,
Obserwuj
Świat

Skąd nagła zmiana formuły spotkania na Alasce? "To ciekawy znak"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
15.08.2025 21:43
- To ciekawy znak. To oznacza, że zapowiadają się rozmowy bardziej merytoryczne - tak o zmianie formuły szczytu na Alasce mówił w TOK FM Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
|
|
fot. Luis M. Alvarez / AP Photo

Szczyt na Alasce i nagła zmiana formuły

Na terenie bazy wojskowej Elmendorf-Richardson na Alasce rozpoczęło się spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem oraz ich najbliższych doradców. Obaj przywódcy usiedli na tle z napisem "Pursuing peace" (Dążąc do pokoju), lecz wbrew zwyczajowi nie wygłosili żadnych wstępnych oświadczeń ani nie odpowiedzieli na pytania wykrzykiwane przez dziennikarzy.

Tuż przed spotkaniem Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce okazało się, że następuje zmiana jego formuły. Zamiast planowanej na początku szczytu rozmowy prezydentów w cztery oczy - w pierwszym spotkaniu weźmie udział szersza grupa osób.

Z Donaldem Trumpem będą: sekretarz stanu Marco Rubio i specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu Steve Witkoff. Z kolei Władimirowi Putinowi towarzyszyć będą szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow i doradca prezydenta Jurij Uszakow.

- To ciekawy znak. To oznacza, że zapowiadają się rozmowy bardziej merytoryczne - powiedział w "Programie Specjalnym" w TOK FM Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Być może, jak dodał, administracja Trumpa doszła do wniosku, że woli być na tych rozmowach, aby potem nie mieć żadnych wątpliwości co do tego, jak przebiegły.

Szczyt na Alasce. Ile potrwają rozmowy? 'Nastroje są bojowe'

Szczyt na Alasce. Strona rosyjska lepiej przygotowana?

Gość Macieja Głogowskiego - patrząc na skład obydwu delegacji - ocenił, że strona rosyjska (patrząc na doświadczenie i pozycje polityków) może być do tych rozmów lepiej przygotowana.

- Ale mimo wszystko fakt, że Marco Rubio będzie na tym spotkaniu, [oznacza] że będzie w stanie jakoś utrzymać te rozmowy w ryzach, żeby one nie popadły w zbyt emocjonalny ton. Bo to jest też duże ryzyko - dodał Piotrowski, zaznaczając, iż Donalda Trumpa można przecież łatwo zdenerwować. - To jest dobry sygnał dla tych rozmów, że odbędą się w tych ograniczonych grupach, a nie tylko jeden na jeden - podsumował ekspert.

Rozmowy - jak mówił rzecznik Kremla - mogą potrwać kilka godzin. Na spotkanie obaj przyjechali wspólnie amerykańską limuzyną prezydencką, znaną jako Bestia. Jeszcze na lotnisku Putin i Trump również zignorowali pytania, a kiedy Putin został zapytany, czy przestanie zabijać cywilów, zrobił gest sygnalizujący, że nie słyszy lub nie rozumie.