,
Obserwuj
Świat

Ostrzeżenie dla Trumpa. "Nie powinien zapominać o doświadczeniach z Iraku"

PAP
3 min. czytania
19.06.2025 15:55
Premier Izraela Benjamin Netanjahu chce wciągnąć Amerykę w wojnę z Iranem. Donald Trump powinien jednak pamiętać, że siłowa zmiana reżimu w sąsiednim Iraku przyniosła tragiczne konsekwencje - pisze w czwartek "Spiegel".
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI / East News

"Wojny ocenia się po ich końcu i skutkach"

Przypominając, że "wojny ocenia się po ich końcu i skutkach, a nie po rozpoczęciu", niemiecki tygodnik wskazuje w przypadku Iranu na "niepokojące paralele" do amerykańskiej wojny sprzed dwóch dekad, czyli drugiej wojny w Zatoce Perskiej.

Jak przypomina, Stany Zjednoczone zaatakowały w 2003 roku Irak Saddama Husajna, by "obalić groźny reżim, zniszczyć domniemaną broń masowego rażenia i zaprowadzić pokój na Bliskim Wschodzie".

W konsekwencji - kontynuuje "Spiegel" - w wojnie śmierć poniosło ponad sto tysięcy ludzi, a z "ruin Iraku" wyłoniło się terrorystyczne Państwo Islamskie (IS). "Rzekoma broń masowego rażenia okazała się natomiast wymysłem" - dodaje.

Główny cel USA i Izraela: obalić Islamską Republikę Iranu. 'Skojarzenia z Hiroszimą niebezpodstawne'

Trump i "gorzka ironia historii"

"Wojna w Iraku była historyczną lekcją o zachodniej pysze, politycznych iluzjach i niebezpiecznej dynamice wojskowej eskalacji. Pokazała, jak trudno jest z zewnątrz obalić reżim i zastąpić go nowym stabilnym rządem" - ocenia tygodnik. "Byłoby gorzką ironią historii, gdyby to właśnie Trump dołączył do wojny opartej na tak wątpliwych przesłankach, jak ta iracka" - stwierdza.

Tygodnik zauważa, że rozpoczętą przez siebie wojnę Netanjahu uzasadnia tym, że irański reżim jest bliski zbudowania bomby atomowej. Jednak są to twierdzenia, "które powtarzał przez ostatnie trzydzieści lat". Oceny "Bibiego" "nie podziela amerykańska społeczność wywiadowcza", w tym - "ku irytacji swojego szefa" - Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard.

"Celem Netanjahu w Iranie jest zmiana reżimu za pomocą siły, tak jak to było w Iraku. A w USA te same głosy, które wtedy popierały wojnę w Iraku, namawiają Tumpa do ataku i fantazjują o wiwatującym tłumie i stabilnej demokracji" - czytamy dalej w "Spieglu".

"Prawdopodobne jest, że sprawy potoczą się źle"

Zarazem - przestrzega pismo - "byłoby fatalne kierować się najbardziej optymistycznym scenariuszem w tej wojnie". Bo "znacznie bardziej prawdopodobne jest, że sprawy potoczą się źle".

Jednym z tego powodów jest to, że Irańczycy "mimo wszystkich różnic politycznych są zjednoczeni silnym poczuciem tożsamości narodowej", a "działania Izraela mogą końcowo doprowadzić do zwiększenia solidarności między nimi".

Niemiecki tygodnik ostrzega przy tym, że wojna "może rozprzestrzenić się na cały region i pogrążyć go w chaosie". A Izrael jedynie "zwiększy motywację Teheranu do szybkiego uzyskania odstraszania nuklearnego".

Dodatkowo - kontynuuje "Spiegel" - "brutalne działanie" Netanjahu "spotyka się z oburzeniem wśród arabskich krajów regionu" i może "zniweczyć szanse na zbliżenie dyplomatyczne Izraela z takimi krajami, jak Arabia Saudyjska".

"Premier Izraela - jednem z największych czynników niestabilności w regionie"

Według tygodnika premier Izraela rozochocił się "przez sukcesy ostatnich dwudziestu miesięcy". "Istnieje jednak olbrzymie ryzyko, że Netanjahu przesadzi i zamiast zwiększyć bezpieczeństwo Izraela, zagrozi jego pozycji w perspektywie długoterminowej" - alarmuje "Spiegel". "Premier Izraela stał się zatem jednym z największych czynników niestabilności w regionie" - stwierdza.

Na koniec "Spiegel" odnotowuje, że zdaniem większości ekspertów izraelska napaść na Iran "jest nielegalna w świetle prawa międzynarodowego", gdyż "nie istniało ryzyko bezpośredniego ataku Iranu na Izrael". Tym samym "argument o samoobronie nie jest trafny".

"Ten, kto godzi się z prewencyjną wojnę Netanjahu, nie może wiarygodnie potępiać ataku Putina na Ukrainę. Prawo międzynarodowe nie jest celem samym w sobie. Ma ono zapobiegać temu, by świat stał się miejscem, w którym liczy się tylko siła. Światem wilków, w którym panuje prawo najsilniejszego. A im bardziej Zachód i jego sojusznicy naruszają prawo międzynarodowe, tym większą ponoszą odpowiedzialność za to, że świat pogrąża się w coraz większym chaosie" - uważa "Spiegel".

Posłuchaj: