Spotkanie Zełenski-Trump. "Nie należy spodziewać się konkretów"
Donald Trump spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim przed pogrzebem papieża Franciszka i przeprowadził z nim bardzo produktywną rozmowę - poinformował w sobotę przedstawiciel Białego Domu, cytowany przez agencję Reutera. Ze spotkanie zadowolony jest także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który w komunikatorze Telegram napisał: 'Dobre spotkanie. W cztery oczy zdołaliśmy omówić wiele. Mamy nadzieję na wynik wszystkich rzeczy, o których mówiliśmy. Obrona życia naszych ludzi. Pełne i bezwarunkowe wstrzymanie ognia. Solidny i długotrwały pokój, który uchroni (nas) przed powtórzeniem się wojny'. Jak podkreślił, było to 'bardzo symboliczne spotkanie, które ma potencjał, by stać się historycznym, jeśli osiągnięte zostaną wspólne rezultaty'. Zełenski podziękował na koniec wpisu Trumpowi.
Piotr Andrusieczko, korespondent 'Gazety Wyborczej' w Ukrainie, samo spotkanie obu przywódców ocenił jako ważne. Przypomniał, że jest ono pierwszą bezpośrednią rozmową obu polityków po kłótni, do jakiej doszło między nimi w lutym w Białym Domu. - Nie znamy żadnych szczegółów, ale możemy się domyślać, że rozmowa dotyczyła osiągnięcia porozumienia pokojowego, przede wszystkim wstrzymania działań bojowych - powiedział w 'Magazynie Radia TOK FM' Piotr Andrusieczko. Dodał, że 'nie należy spodziewać się po tym spotkaniu konkretów', ale nie wykluczył, że chodziło także o to, aby prezydent Ukrainy przekonał Trumpa, iż Ukraina chce pokoju, ale nie na takich warunkach, jakich domaga się Rosja.
Co dalej z Krymem?
- Oficjalne uznanie przez USA, że Krym przynależy do Rosji jest czymś, z czym Ukraina się nie zgadza - powiedział Andrusieczko.
Posłuchaj podcastu!
Podkreślił, że stanowisko Ukrainy jest w tej sprawie jasne. - Wszystkie ziemie okupowane przez Rosję, jak i Krym pozostają terytorium ukraińskim. Nie ma mowy o żadnej zgodzie ze strony Ukrainy na włączenie tych ziem do Rosji - dodał.
Zwrócił jednak uwagę na pewien szczegół, który ujawnili niektórzy deputowani ukraińscy. - Zwrócili oni uwagę na zapis w prawie amerykańskim, który zabrania uznawania Krymu (jako części Rosji - przyp. red.) przez Stany Zjednoczone - powiedział gość Filipa Kekusza. Zaznaczył, że zapis ten powstał w 2018 roku 'za pierwszej prezydentury Donalda Trumpa'.
Podkreślił, że uznanie przez Stany Zjednoczone przynależności Krymu do Rosji będzie 'ogromnym problem' związanym ze złamaniem prawa międzynarodowego. - Będzie to miało dalekosiężne konsekwencje - dodał. Wskazał, że może to zachęcić Rosję do dalszych działań wobec Ukrainy.