,
Obserwuj
Świat

Trump gra na dwóch fortepianach? "Pokój nigdy nie leżał na stole"

tokfm.pl, Dorota Kalinowska-Bartosewicz
4 min. czytania
18.04.2025 20:15
- Jesteśmy w takim okresie, w którym prognozy z wczoraj dezaktualizują się jutro. Myślę, że trzeba poczekać, co przyniesie rzeczywistość - tak Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej" skomentował sprzeczne sygnały dotyczące planów USA ws. Ukrainy.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI / BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News

Stany Zjednoczone w ciągu kilku dni zrezygnują z prób doprowadzenia do pokoju między Rosją i Ukrainą, jeśli nie będzie sygnałów, że porozumienie w tej sprawie jest do osiągnięcia - oświadczył w piątek w Paryżu sekretarz stanu USA Marco Rubio. Jak dodał, USA mają 'inne priorytety'. Zaledwie dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump, zapowiedział, że 'wkrótce usłyszymy odpowiedź od Rosji w sprawie zawieszenia broni'. - Usłyszymy od nich w tym tygodniu, wkrótce, i zobaczymy, co się stanie (...) Chcemy, żeby śmierć i zabijanie ustały - podkreślił.

Jak ocenił w TOK FM Jakub Majmurek, Trump 'wyraźnie' liczył na to, że uda się mu porozumieć z Putinem i wypracować porozumienie. - Wielu ekspertów ostrzegało go, że może to być bardzo trudne, że Rosja wcale nie musi być zainteresowana tego typu porozumieniem i rozwiązaniem obecnego konfliktu z Ukrainą na drodze pokojowej. Wygląda na to, że to rzeczywiście może utknąć w pacie - mówił publicysta 'Krytyki Politycznej'.

Zaznaczył jednak przy tym, że administracja Donalda Trumpa jest 'bardzo nieprzewidywalna'. Tym bardziej, jak dodał, że 'jesteśmy w takim okresie, w którym prognozy z wczoraj dezaktualizują się jutro'. - Myślę, że trzeba poczekać, co przyniesie rzeczywistość. Jest bardzo możliwe, że to jest rzeczywiście rodzaj gry na dwóch fortepianach, ale jest też również możliwe, że jednak w piątek Rubio w Paryżu usłyszał coś, co nadzieje Trumpa jednak po prostu unieważnia - podkreślił w rozmowie z Maciejem Kluczką.

Posłuchaj podcastu!

"Pierwsza kadencja Trumpa jest tu też jakąś wskazówką"

- Niektórzy mówią, że cierpliwość Trumpa się kończy. Jeśli nie może osiągnąć szybkiego sukcesu, to chce zabrać swoje zabawki i wyjść z piaskownicy - zwrócił uwagę prowadzący.

Majmurek podkreślił, że 'był to też scenariusz, który przewidywało wielu ekspertów analizujących negocjacje w trójkącie Rosja, Ukraina, Stany Zjednoczone'. - Pierwsza kadencja Trumpa jest tu też jakąś wskazówką. Widać było w niej, że Trump w polityce zagranicznej rzeczywiście oczekuje szybkich, spektakularnych sukcesów - ocenił.

A co jeśli Putin tylko testuje Trumpa? 'Nie chcemy okupacji Olsztyna i Buczy pod Warszawą'

Jak mówił publicysta 'Krytyki Politycznej' Trump przez to, że chce szybko ogłosić sukces 'nie ma cierpliwości do detali'. - Bardzo często też wierzy w dyplomację, która jest oparta na bezpośrednim kontakcie z wielkimi przywódcami, z którymi on, jak wierzy, ma doskonałą chemię i każdego potrafi przekonać do swojego stanowiska - dodał.

Jako przykład presji na szybki sukces wskazał porozumienie z Talibami o wycofaniu się wojsk amerykańskich z Afganistanu; realizowane w czasach prezydentury Joe Bidena. - Ono było szalenie niedopracowane, bardzo niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych. Ale Trump jak potrzebował szybko ogłosić sukces, że oto kończy wojnę w Afganistanie, wyraźnie nie dopilnował szczegółów - podkreślił.

"Pokój nigdy nie leżał na stole" 

Plan USA zaprezentowany podczas spotkania w Paryżu opiera się na zamrożeniu wojny i złagodzeniu sankcji na Rosję, jeśli rozejm okazałby się trwały - podała z kolei w piątek agencja Bloomberg.

- Pokój nigdy nie leżał na stole w ramach tych negocjacji. Był za to jakiś rodzaj zawieszenia broni, zamrożenia konfliktu, być może tak długotrwałego, jaki miał miejsce np. między Koreą Północną a Południową czy między Niemcami Wschodnimi a Zachodnimi - skomentował Jakub Majmurek.

Przypomniał, że w grę musiałby wchodzić rozstrzygnięcie spornych kwestii terytorialnych między Rosją a Ukrainą. Przy czym, jak dodał od razu, Ukraina nie jest gotowa oddać części terenów Rosji. - Jeżeli nawet Ukraina zgodzi na jakieś porozumienie, to z nadzieją, że być może w przyszłości status spornych terytoriów będzie się dało uregulować na drodze dyplomatycznej. Być może po zmianie reżimu w Rosji, w perspektywie 30- 40 lat - skwitował w TOK FM.