Jak rozmawiać z pacjentem, który ma nowotwór? "Tego nie przeczytamy w podręczniku"
Diagnoza nowotworu to jeden z najtrudniejszych momentów dla pacjenta. Dlatego - jak podkreśla onkolożka - równie ważne jak leczenie jest wsparcie i empatia, jakie chory otrzymuje w gabinecie lekarskim.
- 4 lutego przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem;
- W Polsce jest około milion osób chorujących na nowotwory;
- Istotne jest, by doktorzy umieli rozmawiać z pacjentami o chorobie;
- Pacjent z nowotworem musi widzieć nadzieję i czuć wsparcie ze strony lekarza.
Nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę zgonów w Polsce. Co roku na choroby nowotworowe zapada ponad 160 tysięcy Polaków, a około 100 tysięcy z ich powodu umiera. 4 lutego to Światowy Dzień Walki z Rakiem.
Ministerstwo Zdrowia podaje, że obecnie z nowotworami mierzy się ponad milion Polek i Polaków. Do najczęstszych należą: rak piersi, jajnika, płuc, prostaty czy guzy mózgu. Na szczęście lekarze mają coraz większe możliwości ich leczenia. Istotne jest jednak to, by badać się regularnie i przy najmniejszym podejrzeniu, że dzieje się coś złego, udać się do lekarza. Ważne też, by medycy potrafili o tym z pacjentami rozmawiać.
Część studentów medycyny ma zajęcia z komunikacji z pacjentami. Jak mówi onkolożka prof. Magdalena Skórzewska, która kieruje Oddziałem Onkologii Klinicznej i Chemioterapii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie, takie ćwiczenia są potrzebne, ale wiele zależy też od podejścia, osobowości czy empatii danego medyka. W przypadku młodszych lekarzy ważne jest również - jak dodaje pani profesor - obserwowanie starszych kolegów i ich rozmów z chorymi.
- To nie jest coś, do czego instrukcję znajdziemy w podręczniku. Gdy obserwuję moich rezydentów, to widzę, że oni takich rozmów uczą się dopiero z czasem. Ale oczywiście mamy na oddziale też panią psycholog, która nam pomaga w kontaktach z chorymi i zawsze może z nimi sama porozmawiać - mówi pani profesor.
Jak rozmawiać z pacjentami o raku?
Ekspertka opowiada, że spotyka pacjentów, którzy od lekarza rodzinnego czy od specjalisty (ale innej specjalizacji) dowiadują się, że mają nowotwór. Medyk stawia diagnozę na bazie podstawowych badań czy obserwacji. Tacy chorzy niejednokrotnie wpadają w depresję, apatię, tracą chęć do życia. A gdy trafiają do szpitala na specjalistyczne badania, okazuje się, że... żadnego raka nie ma.
- Oczywiście to ważne, by pacjenta zaalarmować, żeby kontynuował diagnostykę. Ale apeluję do lekarzy różnych specjalności, by nie dawać takiego zero-jedynkowego stwierdzenia [jeśli nie ma pewności]. Lepiej skierujmy go do onkologa i pokażmy drogę tam, gdzie zostanie to zweryfikowane - mówi profesor Skórzewska.
Ekspertka przekonuje, że pacjent musi widzieć nadzieję. Nie można pozostawić go z diagnozą samego. - Samo zarzucenie informacją, że "ma pan czy pani chorobę nowotworową" jest ogromnym ciężarem dla chorych i dla ich rodzin - uważa. - Zastanówmy się, czy sami chcielibyśmy być w taki mało empatyczny sposób poinformowani o chorobie, która może mieć zasadniczy wpływ na nasze życie - dodaje.
Nasza gościni podkreśla, że nie chodzi o to, by przed pacjentem zatajać prawdę. - Ale o to, by chory - słysząc diagnozę - czuł się zaopiekowany. Wiedział, że lekarz zrobi wszystko, co może, by mu pomóc - wyjaśnia. Dodaje, że z jej doświadczenia wynika, iż najlepiej rozmawiać "na konkrecie". - Że mamy określony plan, że podejmiemy takie i takie kroki. To troszeczkę łagodzi tę pierwszą trudną informację - mówi onkolożka z Lublina.
"Rak to nie wyrok"
Pani profesor przyznaje, że miała też takich pacjentów, którzy nie chcą do końca znać prawdy. Czasami to rodziny proszą o nieprzekazywanie mamie czy tacie zbyt szczegółowych informacji. - To są kwestie indywidualne. Natomiast zaznaczam, że przy leczeniu onkologicznym bardzo ważna jest "głowa", czyli podejście pacjenta. Pozytywne nastawienie i wiara w to, że leczenie naprawdę może się udać są bardzo istotne - słyszymy od lekarki.
- To nie jest tak, że jak dają sześć miesięcy życia, to się trzeba tego trzymać i pozałatwiać swoje sprawy. Chorzy funkcjonują i żyją w bardzo dobrej jakości dużo dłużej niż byśmy przewidywali. Dlatego jestem zawsze daleka od tego, żeby mówić ile komu tego życia zostało. To, że zdiagnozowano nam chorobę nowotworową, nie oznacza, że od razu wybieramy się na tamten świat - podsumowuje pani profesor.
Źródło: TOK FM