,
Obserwuj
Świat

"Giorgia Meloni w szpagacie". Co dało spotkanie z Donaldem Trumpem?

Krzysztof Markowski, Dorota Kalinowska-Bartosewicz
4 min. czytania
19.04.2025 10:32
- Meloni tkwi w wydawało się niewygodnym szpagacie między Waszyngtonem a Brukselą. Choć koniec końców może się on okazać bardzo wygodny. Nie ma spalonych mostów z Rzymu do Brukseli, a po powrocie jest umówiona na kolejną rozmowę z szefową KE - mówi w TOK FM historyk i italianista dr Piotr Podemski.
|
|
fot. Alex Brandon / AP Photo / East News
  • Giorgia Meloni, premierka Włoch spotkała się z prezydentem USA Donaldem Trump;
  • Jak mówił w TOK FM dr Piotr Podemski, Meloni "znajduje się w szpagacie między Brukselą a Waszyngtonem", ale może to wykorzystać na korzyść Unii Europejskiej;
  • "Zaplanowany został bardzo staranny obustronny show, z którego jednak wyszły szwy" - tak historyk i italianista opisał w TOK FM przebieg całej wizyty polityczki w USA.

Prezydent USA Donald Trump powiedział podczas spotkania z włoską premier Giorgią Meloni, że rozmowa z nią nie zmieniła jego zdania na temat ceł, dodając że "cła czynią Amerykę bogatą" . - Traciliśmy mnóstwo pieniędzy za Bidena, biliony dolarów, biliony na handlu, a teraz cała ta fala się odwróciła. Zarabiamy mnóstwo pieniędzy - powiedział Trump, siedząc obok Meloni w Gabinecie Owalnym. Wyraził jednak przekonanie, że uda mu się dojść do porozumienia handlowego z UE.

- Meloni tkwi w wydawało się niewygodnym szpagacie między Waszyngtonem a Brukselą. Choć koniec końców może się on okazać bardzo wygodny. Nie ma spalonych mostów z Rzymu do Brukseli, a po powrocie z Waszyngtonu jest umówiona na kolejną rozmowę z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen - skomentował w TOK FM historyk i italianista dr Piotr Podemski.

Jak podkreślił, choć nie ma ona formalnych pełnomocnictw, to jednak rozmawia w USA w interesie Unii Europejskiej. - Jej zwolennicy, ogłaszając wielki sukces Melonii, mówią wprost, że to powrót do koncepcji mostu i pośredniczenia między Europą a Ameryką. W tym przypadku niegrzeczna dziewczynka Europy może się okazać szalupą ratunkową dla całej Unii Europejskiej - dodał w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Posłuchaj podcastu!

"Oboje są bardzo pragmatyczni"

Gość TOK FM ocenił przy tym, co mocno podkreśla też włoska prasa, że Meloni ma jedną wspólną cechę z Trumpem: oboje są bardzo pragmatyczni. Tłumaczył, że premierka Włoch potrafi "rzeczywiście osiągać swoje cele" nie "tyle po trupach, ale dzięki eliminowaniu tego, co niepotrzebne w danym momencie".

Jako przykład wskazał zachowanie Giorgii Meloni w Białym Domu; "kiedy miała wstępne wystąpienie". - Nawiązała do tego, że prezydent Trump jest biznesmenem, więc doceni jej osiągnięcia na poziomie ekonomicznym, w tym to, że bezrobocie we Włoszech spada, sytuacja ekonomiczna się poprawia, a firmy zatrudniają ludzi - wyliczył dr Piotr Podemski.

Wskazał także, że Meloni podkreślała przy tym, że prezydent Trump i ona mają wspólne korzenie polityczne, że oboje są "z prawicy i chcą ponownie uczynić zachód wielkim". - Tłumaczyła, że kiedy mówi zachód, nie chodzi jej oczywiście o geografię, ale o zachód jako cywilizację, kulturę, historię, wartości. Brzmi to strasznie, jeżeli wcieleniem tych wartości miałby być Trump - zastrzegł przy tym historyk.

"Obustronne show w Białym Domu"

A jak ocenił sam przebieg wizyty Meloni w Białym Domu? Według italianisty zaplanowany został "bardzo staranny obustronny show, z którego jednak wyszły szwy". - Nagrano np. Trumpa, który pyta Meloni, czy fajnie zrobił, czy mógł jeszcze lepiej. A więc jakby domagał się pochwał za to, jak piękne słowa pod jej adresem właśnie wypowiedział - wskazał konkretny przykład.

Zwrócił także uwagę, na sytuację, jaka miała miejsce już w trakcie spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. Jak mówił, "Meloni była bardzo spięta, bo przecież nie mogła nie mieć w głowie kontekstu, że tutaj rozegrały się dramatyczne sceny z prezydentem Ukrainy". Napięcie, jak powiedział, jeszcze wzrosło, gdy Meloni zaczęli zadawać pytania włoscy dziennikarze, w języku włoskim. Jedno z nich dotyczyło jej stosunku do słów prezydenta Trumpa, który uważa prezydenta Zełenskiego za winnego wojny w Ukrainie. Trump zażądał tłumaczenia na język angielski, a tłumaczka zaczęła się strasznie "biedzić, jak to powiedzieć, żeby nie doszło do skandalu jak z prezydentem Ukrainy". -

- Meloni wyglądała na przerażoną tym, co się może teraz stać. Aż w końcu, to jednak sytuacja bez precedensu, przerwała tłumaczce. Powiedziała, że sama wszystko chętnie wytłumaczy. Mówiła więc o tym, że Włochy rozumieją, jak ważna jest obronność i wydadzą sporo pieniędzy, tak jak prezydent USA tego oczekuje. Znowu wróciła sympatyczna atmosfera. Choć już wyglądało na to, że może się prezydentowi Trumpowi ulać - podkreślił.

Historyk i italianista dopytywany wprost o "wzajemną fascynację" premierki Włoch i prezydenta USA, odpowiedział krótko: "Miętę to było widać zwłaszcza w relacjach premier z Elonem Muskiem, który tym razem oficjalnie się tam nie pojawił". - Pani premier opublikowała nagranie z własnego telefonu komórkowego z bardzo serdecznym uściskiem, całusem - dopowiedział.

Podkreślił, że jego zdaniem "to nic poważnego", a raczej wzajemna fascynacja dwojga ludzi. - Z jednej strony Meloni Muskiem, który jest przedsiębiorcą, biznesmenem, wizjonerem nowego świata. A z drugiej strony Muska premierką Włoch, która ma władzę polityczną, do której Musk może by aspirował, ale z przyczyn prawnych - jako nieurodzony tam - nie może jej nigdy uzyskać - skwitował w TOK FM.

'Europa wzięta w dwa ognie'. USA będą wrogiem? 'Zupełne postawienie rzeczy na głowie'