które ma i jest absolutnie świadoma swojej wielkiej kultury i historii. Jeśli tak może podbić serca Zachodu, to absolutnie to robi - podkreślała gościni Anny Piekutowskiej.
Zachód jednak, jak dodawała, powinien "wykształcić odporność na ten rosyjski czar".
'Anora' królowa Oscarów 2025. 'To było bardzo bezpieczne wyjście'
Szansa na poznanie kultury sąsiadów
Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w Polsce zaczęto w większym stopniu promować ukraińskich artystów. - Nagle okazało się, że mamy całą przestrzeń dla ukraińskich artystów, że do Warszawy przyjeżdżała Kijowska Orkiestra Symfoniczna i grała ukraińskich kompozytorów. Mogliśmy ich odkryć, wcześniej zupełnie nieznanych. Mogliśmy poznać ukraińską literaturę. Do tej pory znaliśmy raptem kilku poetów, teraz poznajemy kolejnych - wymieniała Flieger.
Dziennikarka stwierdziła, że zamiast zapraszać Rosjan, warto otwierać przestrzeń właśnie dla artystów z Ukrainy, ale także innych byłych republik radzieckich. - Te kraje zawsze były w cieniu wielkiej rosyjskiej kultury. A to jest może szansa, żeby poznać kulturę naszych sąsiadów - mówiła.
Zdaniem Piekutowskiej teraz emocje już opadły, bo jeszcze trzy lata temu występy rosyjskich artystów, niepotępiających jednoznacznie inwazji, spotykały się z większym sprzeciwem publiczności. - Goran Bregović jak jeździł, tak jeździ i przestaliśmy mieć z tym problem - stwierdziła.
- To wyraz naprawdę wielkiej naiwności, ignorancji, że kultura czy sport są po prostu przezroczyste i należy rozdzielać te dwie dziedziny (kulturę i politykę - red.). To myślenie niestety pokutuje na Zachodzie - zwracała uwagę Flieger.
Naród wspaniały, tylko Putin...
Gościni TOK FM przypominała, jak na początku pełnoskalowej inwazji Rosji takie postaci zachodniej lewicy jak Noam Chomsky kompromitowały się, widząc większe zagrożenie w… amerykańskim imperializmie. - Podczas gdy absolutnie nie widzieli go w Rosji. Więc na Zachodzie jest klimat, że na złość mamie odmrozimy sobie uszy. Co tam Rosja, najważniejsze to walić w Stany Zjednoczone. To jest bardzo niebezpieczne, Putin to bardzo dobrze wie. Rosja zawsze miała swoich pożytecznych idiotów. To się niestety dzieje i dzisiaj - oceniła.
Flieger dostrzegła także problem mylenia porządków w narracji o sprawstwie. - Zakłada się, że to jest wojna Putina, a nie Rosjan. To ten Putin jest zły, społeczeństwo rosyjskie wcale takie nie jest. Ci artyści pewnie też nie, to po prostu wszystko Putin - mówiła dziennikarka. - To też nie jest oczywiście prawda. Poparcie dla Putina jest gigantyczne. To jest problem całego rosyjskiego społeczeństwa, a nie tylko Putina. To znów bardzo naiwne myślenie - skwitowała.
Jaki cel Rosja może mieć w czarowaniu Zachodu swoją kulturą? - Wszystko krok po kroku. Najpierw wprowadzimy Rosjan z powrotem do międzynarodowego świata sportu i kultury. Wtedy łatwiej będzie przełknąć ich obecność w gospodarce, powrócić do filozofii "business as usual" - zaznaczyła Flieger. - Skoro akceptujemy ich w świecie właśnie kultury i sztuki, i sportu, możemy wrócić też do wspólnych interesów. Kultura działa tu jako forpoczta dla Rosji powracającej do międzynarodowego obiegu gospodarczego - podsumowała.