Usłyszała, że jest "wichrzycielką" i nie może orzekać. Co dalej z sędzią z Lublina?
Sędzia Barbara du Château - karnistka z Lublina - niedługo kończy 65 lat i powinna przejść w stan spoczynku. Wystąpiła do Krajowej Rady Sądownictwa o możliwość dalszej pracy, ale ta jej wniosek odrzuciła. Uznano, że pani sędzia jest "wichrzycielką". Jednocześnie inny sędzia - po "reasumpcji" głosowania - podobną zgodę otrzymał. Co na to Ministerstwo Sprawiedliwości?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wstrzymane są konkursy na sędziów i jakie to ma konsekwencje?
- Dlaczego Barbara du Château nie otrzymała zgody na dalsze orzekanie?
- Jak komentuje sprawę sama sędzia Barbara du Château?
- Jakie kroki zamierza podjąć Ministerstwo Sprawiedliwości?
Niezwykle skomplikowana jest sytuacja wymiaru sprawiedliwości po rządach Zjednoczonej Prawicy. Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje coś z tym zrobić - przygotowano ustawę, która ma określić status tzw. neosędziów; gotowa jest również ustawa o nowej Krajowej Radzie Sądownictwa. Obie prawdopodobnie na początku 2026 roku trafią do Sejmu. Nie wiadomo, jak postąpi z nimi prezydent Karol Nawrocki.
Równocześnie w sądach brakuje sędziów. Konkursy od końca 2023 roku są wstrzymane, by nie powiększać grona tzw. neosędziów - bo gdyby były ogłaszane, kandydatów musiałaby opiniować upolityczniona KRS. By wzmocnić nieco wymiar sprawiedliwości, do sądów wracają m.in. sędziowie, którzy za PiS musieli przejść w stan spoczynku (ze względu na wiek - 65 lat) i nie dostawali zgody na dalsze orzekanie. Tyle, że dziś dzieje się podobnie. NeoKRS w dalszym ciągu nie zgadza się na przedłużanie możliwości pracy w sądownictwie sędziom, którzy przez ostatnie lata krytycznie podchodzili do reform wymiaru sądownictwa wprowadzanych przez Zjednoczoną Prawicę i np. brali udział w protestach w tej sprawie.
Sędzia z Lublina walczy o dalsze orzekanie
Jedną z takich sędzi jest Barbara du Château, karnistka, od wielu lat sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, obecnie wiceprezes tego sądu. W kwietniu skończy 65 lat. Zanim do władzy doszedł PiS, wystarczyło złożyć wniosek o możliwość dalszego orzekania - wraz z zaświadczeniem od lekarza orzecznika i od psychologa - i nie było przeszkód, by dalej orzekać. KRS nie wydawała zgody w tym zakresie. Zbigniew Ziobro to jednak zmienił - wprowadzono zasadę, że to neo-KRS decyduje, czy do takiego wniosku się przychyla, czy też nie.
Sędzia z Lublina wystąpiła do Krajowej Rady Sądownictwa o możliwość dalszej pracy, ale ta jej wniosek odrzuciła. Dziewięciu członków było przeciw, pięciu - wstrzymało się od głosu. Uznano, że w ostatnich latach pani sędzia była "wichrzycielką".
- Podpisywała szereg pism i apeli, które są prezentowaniem stanowiska w istocie niezgodnego z interesem państwa polskiego. Podpisała np. apel Forum Współpracy Sędziów z 2023 roku, w którym znajduje się wezwanie "do przyjęcia rozwiązań legislacyjnych umożliwiających kształtowanie składu KRS zgodnie z Konstytucją RP oraz zasadami wyrażonymi w traktatach Unii Europejskiej", a także apel o rozliczenie sędziów, którzy sprzeniewierzyli się rocie ślubowania sędziowskiego - grzmiał na posiedzeniu neo-KRS jeden z jej członków, Zbigniew Łupina.
"Nie czuję się absolutnie żadną wichrzycielką"
Barbara du Château z zarzutami się nie zgadza. Jak mówi, są absurdalne. - Nie czuję się absolutnie żadną wichrzycielką. Uważam, że taka postawa była niezbędna w tamtym czasie. Zresztą widzimy, jakie efekty w wymiarze sprawiedliwości spowodowały zmiany ustawowe, wprowadzone za rządów Zjednoczonej Prawicy. To one doprowadziły do zapaści w wymiarze sprawiedliwości, do zapaści w sądach. Spowodowały wejście polityki do sądów. Dlatego uważam, że postawy sędziów były kluczowe. Zresztą europejskie trybunały przyznały nam rację - mówi gościni TOK FM.
