,
Obserwuj
Świat

"Wiosna przyszła, to chyba można?". Druga akcja w Czerwonym Borze nie doszła do skutku

3 min. czytania
14.04.2025 13:15
Kolejna zapowiadana akcja nacjonalistów przed ośrodkiem dla cudzoziemców w Czerwonym Borze (woj. podlaskie) nie doszła do skutku. W niedzielę późnym popołudniem, mimo wcześniejszych zapowiedzi i obecności policji w okolicach ośrodka, nie doszło do żadnego zgromadzenia - poinformowała "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Planowany na niedzielę 13 kwietnia "spacer obywatelski" nacjonalistów pod ośrodkiem dla cudzoziemców w Czerwonym Borze nie doszedł do skutku - podała "Gazeta Wyborcza. Pojawiło się jedynie kilka samochodów z "napakowanymi mężczyznami", które zawróciły po objechaniu terenu, patrolowanego przez policję;
  • W sobotę ośrodek odwiedziły wolontariuszki z organizacji humanitarnych. Zapowiedziano konsultacje "w związku z narażeniem na przemoc i zachowania rasistowskie";
  • Po pierwszej, agresywnej demonstracji z 5 kwietnia, w której wznoszono rasistowskie hasła, część czarnoskórych uchodźców została przeniesiona do innych ośrodków.
  • W poniedziałek Podlasie odwiedza Mateusz Morawiecki. Były premier planuje pojawić się przed ośrodkiem w Czerwonym Borze oraz w Zambrowie w ramach kampanii wyborczej PiS.

 

 

"Napakowani mężczyźni" nie chcieli mieć do czynienia z policją

 

Kolejny "spacer obywatelski" nacjonalistów pod ośrodku dla cudzoziemców w Czerwonym Borze na Podlasiu miał odbyć się w niedzielę (13 kwietnia). "Wiosna przyszła, to chyba można? Jeśli ktoś chce dołączyć - zapraszamy" - głosił jeden z wpisów. Równocześnie w lesie pod pobliskimi Sierzputami Zagajnymi mieli gromadzić się uczestnicy marszu, który miał prowadzić w kierunku ośrodka.

Na długo przed planowaną akcją zarówno nad zalewem, jak i na drogach dojazdowych do Czerwonego Boru pojawiła się policja. Skończyło się więc - jak opisywała "Gazeta Wyborcza" - na kilku samochodach z rejestracjami zambrowskimi i "napakowanymi mężczyznami", które objechały teren, po czym zawróciły. Policja patrolowała okolice - zatrzymywano pojazdy, sprawdzano dokumenty i trzeźwość kierowców.

 

Dla kogo jest ośrodek w Czerwonym Borze? 'Nawet politycy nie do końca rozumieją'

 

 

Maria Książak w ośrodku w Czerwonym Borze. Będą konsultacje

 

W sobotę w ośrodku pojawiły się wolontariuszki, w tym psycholożka Maria Książak z Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna. "W poniedziałek wspólnie zastanowimy się razem z podopiecznymi ośrodka, jakiej pomocy oczekują" - zapowiedziała. W trakcie jej wizyty z pobliskich terenów rozlegały się odgłosy strzałów - prawdopodobnie z pobliskiego poligonu GROM.

Na drzwiach ośrodka zawisło zaproszenie do udziału w poniedziałkowych konsultacjach "w związku z narażeniem na przemoc i zachowania rasistowskie oraz w celu rozpoznania potrzeb indywidualnych".

Jeden z mieszkańców pobliskiego bloku, 41-letni hydraulik Robert, powiedział "Wyborczej": "My to przeciwko nim (mieszkańcom ośrodka - red.) nic nie mamy. Z Czeczenami od dawna dobrze żyjemy, ale jak przyjechali tu ci z Afryki, to strach wziął". Jak jednak przyznał, nie byli agresywni.

 

"Spacer obywatelski" przed ośrodkiem dla cudzoziemców

 

O ośrodku dla cudzoziemców w Czerwonym Borze zrobiło się głośno w sobotę 5 kwietnia. Wówczas przed budynkiem zebrał się tłum mężczyzn, a także kobiet i dzieci z różnych regionów Podlasia. Wznoszono okrzyki: "Cała Polska śpiewa z nami, wyp… z uchodźcami". Wszystko trwało około godziny. Po interwencji policji część uczestników została wylegitymowana i wszczęto postępowanie z art. 256 Kodeksu karnego - dotyczące m.in. nawoływania do nienawiści na tle rasowym.

W odpowiedzi na nasilające się nastroje antyimigranckie część uchodźców - głównie Afrykańczyków - została przeniesiona do innych ośrodków. Stało się to po tym, jak czarnoskórzy mieszkańcy ośrodka zostali zaatakowani przez zamaskowanych mężczyzn uzbrojonych w kije bejsbolowe i metalową pałkę.

 

Co naprawdę wydarzyło się w Czerwonym Borze? 'Osoby ciemnoskóre przechodziły przez wioskę'

 

Nagonkę wobec cudzoziemców w Czerwonym Borze wspierali politycy prawicy, m.in. poseł PiS Janusz Kowalski oraz Robert Bąkiewicz, były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Wcześniej do napięć przyczyniły się wypowiedzi radnego PiS Sebastiana Mrówki, które cytowały prawicowe media. 5 kwietnia, niemal równolegle z demonstracją, prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas wiecu w Wysokiem Mazowieckiem mówił: "Ludzie zaczynają się bać. (…) Jest zupełnie inna atmosfera".

W poniedziałek (14 kwietnia) na Podlasie przyjechał były premier Mateusz Morawiecki, który planuje pojawić się przed ośrodkiem w Czerwonym Borze oraz w Zambrowie w ramach kampanii wyborczej PiS przed wyborami prezydenckimi.

Posłuchaj: