Rząd Tuska idzie śladami PiS-u? "Głębokie rozczarowanie"
Aktywiści z Podlasia i osoby zaangażowane w pomoc migrantom i migrantkom z polsko-białoruskiej granicy nie kryją rozczarowania postawą rządu Donalda Tuska. Jak mówią, liczyli na natychmiastowe wstrzymanie push-backów, czyli wywózek na Białoruś, a nic takiego się nie dzieje.
- Ja nie tylko liczyłam, ale głęboko wierzyłam w to, że po wygranych przez demokratyczną większość wyborach sytuacja na granicy się zmieni i kryzys humanitarny zostanie zażegnany - mówi Karolina Mazurek, aktywistka z Podlaskiego Ochotniczego Pogotowia Humanitarnego. Tym bardziej że - jak dodaje - była na jednym z przedwyborczych spotkań z Donaldem Tuskiem i dostała zapewnienie, że będą zmiany. - W październiku będąc na takim spotkaniu, Donald Tusk mówił o bezprawiu i okrucieństwie, które stosują Kaczyński i PiS. Więc jeśli ktoś odpowiada na moje pytania w ten sposób, mówi to publicznie, wszystko jest nagrane, to mam poczucie, że ta osoba wie, że na granicy dzieją się działania bezprawne i okrutne - mówi pani Karolina.
Aktywiści napisali do ministrów i do premiera list w sprawie sytuacji na granicy
Zebrali pod nim ponad 250 podpisów, m.in. aktywistów i mieszkańców Podlasia, ale też naukowców czy osób ze świata kultury i polityki (Agnieszka Holland, Maciej Stuhr, Janina Ochojska). Domagają się jasnych deklaracji, jakie działania humanitarne zostaną podjęte, by na granicy przywrócić ludziom godność i człowieczeństwo, chcą też natychmiastowego wstrzymania push-backów. Na razie dostali odpowiedź z Ministerstwa Spraw Zagranicznych - ogólnikową i niewiele wnoszącą.
Wskazano w niej m.in., że Polska - w ostatnich miesiącach wspólnie z innymi krajami - podejmowała działania, których celem było "ograniczenie sztucznego napływu migrantów na granicę polsko-białoruską", a także "zaprzestanie instrumentalnego wykorzystywania obywateli państw trzecich". MSZ wskazuje m.in., że zlikwidowane zostały czarterowe połączenia na Białoruś, którymi przylatywali do tego kraju migranci, a białoruskie firmy, w tym biura podróży, które w tym procederze uczestniczyły, są objęte unijnymi sankcjami.
Aktywiści nie kryją, że nie tego się spodziewali. - Odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła, jest udzielona zimnym tonem i wygląda na pewien wzorzec odpowiedzi - taka jakby standardowa odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące sytuacji na granicy - mówi Karol Ekert, pomysłodawca i założyciel Słownika Empatycznego Języka Polskiego, a jednocześnie pomysłodawca i współzałożyciel Muzeum o Ludziach w Drodze. - W tej odpowiedzi nie ma nawiązania do zadanych przez nas, bardzo konkretnych pytań. My się pytamy o zupełnie inne rzeczy - martwimy się o to, co z osobami, które już są na granicy, pytamy, dlaczego dalej są stosowane push-backi, które łamią prawo. Chcemy też wiedzieć, dlaczego osoby, które pomagają na granicy, nie mają pomocy ze strony państwa, a nawet są szykanowane - dodaje pan Karol.
Pytanie o push-backi padło na środowej konferencji prasowej premiera Donalda Tuska. - Mam jednoznaczną opinię, że pierwszym zadaniem państwa, ministra i służb, w tym Straży Granicznej, jest skuteczne chronienie polskiej granicy. I zrobimy wszystko, żeby ta ochrona granicy była skuteczna i twarda wtedy, kiedy trzeba i jednocześnie, żeby nie dochodziło do oczywistego łamania tych podstawowych, humanitarnych praw człowieka, szczególnie jeśli chodzi o tych najsłabszych - powiedział Donald Tusk, dodając, że w najbliższym czasie wybierze się na polsko-białoruską granicę. - Chcę, żeby wszyscy mieli poczucie, że tę misję można i trzeba prowadzić skutecznie, że Straż Graniczna ma pełne prawo do wsparcia ze strony rządu i obywateli, a jednocześnie, że warto poszukać metod, dzięki którym Straż Graniczna już nie będzie pod takim ostrzałem krytyki, czasami uzasadnionej - wiemy to - dodał Tusk. Nie padło jednak wprost zapewnienie, że wstrzymane zostaną push-backi.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Z głębokim rozczarowaniem odebrałam wypowiedź premiera Donalda Tuska. To moje rozczarowanie jest też również gniewem. A moje uczucia wynikają z tego, że od powstania rządu premiera Tuska nikt ani z ministrów, ani sam premier nie wypowiedział się jasno i wyraźnie, że push-backi muszą się skończyć. A dla nas jest to oczywiste - mówi w rozmowie z TOK FM aktywistka, Magdalena Timofiejew-Orfinger, która była jedną z autorek listu do ministrów.
TOK FM również wysłało pytania w sprawie sytuacji na polsko-białoruskiej granicy, w tym na temat push-backów, do ministra spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych i administracji. Czekamy na odpowiedź.
Swój list wystosował też w czwartek, 4 stycznia 2024 roku, Kongres Katoliczek i Katolików. Wysłał go m.in. do premiera, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, marszałka Sejmu Szymona Hołowni i wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Zaapelowano w nim "o stworzenie mądrej, rozsądnej, a nade wszystko humanitarnej polityki migracyjnej - wypracowanej wspólnie ze środowiskami społecznymi doświadczonymi w niesieniu pomocy migrantom".
"Na Waszych barkach spoczywa szczególna odpowiedzialność za kształt polskiej przyszłości. Oczekujemy od Was jednoznacznego stanowiska i sprzeciwu wobec łamania praw człowieka i łamania polskiego prawa (stwierdzonego wyrokami sądów) przez funkcjonariuszy i żołnierzy w polskich mundurach. To ma znaczenie, jeśli usłyszą oni z ust swoich przełożonych słowa niezgody wobec praktyki pushbacków. Każdy dzień zwłoki oznacza niepotrzebne cierpienia i śmierci" - napisał do władz Kongres Katolików i Katoliczek.
Kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy trwa nieprzerwanie od ponad dwóch lat. Część migrantów z takich krajów jak Syria, Irak, Jemen czy Kongo dalej jest wyrzucana na Białoruś, innym udaje się dostać do Polski, choćby przez postawiony przez nasze państwo mur. Niektórzy z tego muru spadają i trafiają do szpitala. Jak podaje Grupa Granica, w 2023 roku 7550 osób poprosiło aktywistów i aktywistki Grupy Granica o wsparcie. Do 3366 osób udało się dotrzeć z pomocą, a 1377 osób zgłosiło Grupie Granica doświadczenie wywózki (push-backów).