Mieszkańcy patrzą władzom na ręce. "Każda gmina ma już swojego watchdoga"
Polska samorządowa się zmienia. Po wyborach w 2019 i 2024 roku aż 40 procent wójtów, burmistrzów i prezydentów to nowe twarze. Nie każda z tych zmian jest zmianą na lepsze, ale coraz więcej obywateli ma świadomość, że może – a nawet powinno – patrzeć władzy na ręce i pytać. W wielu miejscach nie brakuje aktywistów, a i sami samorządowcy coraz częściej są gotowi, aby działać otwarcie na rzecz mieszkańców.
W najnowszym odcinku podcastu „Rzeczpospolita Lokalna" przyglądamy się temu, co dzieje się, gdy lokalna władza spotyka się z obywatelskim „sprawdzam". Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, od lat pokazuje mieszkańcom, jak mogą dbać o transparentność władzy. Że mają prawo wiedzieć, jakie decyzje rada podejmuje i dlaczego. W jaki sposób wydaje publiczne pieniądze. W ramach projektu „Jawność w drodze" odwiedza kolejne miejscowości w Polsce lokalnej i przypomina: swobodny dostęp do informacji publicznej i transparentność działań to prawo, a nie przywilej. I fundament demokracji.
„Czasami władza zastrasza. Grozi utratą pracy, rozsiewa plotki, wywiera nacisk, żeby ludzie siedzieli cicho, bo coś może się wydarzyć. To naprawdę się dzieje" – mówi Osowski. Po tym, jak burmistrz Ośnia Lubuskiego opublikował film oskarżający lokalną działaczkę o hejt, gdy ta zaczęła zadawać niewygodne pytania, stanął pod urzędem, by zaprotestować. Sam. Obserwowany przez przechodniów i pilnowany przez policję.
Ale każda gmina ma już swojego watchdoga. A zmiany w samorządach – choć nie zawsze spektakularne – są nie do zatrzymania. O tym, jak władza otwiera się na obywateli, ale też o konkretnych miejscach, gdzie wciąż próbuje zaciekle się przed nimi bronić – w najnowszym odcinku „Rzeczpospolitej Lokalnej". POSŁUCHAJ