,
Obserwuj
Świat

PiS chce odzyskać "ukradzione" Podlasie. "Znajdziemy skuteczny sposób"

3 min. czytania
09.06.2025 09:44
Podlascy działacze PiS rozważają organizację wojewódzkiego referendum w celu odzyskania władzy w sejmiku podlaskim, którą - ich zdaniem - została im "ukradziona" po ostatnich wyborach samorządowych. Inspiracją dla działań stał się wpis prezesa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasza Pawłowskiego.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz - Agencja Wyborcza.pl/x.com/lukaspawlowski
  • PiS rozważa organizację wojewódzkiego referendum w celu odzyskania władzy w podlaskim sejmiku. Jak twierdzą, została ona 'ukradziona' przez dwoje byłych radnych tej partii, którzy poparli koalicję KO-Trzecia Droga;
  • Zainspirowani wpisem Łukasza Pawłowskiego z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej czołowi politycy PiS, m.in. Jacek Sasin, Artur Kosicki i Sebastian Łukaszewicz, publicznie zapowiedzieli działania w tej sprawie;
  • Przedstawiciele KO, w tym Krzysztof Truskolaski, odpierają zarzuty i bronią obecnego zarządu województwa, wskazując na jego skuteczność i zakończenie rzekomych zaniedbań z czasów rządów PiS.

Zaczęło się od wpisu szefa OGB. 'PiS powinien iść za ciosem'

7 czerwca szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski napisał na platformie X: "Po sukcesie Nawrockiego teraz PiS powinien iść za ciosem i zorganizować pierwsze wojewódzkie referendum i odzyskać marszałkowo województwa podlaskiego, które zostało wyborcom PiS po prostu ukradzione."

Wpis Pawłowskiego podchwycił poseł Jacek Sasin, lider podlaskich struktur PiS: "Wiatr zmian nie ominie województwa podlaskiego - zrobimy wszystko, by fatalne rządy Koalicji 13 grudnia przestały hamować rozwój naszego regionu. (...) Zapewniam, że znajdziemy skuteczny sposób, aby oddać samorząd wojewódzki mieszkańcom Podlasia".

Jak ocenił były marszałek województwa, a obecnie przewodniczący opozycyjnego klubu PiS w sejmiku Artur Kosicki, "wybory do sejmiku wygrał PiS, ale przez dwoje zdrajców władzę przejęła PO". "To nie ma nic wspólnego z wolą wyborców - referendum to dobry sposób, żeby naprawić tę sytuację" - dodał.

Sebastian Łukaszewicz, poseł PiS z Suwerennej Polski, również wskazał, że sejmik został "ukradziony": "Podlaski Sejmik został ukradziony i zostanie zwrócony mieszkańcom. Pytanie tylko - czy z referendum, czy bez?" Zapowiedział też lobbowanie za zbiórką podpisów: "Zamierzam przekonywać kierownictwo PiS do rozpoczęcia zbiórki podpisów pod wojewódzkim referendum".

PiS liczy, że obecnie uzyskałby 22 z 30 mandatów w sejmiku. W rzeczywistości, po wyborach w 2024 roku, PiS ma 15 radnych, KO - 8, Trzecia Droga - 6 (w tym PSL - 5, Polska 2050 - 1), a jeden mandat przypadł kandydatowi niezrzeszonemu. Władzę przejęła koalicja KO-Trzecia Droga z poparciem dwóch byłych radnych PiS - Wiesławy Burnos i Marka Malinowskiego, którzy zostali wicemarszałkami. Negocjacje z nimi prowadzili poseł KO Krzysztof Truskolaski i prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

PiS nazywa Burnos i Malinowskiego "zdrajcami". Takiego określenia używali m.in. Jacek Sasin i Jarosław Kaczyński.

Będzie referendum ws. sejmiku podlaskiego?

Jak skomentował w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" szef podlaskiej Platformy Obywatelskiej Krzysztof Truskolaski, "PiS (...) doprowadził na skraj bankructwa szpital wojewódzki czy PKS, zajmował się przede wszystkim promocją siebie. (...) Teraz (...) ponownie chcą władzy i chcą wykorzystać mieszkańców województwa." Samorządowiec podkreślił też, że obecny zarząd działa "na rzecz wszystkich mieszkańców".

Kolejne wybory w 2027 roku? Niekoniecznie. W grze jest inny scenariusz

Referendum mogłoby odbyć się zgodnie z ustawą o samorządzie województwa - wymagane byłoby zebranie podpisów od 10 proc. uprawnionych oraz co najmniej 60-procentowa frekwencja. W wyborach do sejmiku w 2024 roku głosowało ok. 465 tys. osób.

Decyzję o referendum PiS może oficjalnie ogłosić na konferencji prasowej 10 czerwca.

Posłuchaj: