,
Obserwuj
Świat

Ozzy Osbourne nie żyje. "Takich jak on już nie robią"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
22.07.2025 22:15
Nie żyje Ozzy Osbourne. Legendarnego lidera Black Sabbath wspominał w TOK FM Jarek Szubrycht. - Nawet kiedy był tą wielką gwiazdą charyzma nie zabiła w nim takiej zwyczajności, swojskości, trochę pomieszanej z błazeństwem, ale poczciwym błazeństwem. Myślę, że za to był kochany - mówił dziennikarz "Gazety Wyborczej".
|
|
fot. Piotr Idem / Agencja Wyborcza.pl

Ozzy Osbourne nie żyje. 'Takich jak on już nie robią'

Nie żyje Ozzy Osbourne - słynny muzyk, założyciel legendarnego, heavymetalowy zespołu Black Sabbath. Legendarny artysta miał 76 lat. Zmagał się z chorobą Parkinsona.

W lipcu na stadionie Villa Park w Birmingham w środkowej Anglii Osbourne zagrał ostatni, pożegnalny koncert. Koncert po raz pierwszy od 20 lat zgromadził oryginalny skład Black Sabbath. - Fantastycznie, że zdążył się pożegnać z publicznością. Wszyscy wiedzieli, że Ozzy jest bardzo chory. I wszyscy spodziewali się niestety tych złych wieści. Zresztą, przy jego trybie życia, on sam o tym otwarcie mówił, cudem było, że tego wieku dożył - mówił w Programie Specjalnym w TOK FM Jarek Szubrycht z 'Gazety Wyborczej'.

Jak relacjonował, Ozzy wystąpił wtedy fantastycznie, otoczony miłością fanów i współpracowników. - Więc odszedł na swoich warunkach i wspaniale, że mogliśmy go pożegnać. Choć oczywiście wielki żal, bo takich jak on już nie robią. To absolutnie fantastyczna postać - podkreślił gość Wojciecha Muzala.

Ozzy Osbourne nie żyje. Stworzył legendarny Black Sabbath. 'Tak narodził się heavymetal'

Dziennikarz muzyczny wskazał, że artysta pozostawił po sobie ogromny dorobek muzyczny - przede wszystkim zespół Black Sabbath. - Zespół, który w 1970 r. na płycie zatytułowanej po prostu 'Black Sabbath' wymyślił nowy gatunek muzyczny. Tak narodził się heavymetal - opisywał Szubrycht. Jak dodał, 'właściwie każdy kto później brał do ręki elektryczną gitarę i kto tworzył muzykę opartą na ciężkich riffach, na przesterowanym brzmieniu musiał w jakimś stopniu odnosić się do tego co Black Sabbath stworzyło na swoich pierwszych 4-5 płytach'. - A postacią szczególną w Black Sabbath, zupełnie niesamowitą, szaloną, był właśnie Ozzy Osbourne. Wokalista i niepowtarzalny, niepodrabialny frontman tego zespołu - mówił.

Trwa 'przebudzanie' drużyny Brauna. 'Teraz to ja się pośmieję'

Jak relacjonował, Osbourne to była 'postać trochę z kreskówki, trochę z komiksu a trochę swój chłop - kumpel z sąsiedztwa z którym fajnie się umówić na grilla, na piwo, pośmiać się, posłuchać razem muzyki, poopowiadać sobie głupie żarty'. - Nawet kiedy był tą wielką gwiazdą nie zatracił tych cech swojej osobowości. Myślę, że za to był kochany. Że ta charyzma nie zabiła w nim takiej zwyczajności, swojskości, trochę pomieszanej z błazeństwem, ale poczciwym błazeństwem - wskazał Szubrycht.

Dziennikarz podkreślił, że za mrocznym wizerunkiem Ozziego i wcześniej całego Black Sabbath kryły się trudne okoliczności, które stworzyły tę muzykę. - Birmingham przełomu lat 60/70 to bardzo ponure, biedne, przemysłowe miasto. I ta muzyka - ciężka, hałaśliwa i mroczna odpowiadała w artystyczny sposób temu, czym ci ludzie nasiąkali. Ktoś kiedyś powiedział, że skrajne okoliczności domagają się skrajnych odpowiedzi. To jest artystyczna realizacja tej maksymy - opisywał.

Jak dodał, muzycy byli też zainteresowani okultyzmem, który wtedy na tej posthippisowskiej fali był bardzo modny. - Ale tego rodzaju zainteresowanie magią, ciemnymi sprawkami to nie jest nic nowego w kulturze w ogóle. Powraca od wieków, a w przypadku muzyki ciężkiej, rockowej, metalowej połączenie tej formy z treścią wydaje się wręcz doskonałe. A Ozzy po prostu wszedł w tę rolę. Choć czasem w niej się zapominał. Przez lata wypominano mu np., że kiedyś odgryzł głowę nietoperzowi. On się usprawiedliwiał, że myślał, że to była gumowa atrapa - podsumował Szubrycht.