Powiedzą samorządowcom, jak walczyć z dezinformacją. "Widać brak wiedzy"
Starostowie, wójtowie czy burmistrzowie są w zakresie walki z dezinformacją najczęściej "zieloni". Fake newsów jest coraz więcej, a samorządowców nikt nie przeszkolił, jak z nimi walczyć. Na szczęście to ma się zmienić.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co samorządowcy mówią na temat dezinformacji?
- Czym zajmuje się Rada Odporności na Dezinformację Międzynarodową?
- Jaką, zdaniem ekspertów, instytucję należy powołać?
Przykładem dezinformacji są Wyryki na Lubelszczyźnie, gdzie na dom spadła polska rakieta, a pojawiło się mnóstwo fałszywych informacji na ten temat. Wójt Wyryk Bernard Błaszczuk mówił w TOK FM, że dezinformacja to dziś jeden z elementów wojny hybrydowej. Po takich zdarzeniach jak wtargnięcie ponad 20 dronów w polską przestrzeń powietrzną, było to widać szczególnie wyraźnie. Pojawiły się doniesienia, że na dom nic nie spadło, tylko doszło do silnej burzy i stąd zerwanie dachu. Inna z nieprawdziwych informacji mówiła, że za wszystkim stali Ukraińcy, kolejna, że rodzina, której dotknęła tragedia - chce się tylko i wyłącznie na tym wzbogacić. - Rodzina doświadczyła przez to bardzo dużo hejtu, musiała się z tym mierzyć, pomagaliśmy i pomagamy jako gmina jak mogliśmy - mówił nam wójt Wyryk. Nie krył, że nikt samorządowców nie uczył, jak walczyć z takimi nieprawdziwymi narracjami.
Brak szkoleń na temat dezinformacji
Takie głosy słyszeliśmy też od innych samorządowców. - W przestrzeni internetowej pojawia się mnóstwo niesprawdzonych informacji. Wystarczy, że nad gminą przeleci samolot - a jest to dość częste - i już są jakieś pseudo analizy, dziwne opowieści, antyukraińskie informacje. Jest tego mnóstwo. I gmina nie bardzo ma narzędzia, by z tym walczyć - przyznał pan Krzysztof, urzędnik jednej z gmin pod Hrubieszowem. - Czasami mieszkańcy dzwonią i pytają: "Czy to jest prawda"? I my dementujemy te fake newsy, ale ile osób nie zadzwoni i nie zapyta, a czerpie wiedzę z niesprawdzonych źródeł? Można się tylko domyślać - dodał w rozmowie z nami.
Problem dostrzega też starosta zamojski, Stanisław Grześko. Jak powiedział, dezinformacja szerzy się bardzo szybko i szeroko. - Publikujemy informacje dla mieszkańców w mediach społecznościowych, na naszych stronach internetowych i na innych komunikatorach. Chcemy, by mieli wiarygodne komunikaty, z wiarygodnych źródeł. By nie ulegali niepotrzebnym emocjom - powiedział w rozmowie z nami. Przyznał też, że nie miał szkoleń na ten temat, choć wątek dezinformacji - w dość niewielkiej skali - pojawił się na zajęciach dla starostów, które kilka miesięcy temu były organizowane przez Straż Pożarną.
Czy jest szansa na zmianę?
Przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych działa Rada Odporności na Dezinformację Międzynarodową. To platforma współpracy ekspertów, przedsiębiorców, przedstawicieli uczelni wyższych. Spotykają się regularnie i jest to jedyne takie sformalizowane "ciało", które aktywnie działa na rzecz walki z dezinformacją.
Rada kilka tygodni temu wydała rekomendacje dla władzy, jakie działania powinny zostać podjęte tu i teraz. Postuluje m.in. zaostrzenie przepisów prawa karnego wobec podmiotów prowadzących działania dezinformacyjne, czy stworzenie mechanizmów sprawnej wymiany informacji w obszarze przeciwdziałania dezinformacji między organami administracji publicznej. Jednym z postulatów jest także zwiększenie oddziaływania organów państwa na duże platformy internetowe w celu ochrony ich użytkowników przed dezinformacją. Rada apeluje również o zwiększenie wsparcia ze strony administracji rządowej dla organizacji pozarządowych działających na polu przeciwdziałania dezinformacji, czy o szybkie i jasne informowanie społeczeństwa przez administrację publiczną o incydentach dezinformacyjnych. Wszystkie postulaty są TUTAJ.
Na tym jednak nie koniec. Eksperci rady działają w podzespołach, z których jeden dotyczy właśnie dezinformacji w samorządach. - W naszym zespole roboczym opracowujemy kompleksowy raport na temat tego, jak samorządy mogą skutecznie przeciwdziałać dezinformacji. Wcześniej zrobiliśmy ankietę, spotykaliśmy się z samorządowcami i tam zdecydowanie widać brak wiedzy i brak kompetencji w tym zakresie. Widać też jednak - co jest budujące - świadomość tego braku wiedzy. Samorządowcom nie ma kto pomóc. Więc mam nadzieję, że ta inicjatywa w kontekście tego, co robimy w radzie, przełoży się na strategiczne działania państwa. I że te działania zaczną być rzeczywiście realizowane w poszczególnych ministerstwach. Kluczowe jest powołanie instytucji - koordynatora, który zepnie te wszystkie działania, by były skuteczne - mówi Marcel Kiełtyka z serwisu demagog.pl, a jednocześnie członek Rady Odporności na Dezinformację Międzynarodową przy MSZ. Raport ma być poradnikiem dla samorządowców - w planach są też szkolenia.
Trzeba zwiększyć nakłady finansowe
W wielu krajach są instytucje zajmujące się tylko i wyłącznie walką z dezinformacją - w Polsce tego brakuje. Poszczególne ministerstwa podejmują działania, ale nikt ich nie koordynuje i nie patrzy na nie całościowo. - Dla mnie to jest najważniejsze - jak najszybsze stworzenie takiej instytucji, by przeciwdziałać dezinformacji i koordynować wszystkie działania. Żeby zacząć budować taką instytucję, wystarczy rozporządzenie premiera, a to można wydać w ciągu kilku dni. Druga rzecz - bardzo często pomijana w rozmowach o dezinformacji - to wspieranie mediów, a zwłaszcza mediów lokalnych. Prawdziwych mediów lokalnych, a nie tych propagandowych, wydawanych przez samorządy. Chodzi o to, by media jak najszybciej mogły docierać z wiarygodną informacją, a wiadomo, że na poziomie lokalnym dzisiaj jest z tym różnie - mówi Paweł Prus, prawnik, ekspert rynku mediów, prezes Instytutu Zamenhofa, a jednocześnie członek Rady Odporności przy MSZ.
- Oczywiście kluczowe jest też jak najszybsze wdrożenie Aktu o usługach cyfrowych (DSA), ale też większe nakłady finansowe na walkę z dezinformacją. Rosja w tym momencie wydaje miliardy dolarów na kampanie dezinformujące na całym świecie. Nie mam pojęcia, ile wydaje państwo polskie, ale jestem pewien, że jest to promil tego, co robi Rosja. I musimy to zmienić jak najszybciej - dodaje Marcel Kiełtyka.
Po zawetowaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która zawierała regulacje umożliwiające stosowanie unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA), Rada Odporności przy MSZ wydała swoje stanowisko w tej sprawie. "Weto prezydenta znacząco utrudnia przeciwdziałanie dezinformacji międzynarodowej, której źródłem jest głównie Rosja. Nie służy ono bezpieczeństwu informacyjnemu ani budowaniu odporności społecznej na zagrożenia wynikające z prowadzonej przeciwko Polsce wojny kognitywnej" - napisali eksperci rady.
źródło: TOK FM