Przedstawiciele USA przyjechali do Rumunii. "Doszło do zewnętrznej ingerencji w wybory"
- Delegacja Federalnej Komisji Wyborczej USA przybyła do Rumunii, aby obserwować niedzielne powtórzone wybory prezydenckie;
- Szef delegacji, James E. Trainor, powiedział, że w listopadowych wyborach doszło do zewnętrznej ingerencji, co było podstawą ich unieważnienia przez rumuński Sąd Konstytucyjny;
- Decyzję o unieważnieniu wyborów skrytykowali wcześniej przedstawiciele administracji USA, w tym wiceprezydent J.D. Vance.
Przedstawiciele Federalnej Komisji Wyborczej USA przybyli w piątek do Rumunii mają obserwować niedzielne wybory prezydenckie. "Doszło do ingerencji z zewnątrz" - cytuje słowa Trainora, wiceszefa Federalnej Komisji Wyborczej, stacja telewizyjna Antena 3. Amerykański urzędnik dodał, że doszedł do takiego wniosku po zapoznaniu się z dokumentami, które posłużyły jako podstawa do unieważnienia wyborów prezydenckich.
W grudniu ub.r. Sąd Konstytucyjny Rumunii unieważnił pierwszą turę wyborów prezydenckich z listopada, uzasadniając to naruszeniem przez jednego z kandydatów, skrajnie prawicowego radykała Calina Georgescu, zasad równości szans i manipulacjami w sieciach społecznościowych. Miało również dojść do ingerencji z zagranicy. Według władz stała za nimi Rosja.
- Jestem prawnikiem, więc przyjrzałem się dokumentom Sądu Konstytucyjnego i podstawie, na której podjęto decyzję. Oczywiste jest, że jest tam wiele dowodów na to, że doszło do ingerencji zewnętrznej. Niektóre z podjętych decyzji, jak powiedział wiceprezydent Vance, są wątpliwe. Ale pod koniec dnia ważne jest, aby wykluczyć tę ingerencję. Ponieważ najgorszą rzeczą dla demokracji jest taka ingerencja zewnętrzna, która odbiera głos ludowi - cytuje Trainora Antena 3.
Krytyka władz Rumunie ze strony USA
Wcześniej przedstawiciele nowej amerykańskiej administracji, m.in. wiceprezydent J.D. Vance, krytykowali decyzję Bukaresztu o unieważnieniu wyborów. Również współpracujący z Białym Domem Elon Musk publikował w sieciach społecznościowych treści przychylne Calinowi Georgescu i negatywnie oceniał decyzję władz.
Pierwsza tura powtórzonych wyborów prezydenckich odbędzie się w Rumunii 4 maja, a druga - jeśli będzie potrzebna - dwa tygodnie później. W wyborach startuje 11 kandydatów, a faworytem jest lider radykalnie prawicowej partii AUR (Związek na rzecz Jedności Rumunów), prezentujący się jako zwolennik polityki Donalda Trumpa.
Według mediów amerykańska delegacja USA uda się również do lokali wyborczych, gdzie jej członkowie będą mieli okazję porozmawiać z wyborcami. Amerykańscy urzędnicy mają się spotkać z premierem Marcelem Ciolacu oraz kandydatami m.in. Crinem Antonescu, Georgem Simionem.
Posłuchaj podcastu!