Putin spotka się z Zełenskim? "To będzie bardzo bolesne starcie dla obu stron"
- Władimir Putin zaprosił Wołodymyra Zełenskiego na negocjacje pokojowe do Turcji, ukraiński prezydent zapowiedział, że tam poleci;
- Zdaniem Anny Marii Dyner, Putin może jednak nie stawić się na rozmowach, bo zburzy to narrację Kremla o tym, że Zełenski nie ma legitymacji do podejmowania decyzji;
- Ekspertka przekonuje, że 'Rosjanie nie są w nastroju do kompromisów' i chcą spełnienia ich warunków (de facto ograniczenia niezależności Ukrainy);
- Według Dyner, fałszywe negocjacje Kremla jest prężeniem muskułów przed walką na dyplomatycznym ringu.
Zgromadzeni w Kijowie przywódcy Ukrainy, Polski, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii wezwali Rosję do trzydziestodniowego zawieszenia broni. Władimir Putin w odpowiedzi zaprosił Wołodymyra Zełenskiego na czwartkowe negocjacje do Turcji. Ukraiński prezydent ogłosił, że tam przybędzie. Czy jest szansa, że przywódcy Rosji i Ukrainy spotkają się pierwszy raz od 2019 roku?
- Zełenski na pewno w Stambule się pojawi. Czy się pojawi Władimir Putin? Mam wątpliwości - mówiła w "TOK360" Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jej zdaniem obecnie na Kremlu trwają dyskusje, jak powinien wyglądać skład rosyjskiej delegacji i czy powinien się w nim znaleźć sam dyktator.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w poniedziałek, że z Rosją nie można rozmawiać językiem ultimatum. W ten sposób odniósł się do słów europejskich liderów, którzy zagrozili Rosji nałożeniem kolejnych sankcji. - Poważnie podchodzimy do tego, by znaleźć sposoby na osiągnięcie długoterminowego uregulowania pokojowego - oświadczył, cytowany przez agencję Reutera.
Burzenie narracji
- Gdyby Putin się pojawił i rozmawiał z Zełenskim, zburzyłby całą wcześniejszą rosyjską narrację, że to prezydent, który nie ma już żadnej legitymacji, skończyła mu się ponad rok temu kadencja, więc nie ma prawa, by podpisywać jakiekolwiek umowy w imieniu Ukrainy - podkreśliła.
Filip Kekusz stwierdził, że zgoda na rozmowy z Zełenskim oznaczałaby słabość Rosji. - Rosjanie nie są w nastroju do kompromisów, o czym świadczy dyskusja na temat trzydziestodniowego rozejmu. Rosja twardo twierdzi, że rozejm może nastąpić tylko i wyłącznie w momencie, kiedy zostaną wynegocjowane litery porozumienia - mówiła Dyner. Czyli de facto ograniczenie niezależności Ukrainy (prawo do wstępowania do sojuszy międzynarodowych).
Według ekspertki, komunikacja Putina skierowana jest częściowo do Donalda Trumpa, a częściowo do państw, które "chcą wierzyć w to, że Rosja ma jakiekolwiek dobre intencje", czyli np. do Chin. To jednak tylko 'fałszywe negocjacje'.
- W zasadzie od samego początku doskonale zdajemy sprawę, że gdyby Putin chciał zakończyć tę wojnę, to może zrobić to choćby za chwilę, po prostu dając rozkaz o przerwaniu walk - stwierdziła Dyner. - To się nie stało w '22 roku i ani w kolejnych latach, mimo tej rosyjskiej retoryki. Oczywiście to pewien teatr, ale to też coś więcej niż tylko teatr. To prężenie muskułów przed walką w ringu, który jest ringiem dyplomatycznym. Niemniej to będzie bardzo bolesne starcie dla obu stron i Rosjanie chcą po prostu uzyskać jak najlepszą pozycję przetargową - oceniła.
Dyner ostrzegła, że w najbliższym czasie mogą się nasilić rosyjskie działania hybrydowe - takie jak np. podpalenie w ubiegłym roku hali przy ul. Marywilskiej w Warszawie.