Jak dodaje, jeśli komuś można zarzucić działanie "niezgodne z interesem państwa", to - w jej opinii - raczej upolitycznionej KRS. - Jeśli Krajowa Rada Sądownictwa odwołuje się w swoich decyzjach do kryteriów absolutnie pozaustawowych i nie bierze pod uwagę kondycji, w jakiej znajdują się obecnie sądy, to nie ja przyjmuję czy przyjmowałam postawę "sprzeczną z interesem państwa", tylko KRS takie stanowisko od wielu lat zajmuje - mói sędzia. - Rada nie uwzględnia w ogóle sytuacji, z jaką w tej chwili borykają się sądy [chodzi m.in. o braki sędziów i mnóstwo wakatów w sądach - przyp. red.]. A przecież to nie jest efekt naszej złej pracy, tylko tych fatalnych reform, które zostały przeprowadzone - dodaje.
Na razie nie wie, co zrobi. Czeka na pisemną decyzję z KRS. Być może będzie się od niej odwoływać, choć odwołania rozpoznaje Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która nie jest właściwie ukształtowana. - Jednocześnie złożyłam też wniosek o możliwość dalszego orzekania bezpośrednio do ministra sprawiedliwości - informuje nasza rozmówczyni. Jak dodaje, nikt nie wziął pod uwagę merytoryki jej pracy i tego, że w ostatnich latach miała 100-procentową stabilność orzeczniczą - nie miała "skasowanego" przez Sąd Najwyższy wyroku.
Inny sędzia zgodę dostał
Pani sędzia zgody neo-KRS nie dostała, ale inny sędzia z Lublina - po reasumpcji - ją otrzymał. Chodzi o sędziego Jerzego Daniluka, również z Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Za rządów PiS był przez lata prezesem tej instytucji. Opisywaliśmy, jak pobierał dodatek mieszkaniowy - bo w dokumentach wykazano, że jest sędzią sądu w Siedlcach, choć pracował w Lublinie. Sprawę - ponownie - bada obecnie prokuratura.
Jerzy Daniluk nie przeszedł również tzw. testu niezależności przed Sądem Najwyższym. SN uznał, że nie spełnia wymagań dotyczących niezależności, dlatego wyrok wydany z jego udziałem został uchylony, a sprawa, w której orzekał, została skierowana do ponownego rozpatrzenia. To było jeszcze w 2022 roku - sędzia próbował wtedy "interweniować" u ministra Zbigniewa Ziobry. Napisał do niego list, o czym informowaliśmy w TOK FM.
Jerzy Daniluk też złożył w KRS wniosek o możliwość dalszego orzekania, ze względu na wiek 65 lat. Pierwotnie, we wrześniu, KRS do jego prośby się nie przychyliła. Siedmiu członków KRS było za tym, by zezwolić na dalszą pracę, dwie osoby były przeciw, a sześć kolejnych - wstrzymało się od głosu.
Jednak niedługo po tym głosowaniu, sędzia Irena Bochniak złożyła wniosek o "reasumpcję" głosowania. - Pomyliłam się w tym głosowaniu i ze względów technicznych - jestem zdalnie - i ze względów osobistych dopiero teraz mam możliwość zauważenia tej pomyłki,. W związku z tym składam wniosek o ponowne głosowanie - stwierdziła Bochniak. Doszło do tego w październiku - tym razem wynik był inny. Neo-KRS zgodziła się, by Jerzy Daniluk dalej orzekał.
Co na to Ministerstwo Sprawiedliwości?
Wiceminister Dariusz Mazur w rozmowie z TOK FM przyznaje, że zna decyzje neo-KRS, która wielu sędziom odmawia możliwości orzekania po 65. roku życia - zwłaszcza sędziom zaangażowanym przez lata w walkę o niezależne sądy. Dlatego przygotowano nowe przepisy w tej sprawie.
- Przygotowaliśmy projekt punktowej ustawy dotyczącej przechodzenia sędziów w stan spoczynku, a nawet przewidującej możliwość powrotu sędziów ze stanu spoczynku. Ten projekt jest już na dość zaawansowanym etapie procedowania - mówi gość TOK FM. Jednocześnie dodaje, że w przekonaniu ministerstwa, decyzje podejmowane przez upolitycznioną KRS nie powinny być brane pod uwagę. - Obecna KRS nie powinna mieć żadnego głosu decyzyjnego w zakresie orzekania o tym, czy sędzia, który skończył 65 lat, ma orzeczenie lekarskie wskazujące, że jest zdolny do pracy i który chce dalej pracować, powinien móc pozostać w sądzie, czy też nie - stwierdza Dariusz Mazur.
Źródło: TOK FM