Nawrocki chce oddać kawalerkę, ale tu jest haczyk. "Przyznam, że się wzruszyłem"
- Karol Nawrocki zapowiedział, że przekaże słynną kawalerkę fundacji charytatywną. Próbuje w ten sposób wyjść z afery mieszkaniowej z jego udziałem;
- "Przyznam, że się wzruszyłem" - komentował kąśliwie w TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski;
- Były minister sprawiedliwości zasugerował, że Karol Nawrocki nie może przekazać mieszkania i wyjaśnił, gdzie jest haczyk.
W środę Karol Nawrocki poinformował, że przekaże kawalerkę w Gdańsku na cele charytatywne. To reakcja na aferę mieszkaniową z jego udziałem, którą ujawnił Onet. Przypomnijmy, Nawrocki miał przejąć kawalerkę od starszego mężczyzny w zamian za opiekę nad nim. Ostatecznie jednak Jerzy Ż. trafił do domu opieki społecznej. Choć kandydat PiS na prezydenta twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, to zrezygnował z nieruchomości. - Zło trzeba zwyciężać dobrem - stwierdził.
- Przyznam, że się wzruszyłem i pierwszy raz mogę się podpisać pod każdym słowem Karola Nawrockiego - ironizował w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej, po czym przytoczył ostatnie słowa kandydata PiS: "Warto pomagać drugiemu człowiekowi, w życiu liczą się czyny, a nie słowa. Moja relacja z panem Jerzym ma odbicie w wielu dokumentach".
Rozmówca Karoliny Lewickiej poszedł więc za ciosem i przeanalizował na antenie radia umowę przedwstępną z 2012 roku, jaką Karol Nawrocki zawarł z Jerzym Ż. - Przed notariuszem oświadczył, że wraz z małżonką przekazał Jerzemu Ż. całą kwotę 120 tys. zł (za mieszkanie - przyp. red.). A co mówił wczoraj? Że nie przekazał żadnych pieniędzy, tylko regulował to poprzez opłaty za mieszkanie. Wyliczył, że trwało to 14 lat. No więc ktoś tu kłamie - przekonywał były minister sprawiedliwości.
Jak ocenił, gdyby brać na poważnie słowa kandydata PiS na prezydenta, to trzeba wysnuć wniosek, że "doszło do sfałszowania aktu notarialnego". - Wtedy on jest nieważny z mocy prawa i pan Nawrocki nie jest właścicielem tego mieszkania - stwierdził i zwrócił uwagę, że teraz miasto Gdańsk może wystąpić o zwrot mieszkania komunalnego, które wcześniej do niego należało.
Były prezes NIK zwrócił również uwagę, że Karol i Marta Nawroccy oświadczyli przed notariuszem, iż "oddanie przedmiotu umowy już nastąpiło". - A jak wiemy, wcale nie nastąpiło, bo Karol Nawrocki mówi, że nigdy nie był właścicielem nawet klucza do mieszkania. Więc jego wydanie nigdy nie miało miejsca - podkreślił Krzysztof Kwiatkowski.
Nawrocki przekaże mieszkanie? "Nie może"
Komentatorzy wytykają kandydatowi PiS na prezydenta, że nie poinformował, jakiej organizacji charytatywnej chce przekazać mieszkanie, ale - zdaniem gościa TOK FM - to bez znaczenia. - Moja diagnoza jest taka, że z nikim nie zawrze (umowy darowizny) - mówił senator KO i podał w wątpliwość, że Karol Nawrocki w ogóle może oddać wspomniane mieszkanie. - Nie można przekazać czegoś, czego nie jest się właścicielem - stwierdził.
Poza tym - jak przypomniał były prezes NIK - zimą Karol Nawrocki deklarował, że zwróci pieniądze za apartament deluxe, który wynajmował od Muzeum II Wojny Światowej i za który nie zapłacił. - Nie uregulował tego do dziś - mówił Krzysztof Kwiatkowski.
Polityk KO zasugerował również, że środowa obietnica została sformułowana na potrzeby kampanii, a Nawrocki jej nie spełni, bo będzie tłumaczył się nawałem obowiązków przed wyborami. - Absolutnie mi się wydaje, że Karol Nawrocki nawet nie zdąży zawrzeć tej umowy ani wybrać organizacji charytatywnej, która miałaby być beneficjentem tego mieszkania - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.