,
Obserwuj
Świat

Prokuratura kazała zwrócić śpiwory aktywistom. Nie będzie sprawy o pomoc w przemycie

3 min. czytania
08.03.2024 13:41
Prokuratura w Sokółce nie będzie prowadzić postępowania w sprawie rzekomej pomocy w nielegalnym przekraczeniu granicy, której udzielać mieli atywiści z Podlasia. - Bardzo nas to cieszy, bo przez ostatnie lata spotykaliśmy się wielokrotnie z kryminalizowaniem pomocy - mówią nam wolontariusze.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o sprawę, którą opisaliśmy na naszym portalu kilka tygodni temu jako pierwsi. Czwórka aktywistów z Podlasia została złapana przez straż graniczną. Mieli odpowiadać za wykroczenie, ale sąd polecił, by prokuratura sprawdziła, czy nie była to pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy.

Dziś już wiemy, że aktywiści mogą odetchnąć z ulgą. Prokuratura Rejonowa w Sokółce odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Jak przekazał TOK FM prokurator Artur Kuberski, szef Prokuratury Rejonowej w Sokółce, śledczy uznali, że 'nie ma żadnych dowodów na to, że aktywiści chcieli udzielić migrantom pomocy do przekroczenia granicy'. - Nie ma podstaw, by takie śledztwo prowadzić - podał Kuberski. To oznacza, że nikt w tej sprawie nie będzie oskarżony.

Co więcej, prokuratura zdecydowała, że wszystkie "aresztowane" wcześniej rzeczy, w tym śpiwory, powerbanki, czapki, szaliki i inne ubrania, które były zebrane przy granicy przez straż graniczą - wrócą do aktywistów.

Rząd Tuska muru na granicy nie obali. Wywózki mają być 'etyczne i bezpieczne'

- To zdecydowana zmiana podejścia do pomagania. Bardzo nas to cieszy, bo przez ostatnie lata spotykaliśmy się wielokrotnie z kryminalizowaniem pomocy. A każdy z nas jest człowiekiem i ma prawo pomagać drugiemu człowiekowi, a nawet obowiązek, gdy ktoś obok nas takiej pomocy potrzebuje - słyszymy od jednej z wolontariuszek.

Apel o pomoc

Przypomnijmy - do zdarzenia doszło w lutym 2023 roku. - Gdy wracaliśmy z pogrzebu Ibrahima z Jemenu, który zmarł w lesie niedaleko Hajnówki, dostaliśmy wiadomość, że za murem stojącym na granicy jest kilkunastoosobowa grupa osób z Syrii. Potrzebowali jedzenia i ciepłych ubrań. Z naszych informacji wynikało, że w grupie jest kilkoro dzieci poniżej 10. roku życia - opowiadała nam jedna z aktywistek.

Działacze dostarczyli na granicę dary rzeczowe dla potrzebujących i przecisnęli je przez otwory w zaporze granicznej. Były to m.in.: para rękawic, czapka, dwie pary skarpet, jedzenie czy folia termiczna. Niedługo po dostarczeniu pomocy zostali zatrzymani przez straż graniczną. Mieli odpowiadać za wykroczenie - bezprawne wejście na pas graniczny.

Migrant ze złamaną nogą dwa dni miał leżeć przy płocie. 'Sytuacja tak absurdalna, że brakuje słów'

Sąd w Sokółce, do którego sprawa trafiła, zdecydował się ją umorzyć, uznając, że nie można mówić o wykroczeniu. Jednocześnie - ku zaskoczeniu aktywistów i ich pełnomocnika mecenasa Jarosława Jagury z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - skierował akta do prokuratury, by zbadała czy nie doszło do przestępstwa. Chodziło o art. 263 paragraf 3. Kodeksu karnego, który brzmi: "Kto organizuje innym osobom przekraczanie wbrew przepisom granicy Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8". Sąd uznał, że aktywiści mogli pomagać migrantom w nielegalnym przekraczaniu granicy. - Decyzja była mocno zaskakująca, bo chodziło przecież o niesienie pomocy - mówił nam mec. Jagura.

"Zdaniem sądu - mając dodatkowo na uwadze, że przekraczanie granicy wbrew obowiązującym przepisom (...) przyjmuje obecnie zazwyczaj formę zorganizowanego procederu - oskarżyciel publiczny powinien był na podstawie zgromadzonego w niniejszej sprawie materiału dowodowego przeprowadzić postępowanie przygotowawcze, celem ustalenia, czy doszło do popełnienia przestępstwa z art. 18, paragraf 3. Kodeksu karnego w związku z art. 264, paragraf 3. Kodeksu karnego. Bezzasadne było natomiast rozdzielanie poszczególnych elementów przedmiotowego zdarzenia oraz kwalifikowanie ich jako wykroczeń (...)" - napisał w uzasadnieniu sąd.

'Jaki kolor skóry ma pana pacjent?'. Wstrząsające dane ze 'strefy śmierci'