,
Obserwuj
Ludzie

"Nie ma bezpiecznej dawki". Tragiczne skutki picia alkoholu w ciąży

4 min. czytania
11.10.2025 07:00

Każdego roku w Polsce rodzi się około tysiąca dzieci z FAS - płodowym zespołem alkoholowym. To nieodwracalne uszkodzenia, do których dochodzi, gdy kobieta w ciąży spożywa alkohol. - Nie ma bezpiecznej dawki - mówi jednoznacznie lekarka z Lublina dr Monika Wójtowicz-Marzec.

Lekarze mówią jednoznacznie: Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu dla kobiet w ciąży
Lekarze mówią jednoznacznie: Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu dla kobiet w ciąży
fot. Karol Porwich/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak alkohol wpływa na rozwój płodu w ciąży?
  • Dlaczego pierwszy trymestr jest szczególnie ważny pod tym względem?
  • Co charakteryzuje dzieci z FAS i jakie są objawy zespołu?
  • Jaki apel do przyszłych matek i ich bliskich ma lekarka z Lublina?

Co roku w Polsce rodzi się około tysiąca dzieci z FAS, czyli płodowym zespołem alkoholowym (Fetal Alcohol Syndrome). Pojawia się on u maluszków, których mamy - będąc w ciąży - piły alkohol. Niestety, nie są to pojedyncze przypadki. - W jednym z badań ankietowych siedem procent pacjentek będących w ciąży przyznało się do spożywania alkoholu. To prawdopodobnie tylko część przypadków. Są bowiem badania, w których wykrywa się metabolity związane ze spożywaniem alkoholu i - statystycznie - nawet u kilkunastu procent kobiet takie metabolity w tych badaniach wychodzą - mówi neonatolog dr Monika Wójtowicz-Marzec, która kieruje Oddziałem Neonatologii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie.

Jak dodaje, osobiście nie spotkała się z sytuacją, by kobieta - pytana o alkohol w ciąży - przyznała się do spożywania. - Natomiast jeżeli zmodyfikuje się trochę pytanie dotyczące przebiegu ciąży albo zachowania bezpośrednio przed ciążą, większość pań przyznaje się do jakiegoś rodzaju spożywania alkoholu, na przykład w ostatnich dwunastu miesiącach - dopowiada pani doktor.

Szczególnie ważny pierwszy trymestr

Eksperci podkreślają zgodnie, że alkohol pity przez kobietę w ciąży nie pozostaje bez wpływu na zdrowie dziecka. - Najbardziej niebezpieczny dla rozwijającego się płodu jest kontakt z alkoholem w pierwszym trymestrze, gdy rozwijają się narządy. Wówczas występuje największe ryzyko wad serca, nerek, mózgowia, centralnego układu nerwowego - wyjaśnia lekarka.

Tymczasem część kobiet zachodzi w ciążę, wcześniej tego nie planując. Bywa, że w pierwszych tygodniach w ogóle nie zdają sobie sprawy, że są w ciąży i żyją tak, jak żyły wcześniej, w tym piją alkohol. - I tutaj ryzyko narażenia płodu, niestety, może być związane z nieświadomością - wskazuje nasza rozmówczyni. Ale alkohol w drugim czy trzecim trymestrze również jest szkodliwy. - Wpływa bardziej na przyrost masy ciała i na objętość mózgowia - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

- W mojej kilkunastoletniej praktyce zawodowej tylko raz zdarzyła się sytuacja, że kobieta przyszła do porodu pod wpływem alkoholu. Wtedy u dziecka rozpoznaliśmy niemal od razu zespół FAS - wspomina lekarka. Przyznaje jednak, że sprawa jest trudna, bo kobiety - u których dzieci podejrzewa się problemy związane właśnie z piciem alkoholu przez matki - negują takie zdarzenia. - Dlatego rozpoznanie FAS najczęściej następuje dopiero po wielu tygodniach, miesiącach, a czasami latach obserwacji rozwoju danego dziecka - mówi dr Wójtowicz-Marzec.

- Na pewno podejrzewamy ten zespół u dzieci, które mają dodatkowo cechy dysmorfii twarzy. Taka twarz ma inną proporcję twarzoczaszki do mózgoczaszki. Są wąskie szpary powiekowe, spłycenie rynienki wargowej albo mała czerwień wargowa - wylicza. - Ale nadal: takie cechy nie pozwalają kategorycznie stwierdzić, że to FAS. Dlatego gdy widzimy dziecko, które ma niską masę urodzeniową, mały obwód głowy plus cechy dysmorfii, wysyłamy do szeregu specjalistów i wtedy kierujemy takiego pacjenta do neurologa, na badania obrazowe, do poradni genetycznej. I po badaniach już wiemy zdecydowanie więcej - dodaje nasza rozmówczyni. 

dr Monika Wójtowicz-Marzec
fot.

dr Monika Wójtowicz-Marzec

Ważny apel do kobiet i ich bliskich

Część przyszłych mam wychodzi z założenia, że malutkie dawki alkoholu - np. lampka czerwonego wina do kolacji czy puszka piwa - nikomu nie zaszkodzą. Gościni TOK FM apeluje do kobiet, by nie wierzyły w te mity. - Nie ma żadnej dawki, która by była bezpieczna - stwierdza jednoznacznie. I dodaje, że każda ilość alkoholu może być szkodliwa dla rozwoju dziecka, bowiem cząsteczki etanolu - który jest zawarty w winie, piwie czy wódce - bez większego problemu przenikają przez łożysko i uszkadzają płód. 

- Oczywiście świadomość pacjentek rośnie, mamy różne kampanie medialne, debaty. To jest duży plus. Ale wciąż trzeba o tym mówić i docierać do jeszcze większej liczby kobiet - wskazuje lekarka z Lublina. 

Apeluje także do całych rodzin. - Chodzi o to, aby nie było przyzwolenia na spożycie alkoholu. Bo ciągle zdarzają się jakieś wydarzenia - rodzinne czy przyjacielskie - w trakcie których wprost zachęca się ciężarne do wypicia kieliszka wina czy drinka - wskazuje dr Wójtowicz-Marzec.

Z FAS nie da się wyleczyć

I podkreśla, że z FAS nie da się wyleczyć. To jest trwałe uszkodzenie rozwijającego się organizmu i konsekwencje tego zostają z dzieckiem, a później z osobą dorosłą, na całe życie. - Takie dzieci wymagają regularnych konsultacji i stałej opieki neurologa, fizjoterapeuty, ale również psychologa. Często mają problem w funkcjonowaniu w grupie społecznej, częściej miewają problemy z agresją czy z wybuchowymi zachowaniami, których nie potrafią kontrolować. Pojawiają się kłopoty ze skupieniem uwagi w szkole, a w życiu dorosłym - np. ze znalezieniem pracy czy z utrzymaniem zatrudnienia - dodaje pani doktor.

Osoby z FAS mają deficyt uwagi, słabo kontrolują sytuację wokół, mają trudności w rozwiązywaniu problemów. Do tego często dochodzi brak wyczucia czasu, brak wyobraźni czy nieumiejętność łączenia faktów. IQ takich dzieci, a potem dorosłych, najczęściej jest zdecydowanie poniżej normy. 

Kilka lat temu w Lublinie otwarty został  Regionalny Punkt Diagnozy i Terapii FAS/FASD. Jest to placówka wojewódzka, finansowana ze środków samorządu województwa. W punkcie pracują specjaliści, którzy wykonują pełną diagnozę, która jest punktem wyjścia dla terapii. W skład zespołu specjalistów wchodzą m.in.:  psychiatra, pediatra, psycholog czy terapeuta. Diagnozę można tu wykonać bezpłatnie - komercyjnie takie usługi świadczy więcej miejsc, koszt to około tysiąca złotych.