,
Obserwuj
Świat

Gaz pełni ważną rolę w energetyce. Dlaczego stał się ważnym ogniwem w przejściu od węgla do OZE?

materiał promocyjny
3 min. czytania
28.05.2025 13:00
|
|
fot. Orlen, materiały promocyjne sponsora

- Jeżeli popatrzymy na miks energetyczny Polski w zeszłym roku, to nadal blisko 50-60 proc. energii wytworzone było w oparciu o węgiel. Pozostała część to miks odnawialnych źródeł energii (OZE), a także gazu. OZE to głównie wiatraki i energia produkowane ze słońca. Więc jeżeli jest ciemno albo nie wieje, potrzebne jest coś, co ten system zbilansuje. I to jest dzisiaj gaz ziemny - wyjaśnia Grzegorz Bujnowski, dyrektor wykonawczy do spraw handlu gazem w Orlen. W zeszłym roku z gazu ziemnego pochodziło około 16 procent energii wytworzonej w polskim systemie energetycznym.

Gaz wprawdzie jest paliwem kopalnym, bez niego jednak nie da się dekarbonizować gospodarki. Zapotrzebowanie energetyki i wielu sektorów przemysłu na gaz nie pozwoli nam tak łatwo zrezygnować z tego paliwa.

- Nie możemy tak beztrosko odejść od węgla i następnego dnia funkcjonować wyłącznie w oparciu o zeroemisyjne, odnawialne źródła. To, jak obserwujemy obecnie, w żadnym kraju Unii Europejskiej się nie powiodło. My traktujemy gaz ziemny jako to paliwo w drodze do zeroemisyjnej czy niskoemisyjnej energetyki. I w mojej ocenie dzisiaj lepszego źródła nie ma - mówi Bujnowski.

Strategicznym celem Orlenu jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju i budowa niezależności w dostępie do energii. "Realizujemy ten cel, rozwijając własne odnawialne źródła energii, zwiększając wydobycie gazu z własnych złóż oraz budując nowe szlaki importu gazu i ropy" - podaje spółka na swojej stronie internetowej. A zapotrzebowanie na gaz w Polsce będzie rosło aż do czasu, gdy osiągniemy wyższy poziom udziału niskoemisyjnych źródeł. Spółka szacuje, że rok 2030-35 to będzie 27 miliardów metrów sześciennych - głównie z uwagi na to, że gaz zastąpi węgiel.

Gazu jednak nie powinno nam zabraknąć. - Jeżeli chodzi o tzw. przemysłowe zasoby gazu ziemnego w Polsce, czyli takie zbadane i opłacalne pod względem ekonomicznym, jeżeli chodzi o wydobycie, to mówi się o około 100 miliardach metrów sześciennych gazu. Polski cel strategiczny na rok 2035 to utrzymanie wydobycia na poziomie 12 miliardów metrów sześciennych, jeśli chodzi o tę nogę wydobycia – wskazuje dyrektor wykonawczy do spraw handlu gazem w Orlen.

W tej chwili ze źródeł własnych (jeśli traktujemy jako takie wydobycie nie tylko w kraju, ale także w Norwegii) jesteśmy w stanie zapewnić blisko 50 proc. naszego zapotrzebowania na gaz. Drugą połowę potrzeb zapewniają paliwa importowane. - Terminal LG w Świnoujściu to jest około 8 miliardów metrów sześciennych zaimportowane w zeszłym roku. Do tego dochodzi paliwo importowane gazociągiem Baltic Pipe od innych dostawców – informuje Bujnowski.

Spadku zapotrzebowania na gaz z czasem można się spodziewać w związku z politykami klimatycznymi czy z trendem ogólnoeuropejskim. - Trzeba pamiętać, że od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w Europie to zapotrzebowanie na gaz spadło już o 20 proc. I to jest trend, który się nie odwróci – mówi Diana Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci, a także ekspertka koalicji klimatycznej.

Sama energetyka zielona jednak z definicji i biorąc pod uwagę charakter, chociażby magazynów energii, nigdy nie będzie samowystarczalna.

Polsce nie grozi blackout, jaki miał niedawno miejsce, chociażby w Hiszpanii czy Portugalii. Gaz, który ma zastosowanie między innymi w energetyce do wytwarzania prądu i ciepła oraz w wielu sektorach przemysłu i gospodarstwach domowych, to dziś bezpieczne rozwiązanie dla Polski. Także w kontekście geopolitycznym. Nie jesteśmy uzależnieni od tego płynącego z Rosji ani z żadnego innego kraju. Choć 50 proc. gazu pochodzi z importu, to są to źródła dobrze zdywersyfikowane.

- Jako Polska odrobiliśmy lekcje przez ostatnie lata. Zostaliśmy przetestowani w 2022 roku i możemy powiedzieć, że jesteśmy zdywersyfikowani. I to kwietniowe odcięcie dostaw gazu z kierunku rosyjskiego nie sprawiło, że komuś w Polsce gazu zabrakło – podkreśla dyrektor wykonawczy do spraw handlu gazem w Orlen.

Dziś, importując gaz, mamy dwa kierunki, jeżeli chodzi o kontrakty długoterminowe - Katar i Stany Zjednoczone. - Jeżeli z jakiejkolwiek przyczyny okazałoby się, że dostawy nie mogą być realizowane z przyczyn awarii terminali czy jakiejkolwiek innej, ten gaz możemy kupić z każdego kierunku - mówi Grzegorz Bujnowski.

Właśnie to gwarantuje nam, że w naszych gospodarstwach domowych nagle nie zabraknie energii. -Problemem wtedy jest cena, ale dalej mamy ten gaz i nie ma blackoutów. Więc biorąc pod uwagę to, w jaki sposób jesteśmy zdywersyfikowani - wydobycie własne, import gazu rurociągami z Norwegii i gaz LNG, daje nam to podstawę do tego stwierdzenia, że jesteśmy bezpieczni – podkreśla dyrektor wykonawczy do spraw handlu gazem w Orlen.

Całą rozmowę Małgorzaty Gołoty z Grzegorzem Bujnowskim, dyrektorem wykonawczym do spraw handlu gazem w Orlen można zobaczyć tutaj:

Oglądaj