,
Obserwuj
Świat

Tyle hektarów objął pożar w BPN. Wcześniej strażacy mocno przeszacowali

2 min. czytania
24.04.2025 09:51
190 hektarów, a nie jak dotąd szacowano 450 ha, objął swoim zasięgiem pożar gaszony w ostatnich dniach na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego - poinformowała w środę wieczorem straż pożarna powołując się na szczegółowe dane satelitarne.
|
|
fot. Facebook.com/Państwowa Straż Pożarna/mł. asp. Łukasz Rutkowski
  • Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym objął powierzchnię 190 ha, a nie 450 ha, jak wcześniej szacowano - wynika z dokładnych danych satelitarnych opublikowanych przez straż pożarną;
  • Różnica ta wynika z użycia różnych metod pomiaru - wstępne szacunki miały charakter orientacyjny, a dokładniejsze analizy satelitarne wykonano po zakończeniu akcji gaśniczej;
  • Sytuacja została już opanowana, ale dogaszanie pożaru potrwa jeszcze kilka dni - strażacy podkreślają, że w trudnodostępnym terenie działania były utrudnione.

Aktualne dane i mapę zamieścił w mediach społecznościowych branżowy portal remiza.pl, a potwierdził PAP rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Karol Kierzkowski.

Nie 450 ha, a 190 ha. Strażacy tłumaczą, skąd ta rozbieżność

Pożar, który wybuchł w niedzielę po południu, jest już opanowany, sytuacja jest stabilna, ale dogaszanie potrwa jeszcze wiele dni - informowały w środę w ciągu dnia służby biorące udział w akcji gaśniczej.

Leśnicy z Podkarpacia ostrzegają. 'Ból i zawroty głowy zaczynają się po 15-20 minutach'

- Rozbieżność wynika z różnych metod i celów pomiaru - szacunki strażaków miały charakter orientacyjny i służyły do koordynacji działań ratowniczych w trudnym terenie, natomiast analizy satelitarne dokonano już po zdarzeniu, przy sprzyjających warunkach i z użyciem technologii o wysokiej precyzji - poinformował Kierzkowski.

Wykorzystano zdjęcia satelitarne

Straż pożarna podkreśla, że akcja gaśnicza była prowadzona w trudnodostępnym, bagiennym terenie, który miejscami był zupełnie niedostępny dla pojazdów czy patroli pieszych, co ograniczało możliwości pełnego rozpoznania. Dane o powierzchni objętej pożarem - ok. 450 ha - były podawane na podstawie szacunków strażaków, które różnią się od realnie spalonej powierzchni.

- Strażacy działali na obszarze ok. 2x3 km, co odpowiada powierzchni około 600 ha. W takim rejonie aktywnie lokalizowano i gaszono zarzewia ognia. W tym kontekście podanie liczby 450 ha jako potencjalnie zagrożonego lub objętego pożarem obszaru miało uzasadnienie praktyczne - wyjaśnił Karol Kierzkowski.

Dodał, że dopiero po ugaszeniu pożaru było możliwe porównanie danych operacyjnych z satelitarnymi. - Dopiero po ugaszeniu pożaru możliwe było przeprowadzenie dokładnych analiz z wykorzystaniem zdjęć satelitarnych. To właśnie one pozwoliły na precyzyjne określenie faktycznej powierzchni spalonego terenu, która wyniosła około 191 ha - podkreślił Kierzkowski.

Strażacy tłumaczą także, że przez cały czas trwania akcji gaśniczej służby skupiały się na gaszeniu ognia i opanowaniu sytuacji. - W momencie wybuchu i szybkiego rozwoju ognia, działania straży pożarnej koncentrowały się na ochronie życia, zdrowia ludzi oraz środowiska, a dokładne ustalenie skali pożaru nie było możliwe ze względu na szereg czynników terenowych i atmosferycznych - poinformował rzecznik komendanta głównego.

Posłuchaj: