,
Obserwuj
Świat

Zmasowany, medialny atak na Izrael? "To nowa odsłona antysemityzmu"

oprac. MZ
5 min. czytania
06.07.2025 18:06
Zdaniem prof. Stanisława Obirka media i działacze propalestyńscy nie przedstawiają obiektywnego obrazu konfliktu w Strefie Gazy. - Za tym stoi bardzo zorkiestrowany wysiłek delegitymizacji Izraela. I ja to nazywam nową odsłoną antysemityzmu, który ja naprawdę znam, choćby z tradycji antysemityzmu chrześcijańskiego - mówił w TOK FM teolog i antropolog kultury.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
  • Ponad 80 procent żydowskiej populacji Izraela chciałoby wypędzenia Palestyńczyków z Gazy. 56 proc. popierałoby wydalenia obywateli palestyńskiego pochodzenia z samego Izraela;
  • Równocześnie 80 procent, od prawa do lewa, popiera atak na Iran;
  • "Mamy do czynienia z takim uprawomocnionym antysemityzmem. Nie mówi się o tym, że jest to projekt zbrodniczej grupy polityków, którzy realizują własne interesy i przy różnych technikach manipulacyjnych mają wpływ na społeczeństwo Izraela. Natomiast mówi się o Izraelu jako zbrodniczym państwie. A to są jednak różne rzeczy" - mówił w TOK FM prof. Stanisław Obirek.

Jak podał niedawno izraelski dziennik "Harec" na swoich anglojęzycznych stronach, z badań grupy badawczej powiązanej z Uniwersytetem Hebrajskim wynika, że 83 proc. populacji żydowskiej Izraela i tylko 12 proc. populacji arabskiej popiera atak na Iran. W całym społeczeństwie poparcie plasowało się na poziomie 70 proc. Prawie identyczne wyniki przyniosły badania izraelskiego Instytutu Demokracji. Tam z kolei poparcie wśród mniejszości arabskiej było wyższe i wynosiło 23 proc.

Jeśli chodzi o wojnę w Gazie, to stosunek do tejże zawsze odzwierciedlał podziały społeczne. Prawicowi wyborcy byli bardziej skłonni popierać interwencje wojskowe, ci głosujący na lewicę mniej, mniejszość arabska była tradycyjnie przeciwna. Niemniej badanie społeczności żydowskiej przeprowadzone w marcu tego roku przez Uniwersytet stanowy Pensylwanii dla izraelskiej firmy badawczej przyniosło zatrważające wyniki, jeśli chodzi o postawy wobec ludności palestyńskiej. Zdecydowana większość izraelskich Żydów zgadzała się z koncepcją wydalenia mieszkańców Gazy. Taki pogląd podzielało 80 proc. respondentów.

Z kolei koncepcję wypędzenia palestyńskich mieszkańców Izraela popierało 56 proc. zapytanych. Swoje robiła tu religia, bo 47 proc. respondentów odpowiedziało, że zgadza się ze stwierdzeniem, że podczas zdobywania wrogiego miasta siły obronne Izraela powinny działać jak Izraelici w Jerychu pod dowództwem Jozuego. Czyli zabijając wszystkich jego mieszkańców. 65 proc. stwierdziło, że wierzy w istnienie współczesnego wcielenia Amaleka - biblijnego wroga Izraelitów, którego Bóg nakazał zniszczyć w Księdze Powtórzonego Prawa. Spośród tych wierzących 93 proc. uważa, że przykazanie wymazania pamięci o Amaleku pozostaje aktualne do dziś.

Radykalizacja izraelskiego społeczeństwa. "Jest straumatyzowane"

Zdaniem prof. Stanisława Obirka należy jednak mieć na uwadze, że te badania są prowadzone w momencie, kiedy społeczeństwo Izraela jest nieustannie bombardowane i żyje w strachu i poczuciu zagrożenia.

- My myślimy przede wszystkim o tym, że dzieci w Gazie są masowo mordowane, kobiety, ludzie, którzy próbują do tych głodowych racji żywnościowych się dostać, są zabijani. A te przekazy są dość zróżnicowane. Ja bywam w Izraelu regularnie. Również w ostatnim czasie byłem kilka razy, rozmawiałem z różnymi ludźmi i wiem, że trzeba bardzo precyzyjnie dookreślać, kogo ma się na myśli, dlaczego takie szokujące dane pojawiają się w przestrzeni publicznej, kto je rozprzestrzenia itd. - mówił w audycji Jakuba Janiszewskiego "Dłuższa rozmowa" w TOK FM teolog, antropolog kultury i były jezuita.

Jak dodał, czyta więc informacje, że społeczeństwo izraelskie w większości popiera działania ludobójcze, ale jednocześnie wie, "że to dzieje się w sytuacji trwającej traumy, kiedy ludzie czasem kilka razy dziennie uciekają do schronów". - Więc oczywiście, że każdy chciałby, żeby to się skończyło. To trochę wynik ekstremalnej sytuacji, w jakiej to społeczeństwo żyje. I są to odpowiedzi dawane przez społeczeństwo straumatyzowane i to trzeba mieć na uwadze - ocenił prof. Obirek.

Skrajna prawica w Izraelu jej nienawidzi. 'Milczenie to wsparcie dla eskalacji przemocy'

Przypomniał też, że ludobójstwo Izraela w Gazie rozpoczęło się po bestialskim ataku Hamasu na Izrael 7 października. - Gwałcili kobiety, młodych ludzi. Nikt z tych najbardziej oburzonych nie mówi o tym, że to co się rozpoczęło po 8 października w Gazie to była reakcja na to, co wydarzyło się 7 października. O tym nie można zapomnieć - podkreślił.

Jakub Janiszewski wskazał jednak, że po stronie Palestyńczyków mamy już dziesiątki tysięcy ofiar. - Ja nie zamykam oczu na tę dysproporcję. Ja tylko chcę pokazać, że to, co się dzieje w Gazie i jest popierane przez społeczeństwo Izraela, to pewna reakcja na to, co się wydarzyło. Jednak na Rosję nikt nie napadł, dlatego mówimy o wojnie napastniczej w wypadku agresji Putina na Ukrainę. Tutaj mamy do czynienia z obroną - odparł prof. Obirek.

W jego ocenie należy zrozumieć, że "jest to projekt polityczny premiera Netanjahu i kilku polityków, którzy akurat mają władzę w tej chwili". - I że za tym stoi lęk Netanjahu przed utratą władzy, bo ma na karku procesy o korupcję, o nadużycia władzy itd., więc to trochę pozwala powiedzieć, że w Polsce po 7 października, mamy do czynienia z takim uprawomocnionym antysemityzmem. Że nie mówi się o tym, o czym ja próbuję mówić, że jest to projekt zbrodniczej grupy polityków, którzy realizują własne interesy, i przy różnych technikach manipulacyjnych oczywiście mają wpływ na społeczeństwo Izraela. Natomiast mówi się o Izraelu jako zbrodniczym państwie. A to są jednak różne rzeczy - przekonywał.

Zmasowany, medialny atak na Izrael? "To nowa odsłona antysemityzmu"

Zdaniem antropologa mamy do czynienia ze zmasowanym atakiem na Izrael. - Od 7 października nie ma mowy o tym, co zapoczątkowało te wojny, nie ma mowy o cierpieniach Izraelczyków, tylko ciągle epatuje się opinię publiczną obrazami Gazy, która przypomina getto warszawskie po upadku powstania i po wyniszczeniu przez Niemców. Ciągle epatuje się cierpieniem dzieci, kobiet. Ja to rozumiem, tylko ja też bywam w Stanach Zjednoczonych i oglądam to, co się tam dzieje na kampusach. To, co się na naszym Uniwersytecie Warszawskim działo w czerwcu ubiegłego roku. To nie są rzeczy tylko teoretyczne. Za tym stoi bardzo zorkiestrowany wysiłek delegitymizacji Izraela. I ja to nazywam antysemityzmem, nową odsłoną antysemityzmu, który ja naprawdę znam, choćby z tradycji antysemityzmu chrześcijańskiego - wskazał były jezuita.

Protest studentów UW w obronie Palestyny wymknął się spod kontroli. Interweniowała policja

Jak dodał, "tutaj nie ma wyraźnego powiedzenia, że protestujemy przeciwko polityce rządu Netanjahu, tylko delegitymizujemy cały Izrael". - I znowu te 82 proc. podajemy jako daną rozstrzygającą wszystko: "O to widzicie, Izraelczycy popierają ludobójstwo w Gazie". Ja bywając tam rozmawiam z ludźmi i większość mówi, że jest przeciw. Każdego tygodnia dziesiątki, setki tysięcy ludzi protestuje na ulicach Tel-Awiwu, Jerozolimy, wszystkich miast. Nie można traktować sondaży jako jedynego, najmocniejszego argumentu w ocenie danego społeczeństwa. Bo przepraszam, będę brutalny, ale wtedy to, że polskie społeczeństwo wybrało Karola Nawrockiego na prezydenta oznacza, że Polacy popierają tego typu polityków. Zależy kto, zależy gdzie - skwitował prof. Obirek.

- Nie mówię, że nie należy się oburzać na to, co się dzieje w Gazie, tylko zachęcałbym do powstrzymania się z takimi radykalnymi osądami, jakie spotykam w polskiej przestrzeni publicznej. Bo podejrzewam, że za tym stoi jakaś niechęć do poinformowania się o rzeczach, które komplikują trochę ten jednoznaczny obraz Izraelczyka jako spragnionego krwi i pragnącego wymordować, a jak się nie da, to wyrzucić wszystkich Palestyńczyków z Gazy. Za tym stoją określone grupy - podsumował gość TOK FM.