,
Obserwuj
Świat

Los Angeles w ogniu. Przeciw czemu protestują mieszkańcy?

3 min. czytania
10.06.2025 13:35
Od piątku w Los Angeles trwają masowe protesty, które szybko przerodziły się w zamieszki. Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wysłaniu do miasta Gwardii Narodowej wywołała polityczną burzę i przysłoniła inne gorące tematy w USA. Od czego właściwie wszystko się zaczęło?
|
|
fot. AFP/RONALDO SCHEMIDT
  • Nalot ICE na hurtownię w Los Angeles, podczas którego zatrzymano 44 nielegalnych imigrantów, wywołał gwałtowne protesty przeciw polityce imigracyjnej Donalda Trumpa - demonstracje szybko przerodziły się w zamieszki;
  • W reakcji na protesty Donald Trump wysłał do Kalifornii Gwardię Narodową. Wykorzystał w tym celu przepis pozwalający mu ominąć sprzeciw władz stanowych. W odpowiedzi gubernator Kalifornii oskarżył Trumpa o naruszenie suwerenności stanu;
  • Trump oskarżył władze Kalifornii o nieudolność i zdecydował o mobilizację dodatkowych sił zbrojnych.

 

Dlaczego o tym piszemy? W Stanach Zjednoczonych kwestie takie jak próba zaprowadzenia pokoju w Ukrainie, kolejne zwroty w sprawie ceł czy kłótnia Donalda Trumpa z Elonem Muskiem zostały skutecznie przyćmione przez decyzję amerykańskiego prezydenta o wysłaniu Gwardii Narodowej do Los Angeles w celu stłumienia trwających tam protestów.

Co doprowadziło do protestów w Los Angeles? Od momentu zaprzysiężenie Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych jego administracja zaczęła wcielać w życie jego dekrety wymierzone w imigrantów. W piątek 6 czerwca, około godz. 9.15, doszło do nalotu agentów federalnych ICE (Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł) na hurtownię odzieży w Los Angeles, podczas którego aresztowano co najmniej 44 nielegalnych imigrantów. Właśnie to wydarzenie wywołało gwałtowne reakcje społeczne i wyprowadziło tysiące ludzi na ulice.

Bez niego cofniemy się do średniowiecza. Cały świat ustawia się w kolejce, a produkcja zwalnia

Demonstracje szybko przerodziły się w zamieszki. Protestujący blokowali główne arterie miasta, podpalali samochody (w tym autonomiczne), a policja użyła gazu łzawiącego, pocisków gumowych i granatów hukowych. Od piątku w Los Angeles aresztowano już ok. 150 osób.

Donald Trump wysłał Gwardię Narodową do Los Angeles. Bezprecedensowy ruch

By stłumić protesty, Donald Trump wykorzystał Tytuł 10 Kodeksu Stanów Zjednoczonych - uprawnienie pozwalające prezydentowi "wyjąć" Gwardię Narodową spod władzy gubernatora stanu (w tym przypadku Kalifornii) w określonych sytuacjach, np. w razie najechania Stanów Zjednoczonych przez obce państwo.

Pokaz siły Trumpa w LA. 'Chce się pokazać jako polityk aktywny i bezkompromisowy'

"Nie pozwolimy na rozdarcie naszego kraju. Przywrócimy porządek i wyzwolimy miasto" - oświadczył prezydent USA w mediach społecznościowych.

Trump wysłał dodatkowych żołnierzy. Władze Kalifornii odpowiedziały pozwem

Ruch Trumpa wywołał lawinę krytyki, jednak ten nie tylko się pod nią nie ugiął, ale i... podwoił stawkę. Na rozkaz Republikanina, Pentagon mobilizuje w Kalifornii dodatkowe 2 tysiące żołnierzy. Na miejscu pojawi się też 700 marines, którzy mają zabezpieczać federalne mienie. Ponadto Trump publicznie oskarżył lokalne władze - gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma i burmistrzynię Los Angeles Karen Bass - o nieudolność i zapowiedział, że federalny rząd "rozwiąże problem zamieszek i szabrowników".

Strzelanina w szkole w Austrii. Wiele ofiar. 'Narodowa tragedia'

Decyzja Trumpa spotkała się z ostrą krytyką władz Kalifornii, które w poniedziałek podały administrację prezydenta do sądu. Gubernator Newsom uznał interwencję Gwardii Narodowej za nielegalną i "poważne pogwałcenie suwerenności stanowej", twierdząc, że sytuacja wymknęła się spod kontroli dopiero po zaangażowaniu sił federalnych. Wskazał także, że tradycyjnie Gwardia Narodowa nie jest wysyłana bez wniosku władz lokalnych, co Trump zignorował.

Protesty rozlały się już poza samo Los Angeles. Dochodzi do nich między innymi w San Francisco, Nowym Jorku czy Dallas. Ale to właśnie w Kalifornii mają najostrzejszy przebieg.

Posłuchaj: