,
Obserwuj
Ludzie

Spada liczba wypadków, ale jeden wskaźnik niepokojąco rośnie

5 min. czytania
07.03.2026 07:00

Dlaczego tych rzeczy wcześniej nie wiedziałam, dlaczego nikt mnie tego nie nauczył? Choć liczba wypadków na naszych drogach spada, to wciąż wiedza kierowców o tym, jak jeździć bezpiecznie, jest niska.  

Spada liczba wypadków, ale jeden wskaźnik niepokojąco rośnie
Spada liczba wypadków, ale jeden wskaźnik niepokojąco rośnie
fot. NewsLubuski/East News
  • Kto powoduje więcej wypadków - młodzi czy starsi kierowcy?
  • Czego można nauczyć się na kursach doszkalających?
  • W ten weekend mówimy w TOK FM i piszemy na tokfm.pl o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.

W 2025 roku na Lubelszczyźnie doszło do 817 wypadków drogowych - to mniej niż rok wcześniej, gdy było ich 840. Co szczególnie istotne, mniej jest też wypadków ze skutkiem śmiertelnym. W 2024 roku zginęło 117 osób, rok później były 92 ofiary. Podobne statystyki widać na drogach w całej Polsce. 

- Rok 2025 był bardzo dobrym rokiem na drogach Lubelszczyzny. Oczywiście, śmierć każdej z osób jest ogromną stratą, bo każde życie jest bardzo cenne, ale tych zdarzeń drogowych jest dużo mniej. Co ciekawe - zawsze mówiliśmy, że to młodzi kierowcy powodują dużo wypadków, a w tej chwili widzimy podobną tendencję wśród starszych, 60 plus. Nie wiem, czy chodzi o nieprzystosowanie do nowych samochodów, do nowych technologii, a może o większy stres? W każdym razie jest to niepokojące i myślę, że takim dobrym lekarstwem na to wszystko byłoby dodatkowe szkolenie dla seniorów - mówi Renata Bielecka, sekretarz wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Lublinie. W 2024 roku na Lubelszczyźnie doszło do 156 wypadków z udziałem osób powyżej 60 roku życia, w 2025 było ich już 179. Wzrosła też liczba kolizji z ich udziałem - z 2787 do 2959. 

Dlaczego wypadków jest mniej?

Renata Bielecka podkreśla jednak, że cieszy ogólna tendencja, wskazująca, że wypadków jest mniej. Powody na pewno są różne - w jej ocenie jednym z nich jest zaostrzenie przepisów. - Część z nas jeździ wolniej, obawiając się utraty prawa jazdy. Od dłuższego czasu można je stracić w terenie zabudowanym, gdy jedziemy z prędkością ponad 50 km/h większą niż dopuszczalna. Od początku marca dotyczy to również dróg poza terenem zabudowanym - z wyjątkiem dróg ekspresowych czy autostrad - mówi Bielecka w rozmowie z TOK FM. - Mamy świadomość, że prawo jazdy jest nam potrzebne, wielu z nas np. w pracy, dlatego to jeden z powodów, dla których jednak trochę bardziej się pilnujemy - dodaje nasza rozmówczyni. 

Główna przyczyna wypadków to niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. - Moim zdaniem problemem jest też to, że nie szkolimy się dodatkowo, nie potrafimy manewrować, reagować w trudniejszych warunkach, np. gdy na drogę wyskoczy zwierzę czy gdy na śliskiej nawierzchni wpadniemy w poślizg. Mieliśmy swego czasu szkolenia z młodymi  kierowcami w naszym Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy (ODTJ) przy Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. I dopiero tam uzmysławiali sobie, że te 20 km różnicy między prędkością 50 km a 70 km, niby niedużo, a jednak robi ogromną różnicę choćby wtedy, gdy musimy ominąć przeszkodę na drodze - dodaje Renata Bielecka.

W Polsce nie ma obowiązkowych dodatkowych szkoleń dla kierowców, którzy zdali egzamin na prawo jazdy 10 czy 20 lat temu. Nie trzeba się też doszkalać, jak np. w Norwegii. Ale są tacy, którzy korzystają ze szkoleń, które są płatne - zazwyczaj to koszt rzędu kilkuset zł.

- Przeprowadzamy szkolenia z techniki jazdy, kursanci to generalnie osoby, które same chciały przyjść lub dostały na przykład w prezencie na urodziny voucher od rodziny czy od znajomych. Natomiast trzeba przyznać, że coraz więcej ludzi ma świadomość potrzeby takiego przeszkolenia. Na drodze zdarzają się różne sytuacje i nagle się okazuje, że nie do końca potrafimy zapanować nad samochodem. Niestety, cały czas to kropla w morzu potrzeb - mówi Jakub Jankowski, instruktor techniki jazdy w ODTJ w Lublinie. 

Tego uczą na szkoleniach

W Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy są m.in. specjalne płyty poślizgowe i urządzenia, które mają wywołać różne efekty drogowe. - Chodzi o to, aby zasymulować te sytuacje w bezpiecznych warunkach. Więc tu nie ma ryzyka, że coś uszkodzę, zniszczę w samochodzie. Tu tak naprawdę nie chodzi o to, żeby się nauczyć wyprowadzania samochodu z poślizgu, jeżdżenia poślizgami, tylko o to, żeby zrozumieć jak do tych poślizgów nie doprowadzić. Tu jest sedno sprawy i na tym opierają się przede wszystkim szkolenia. Na uświadamianiu zagrożeń, na uświadamianiu ryzyka, które jest związane z prowadzeniem samochodu, szczególnie w kontekście nadmiernej prędkości - wyjaśnia gość TOK FM. 

Jak dodaje, kolejna rzecz to fakt, że nie zawsze wiemy, jak działają systemy bezpieczeństwa w naszym samochodzie. - Mam tu na myśli przede wszystkim ABS. Większość kierowców nie ma świadomości w jaki sposób tego systemu użyć, że powinni docisnąć hamulec, że powinni trzymać. Po takim szkoleniu mówią, że nie zdawali sobie z tego sprawy, bo coś im brzęczało pod nogą, coś telepało w samochodzie i nie mieli świadomości, że to w taki sposób funkcjonuje. To uświadamianie jest moim zdaniem niezbędne, żeby było bezpiecznie na naszych drogach - dodaje Jakub Jankowski.

Krzysztof Ćwikliński, inny z instruktorów techniki jazdy z Lublina, pamięta kobietę, która trafiła na kilkugodzinne szkolenie do ODTJ na mocy decyzji sądu, po wypadku, który spowodowała. - To było dość zaskakujące, bo sądy raczej do nas na szkolenia nie wysyłają. Ale być może sędzia był kiedyś na takim szkoleniu i po prostu zamiast zabrać dziewczynie prawo jazdy, wysłał ją do nas. Musiała wyjeździć 10 godzin - opowiada Ćwikliński. I dodaje, że pierwsza lekcja to był jeden wielki płacz. - Pytała wprost: dlaczego tych rzeczy wcześniej nie wiedziałam, dlaczego nikt mnie tego nie nauczył, dlaczego musiało dojść do śmiertelnego wypadku? Dopiero na szkoleniu zrozumiała, jak niewielka zmiana prędkości, jak niewielkie różnice w prowadzeniu samochodu potrafią pomóc w zapanowaniu nad autem. Czym więcej potrafimy, czym więcej mamy wyćwiczone, tym większa szansa, że będzie dobrze - podsumowuje Krzysztof Ćwikliński. 

Wypadki z udziałem pieszych?

Tu również - liczba takich wypadków spadła. W 2024 było ich na Lubelszczyźnie 183, w 2025 - 156. Zmniejszyła się też liczba wypadków na przejściach dla pieszych - w 2024 roku było ich 97, w 2025 - 85. Przy czym tutaj warto zaznaczyć, że spadła liczba wypadków na przejściach z udziałem osób dorosłych - w przypadku dzieci odnotowano wzrost liczby takich zdarzeń. 

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Czytasz newsy uważnie? Quiz o najważniejszych wydarzeniach minionego tygodnia

1/11 Nazwy skoordynowanej operacji USA i Izraela wymierzonej w Iran to...

źródło: TOK.FM