To największe zagrożenie dla polityki Trumpa. "W biznesie sentymentów nie ma"
Fatalne zauroczenie czy zimna kalkulacja polityczna? Fascynacja Donalda Trumpa Elonem Muskiem wydaje się być pieśnią historii . Panowie nie tylko "wzięli polityczny rozwód", ale także zaczęli sobie dogryzać w mediach społecznościowych. Znany z ciętego języka prezydent USA stwierdził ostatnio, że "Musk oszalał". Nie chciał jednak ostatecznie zamykać furtki do współpracy z Muskiem. Pytany przez dziennikarzy o relacje z miliarderem odpowiedział, że "nie myśli o nim, bo jest tak zajęty pracą nad Chinami, Rosją, Iranem".
W ocenie prof. Włodzimierza Batog, amerykanisty z Uniwersytetu Warszawskiego, choć konflikt między panami jest ambicjonalny, to ma konsekwencje polityczne.
- Prezydent Trump robi oczywiście dobrą minę do złej gry, mówiąc, że ten spór go w ogóle nie interesuje. Oczywiście, że go interesuje, ponieważ stawką jest ustawa budżetowa, dotycząca redukcji podatków, której twarzą jest Trump i która jest jego sztandarowym pomysłem na obniżenie deficytu budżetowego w Stanach Zjednoczonych - powiedział na antenie TOK FM Batóg.
Zdaniem amerykanisty, bez tej ustawy sytuacja Trumpa będzie bardzo trudna w kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w USA.
Posłuchaj:
- Największym problemem w tej relacji jest to, że Elon Musk zaczął przejawiać pewne ambicje polityczne - powedział prof. Batóg w "Poranku Radia TOK FM - Weekend". Jak podkreślił, Musk zaczął już nie tylko przebąkiwać, ale mówić wprost o powołaniu trzeciej partii tak zwanej Wolności czy Amerykańskiej.
- Z tego względu jest to niebezpieczne, że to nie tylko trochę szkodzi Republikanom, ale przede wszystkim Musk staje się idolem, co jest paradoksalne, lewicy amerykańskiej i demokratów, którzy trzy miesiące temu odsądzali go od czci i wiary - powiedział.
Rozmówca Piotra Jaśkowiaka szczerze jednak wątpi, by Elon Musk był w stanie stworzyć partię polityczną. - Nie wydaje mi się, żeby to było realne, nie ma takiego zaplecza politycznego - zaznaczył amerykanista.
- Musk już zrobił to, co do niego należało, a w momencie, kiedy przestał być lojalny wobec Trumpa, prezydent mu podziękował. Proszę też zwrócić uwagę, że tak naprawdę to jest konflikt dwóch biznesmenów. A w biznesie to raczej sentymentów nie ma - skwitował gość "Poranka".
W wyniku sporu na linii Trump-Musk akcje Tesli spadły o 14 proc. w jeden dzień, co przełożyło się na utratę setek milionów dolarów z wartości spółki.